47 obserwujących
327 notek
368k odsłon
  1309   0

Wszystko nie tak, czyli strategia na Hitchcocka

#prawo cytatu_zjadani przez wirusa
#prawo cytatu_zjadani przez wirusa

Może zastanawiać, dlaczego zaraz po zaatakowaniu ludzkości przez wirusa SARS-CoV-2 niemal wszystkie władze polityczne i sanitarne demoliberalnych państw Zachodu, które deklarują przywiązanie do postawy naukowej, zachowują się irracjonalnie, tak jakby czegoś się obawiały lub czegoś nie wolno im było zrobić.

Już co najmniej od dekady znane postaci ze środowisk naukowych (głównie, ale niewyłącznie) Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza te związane EcoHealth Alliance oraz Światową Organizacją Zdrowia (WHO), a także z amerykańskimi megaoligarchami z kręgu Warrena Buffetta, George’a Sorosa czy Billa Gatesa, przepowiadały nadejście strasznej zarazy, coś na kształt ludobójczej grypy, tzw. hiszpanki, sprzed stu lat.

Na szkolenia, planowanie, konferencje i propagandę o nieuchronności tego zdarzenia poszły całkiem spore pieniądze. W USA w roku 2011 powstał film o sporym potencjale budzenia społecznych obaw i lęków przed zabójczym wirusem, ale przy okazji dość rzetelnie prezentujący pożądany schemat reagowania na taki rodzaj kryzysu. Sformułowane i przedstawione w filmie Stevena Soderbergha „Contagion. Epidemia strachu” zasady postępowania podczas zagrażającej światu pandemii wydają się całkiem oczywiste.

Po pierwsze, reagować jak najszybciej się da, bo lepiej popełnić błędy niż spóźnić się z działaniem i narazić na zarzut zaniechania. Po drugie, należy możliwie precyzyjnie rozpoznać zagrożenie, czyli ustalić rodzaj i pochodzenie wirusa, a zwłaszcza zidentyfikować pierwszy przypadek wywołanej przezeń choroby. Bo tylko wtedy, identyfikując dokładną ścieżkę oraz sposób przenoszenia się wśród ludzi, można skutecznie przerwać łańcuch zakażeń i propagację patogenu. Taki w zasadzie elementarz.

Pytanie więc, dlaczego w przypadku tzw. wirusa z Wuhan właściwie niemal wszystko (w świecie, poza Chinami) przebiegało inaczej. W znacznej mierze za sprawą spóźnionych, nierzetelnych, częściowo sprzecznych zaleceń WHO.

Zamiast brania na klatę – akwizycja szczepionki  
Szybkie, zdecydowane, przypominające bardziej rygory stanu wojny niż procedury sanitarne działania dość autorytarnych władz chińskich (do pewnego stopnia zastosowane też w innych państwach Dalekiego Wschodu i w Australii) mocno kontrastowały z obrazem sytuacji, jaką kreśliły kolejne rozpoznania i dyrektywy WHO. Nawet uwzględniając nieuchronne błędy wczesnego okresu rozprzestrzeniania się wirusa, część niedoróbek, wynikających – jak się wydaje – z prochińskich preferencji kierownictwa tej organizacji oraz jej głównych sponsorów, mocno ułatwiła globalny pochód wirusowi SARS-CoV-2.

Ale te niemożliwe do uniknięcia błędy okresu wstępnego można by darować i puścić w niepamięć. Gdyby nie... No właśnie, problemem obostrzeń z pierwszego okresu nominalnej pandemii nie jest to, że były zbyt srogie czy nawet, że rujnowały społeczne i gospodarcze życie narodów Europy i obu Ameryk, lecz to, że okazały się skrajnie nieefektywne. Lub wręcz przeciwskuteczne. Ujmując rzecz jeszcze inaczej, wychodzi na to, że polityczno-sanitarne decyzje władz wielu państw Zachodu związane z wystąpieniem na ich terytorium choroby CoViD-19, przejawiły wyraźny brak racjonalności.

Niedobór namysłu nad realnością nowej choroby, owszem zaraźliwej, ale przecież nie tak groźnej, jak się początkowo wydawało, stał się czytelny zwłaszcza późną wiosną i latem. Zabrakło prób zmierzenia się z zagrożeniem opartych na zespołach czy think-tankach własnych epidemiologów-statystyków, wirusologów, specjalistów od chorób zakaźnych, a także pulmonologów, czyli lekarzy-praktyków, którzy lecząc pacjentów z nowej przypadłości, zdobyli sporo doświadczenia, co do przebiegu choroby, łagodzenia najgroźniejszych objawów, a zwłaszcza gaszenia infekcji jeszcze w jej wczesnym stadium.

Zabrakło też publicznej debaty nad nowym, powszechnym przecież zagrożeniem, zrezygnowano z zadawania wielu podstawowych pytań, których brak od początku rzucał się w oczy każdemu, kto choćby cokolwiek otarł się o porządne, naukowe metody konfrontowania się z tym, co nieznane. Takiej racjonalnej postawy wobec ataku nowego wirusa zabrakło właściwie we wszystkich krajach Europy, może z wyjątkiem Szwecji. Pełną parą ruszyła za to w mediach propaganda proszczepionkowa oraz godna Hitchcocka machina produkowania pośród „zamaskowanych” społeczeństw Europy i reszty świata paraliżującego wręcz poziomu lęku przed dziwnym, ale nie poddawanym racjonalnej analizie zagrożeniem.

Na Zachodzie tak zmasowana ofensywa medialna oparta na kilku, może kilkunastu hasłach-zaklęciach być może okaże się bardziej efektywna. W krajach Europy Środkowowschodniej, której narody zostały zaszczepione potężną dawką propagandy komunistycznej, nasilonej zwłaszcza za Stalina, na podobną podatność raczej liczyć nie należy. Tym bardziej że technologia ułatwia komunikację typu peer-to-peer, a tym samym rozchodzenie się także tych informacji, na które w mediach głównego nurtu nałożono embargo.

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości