Blog
Pisze się
Waldemar Żyszkiewicz
19 obserwujących 226 notek 227704 odsłony
Waldemar Żyszkiewicz, 10 października 2017 r.

Fałszywe prawa człowieka

997 17 0 A A A

Czy chciałbyś mieszkać w stolicy kraju, przy trakcie królewskim, niedaleko pałacu prezydenckiego, w mieszkaniu stanowiącym część, może nawet całość piano nobile, tej najbardziej eleganckiej kondygnacji dawnych okazałych kamienic i rezydencji? A któż by nie chciał gwiazdki z nieba...

Rzecz w tym, że taką gwiazdkę z nieba milionom ludzi z całkiem odmiennych kultur oraz innych cywilizacji proponuje z głupia frant pewien spekulant giełdowy, destruktor światowego ładu. I jak dotąd, bezkarnie mami ludzi, w tym wysoki menedżment Unii Europejskiej, twierdząc, że owa wyśniona gwiazdka z nieba leży właśnie na naszej ulicy.

 

Inni są inni

Skrajny irracjonalizm ideologii głoszonej i finansowanej przez George’a Sorosa (właśc. György’a Schwartza) może skłaniać do jej lekceważenia lub przynajmniej niedoceniania poważnych zagrożeń, jakie niesie nasilający się w ciągu ostatnich lat proces nomadyzacji, czyli nagła wędrówka ludów, zamieszkujących kraje położone na południowym oraz wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego.

Dla czytelności obrazu dodajmy, że idzie w tym przypadku o ludy nie tylko kulturowo czy rasowo odmienne, ale i prowadzące od wieków radykalnie inny tryb życia. I nie mam tu na myśli różnic o charakterze etnograficznym, przejawiających się kolorystyce strojów, doborze stosowanych w kuchni przypraw czy osobliwości uprawianej muzyki. Idzie mi raczej o ogromne różnice kulturowe w relacjach mężczyzna-kobieta. Także o ograniczanie pojęcia bliźniego do wyznawców tej samej narodowości i/lub tej samej religii, a niekiedy wyłącznie do jednego jej odłamu. Istotną specyfikę stanowi też brak uznania dla pracy jako naturalnego wymiaru ludzkiego bytowania czy wreszcie zasadniczo odmienny stosunek do takich kategorii, jak prawda i czas. Co, w przypadku bliskiego sąsiedztwa, musi niestety rodzić problemy.  

Na pierwszy rzut oka, koncept sztucznie tworzonego kulturowo-etnicznego tygla, o którym przed wiekiem zamarzył sobie Richard Coudenhove-Kalergi, a którego realizację (według zaktualizowanej recepty Barbary Lerner-Spectre ze sztokholmskiego Instytutu Paideia) pośpiesznie finansuje teraz wspomniany wyżej Soros, może wydawać się zbyt absurdalny, by się nim szczególnie przejmować. Bo przecież, powie wielu, Polska to nie Ameryka, a Warszawa czy Gdańsk to nie Berlin ani Manchester...

Jeśli jednak wziąć pod uwagę globalny zakres przedsięwzięcia, ogromne nakłady finansowe, ogrom i konsekwencję działań propagandowych w tym zakresie, zdolność do kształtowania polityki państw oraz organizacji ponadpaństwowych, czy wreszcie jawną dyspozycyjność wobec tej idei wielu frontmenów światowej oraz unijnej sceny politycznej, to wniosek nasuwa się tylko jeden: dalsza zwłoka i brak zdecydowanych przeciwdziałań skaże nas na życie, w takim codziennym koszmarze, jaki obserwujemy dziś w wielu stolicach i metropoliach Zachodu.

Stały konflikt na tle nieusuwalnych różnic kulturowych, gettoizacja wielkich skupisk ludzkich, brutalna przemoc na co dzień, brak nie tylko poczucia bezpieczeństwa, ale przede wszystkim gwarancji, że się uniknie kalectwa albo śmierci w wyniku kolejnego zamachu terrorystycznego czy aktu zwykłego bandytyzmu. Jeszcze niedawno Polacy zazdrościli jakości życia mieszkańcom Paryża, Londynu, Brukseli czy Amsterdamu, dziś jest tam raczej więcej powodów do obaw. Toteż trzeba zrobić wszystko, żeby chroniczny stan wyjątkowy, dotkliwy dla swobód obywatelskich, ale niezdolny do zapewnienia bezpieczeństwa, nie stał się i naszą polską codziennością.

 

Koncepty wujka Sorosa

Prawa człowieka znajdują się współcześnie w samym centrum pakietu idei, w oparciu o które (przynajmniej teoretycznie) kształtuje się stosunki między ludźmi czy relacje między państwami. Do nich chętnie odwołują się politolodzy i politycy, analitycy i technolodzy współczesnego ładu międzynarodowego. Trudno się temu dziwić, związane z chrześcijańską koncepcją godności osoby ludzkiej oraz procesami emancypowania się kolejnych stanów, warstw czy klas społecznych, z rosnącym poczuciem, że bliźnim jest każdy człowiek bez względu na pochodzenie społeczne, narodowość czy wyznawaną religię – koncept praw człowieka ma naprawdę długą historię.

W sferze motywów i deklaracji historię nader szacowną, bo związaną zwykle z przełamywaniem barier stanowych, uprzedzeń rasowych, ale także z ograniczaniem skutków arbitralności władzy królewskiej, później państwowej – nad jednostką. Zdarzało się jednak i tak, że w imię dokumentów o bardzo szlachetnie brzmiącej treści dokonywano najokrutniejszych zbrodni, by przypomnieć choćby „Deklarację praw człowieka i obywatela”, czyli pochodzący z końca sierpnia 1789 roku dokument programowy francuskiej Rewolucji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie


Nagroda czasopisma „Poetry&Paratheatre”
w Dziedzinie Sztuki za Rok 2015
Kategoria - Poezja


image

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Sao Paulo (1:57) Eska, oprócz zasług z czasów solidarnościowych, których szczegółów nie...
  • @Mysz-a-kysz (23:21) Witam Panią i zgadzam się z uwagą o Niezłomnych. Przy okazji, gratuluję...
  • @Recma (23:37) Z tą Pańską uwagą zgadzam się całkowicie. Bracia K. nie mieli dobrej ręki...

Tematy w dziale Polityka