32 obserwujących
282 notki
310k odsłon
4983 odsłony

Światełko nieco przygaszone

#prawo cytatu
#prawo cytatu
Wykop Skomentuj87

Kampania przeciwko przemocy oraz mowie nienawiści ma podobny sens, jak inwazja na Afganistan oraz Irak w ramach tzw. wojny z terroryzmem po 11 września 2001: mistyfikuje faktyczne problemy i promuje wątpliwy interes polityczny.  

Zbrodnia przy Złotej Bramie w Gdańsku spowodowała wielki szok społeczny. To zrozumiałe, morderstwo dokonane praktycznie bez emocji, na oczach publiczności: tej zgromadzonej pod sceną i  zemocjonowanej udziałem w finale dorocznej kwesty, i tej wpatrzonej w ekrany transmitujących imprezę telewizorów, niezależnie od rzeczywistych intencji sprawcy miało charakter publicznej egzekucji. Szok! I dopiero za sprawą licznych szczegółów, niejednokrotnie zresztą wręcz sobie przeczących, można dojść do wniosku, że właśnie takie założenie legło u podstaw: to miał być szok. 

Bezpośrednim skutkiem wstrząsu społecznego po zabójstwie dokonanym na zimno, za to w spektakularnych warunkach, był chaos informacyjny nie tylko co do samych faktów, czyli osoby sprawcy, jego motywów oraz okoliczności czynu, ale przede wszystkim chaos terminologiczny. W mediach, zwłaszcza elektronicznych, padło wiele wzajemnie się wykluczających określeń: akt terroru, bandycka napaść, mafijne porachunki, rezultat nienawiści, eksces szaleńca, mord kryminalisty, zbrodnia na zamówienie. 


Teatralizacja zbrodniczego ekscesu

Dość powszechnej konfuzji poznawczej sprzyjała daleko posunięta teatralizacja tego zbrodniczego ekscesu. Tym razem z dekoracji WOŚP, jak co roku realizowanych z rozmachem i nakładem starań, skorzystał Stefan W., który wzbudził zainteresowanie opinii publicznej nie tylko w Polsce. Na archiwalnej fotografii, jaką niemal zaraz pokazano w  mediach, zabójca sprawiał wrażenie komandosa na przepustce czy pakera z siłowni między kolejnymi turniejami. I niezbyt przypominał kogoś, kto właśnie wyszedł z zakładu karnego po odbyciu trwającej 5,5 roku odsiadki, czyli osobę sprawcy pokazywaną na oszczędnie dozowanych zdjęciach z gdańskiego finału kwesty. Osobę, która nie wyglądała aż tak dziarsko. 

Pobyt w więzieniu Stefan Miłosz, jak sam przedstawił się gdańskiej publiczności, zawdzięczał kilku skromnym, jeśli idzie o wysokość kwot, napadom rabunkowym z bronią w ręku na lokalne oddziały banków. Kryminalna przeszłość sprawcy, w połączeniu z rodzajem odegranego spektaklu oraz gotowością do poddania się komukolwiek, kto tylko zwróci na niego uwagę, stanowiła o pewnej wyjątkowości tej zbrodni. Od razu też pojawiły się w szybkich mediach rozmaite mylące informacje o okolicznościach zdarzenia, jak również o  psychoemocjonalnej równowadze Stefana W., które mogły wręcz sprawiać wrażenie celowo produkowanego szumu informacyjnego. 

Powoli owa gdańska mgła opada... Wiadomo już, że Stefan W. nie dysponował plakietką z napisem media, która miała mu umożliwić przejście rzekomo aż trzech stref kontroli. Nadal brak jasności, co do rzeczywistej kondycji psychicznej sprawcy. Czy to naprawdę osoba chora, groźna dla otoczenia, w ostrej fazie schizofrenii paranoidalnej? Czy raczej ktoś o psychopatycznej osobowości, pozbawiony empatii i zasadniczo niezdolny do otamowania przemożnej, powodującej nim agresji? Czy to kolejny, tym razem krwawy Herostrates domagający się uwagi otoczenia, czy może mściciel własnych, realnych bądź  jedynie wyimaginowanych krzywd? 


Herostrates, mściciel, kontraktor

Eksces szaleńca? Zemsta kryminalisty? Zbrodnia na zamówienie? Nie sposób odpowiedzieć na to pytanie, bez próby wniknięcia w motywy, jakie kierowały mordercą Pawła Adamowicza, ale nie będzie to wcale łatwe. Tuż po zabójstwie triumfujący sprawca deklarował, że to odpłata za „tortury”, jakim poddała go Platforma Obywatelska. Ale już następnego dnia, po nocy spędzonej w szpitalu, oświadczył ponoć, że jest niewinny, a z Adamowiczem „tak jakoś wyszło”. Bełkot osoby niepoczytalnej czy klasyczne pójście w zaparte? Z konceptem odpłaty koresponduje wątek, który przewinął się w sieciowych komentarzach, że miałaby to być zemsta za eksmisję matki Stefana W. z mieszkania, podczas gdy on odsiadywał wyrok. 

Niewykluczone, że mamy tu do czynienia z kolejną dezinformacją, jedną z wielu, jakie się przy tej sprawie pojawiły, ale dobrze byłoby rzecz wyjaśnić i poinformować o tym opinię publiczną. Choćby dlatego, że jeden z wiceprezydentów Gdańska już bodaj następnego dnia spotkał się z matką zabójcy, żeby „udzielić jej wsparcia”. Owszem, to piękny, chrześcijański z ducha gest, ale przez osoby znające pragmatykę władz samorządowych w obecnej Polsce odbierany jako działanie mocno ponadstandardowe. Niewątpliwie zastanawiające... Akurat śledztwu w tej sprawie ludzie będą się przyglądać nader uważnie, dlatego wszelkie wątpliwości warto wyjaśniać do spodu.  

Wykop Skomentuj87
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo