Tak to widzę
"Badałeś i pieściłeś słowa jak poeta\ A z pism twoich ocalało jedno zdanie"
4 obserwujących
66 notek
54k odsłony
  1155   1

Trzydziestoparolatek. O innym urodzeniu.

Przeczytałem wpis kelkeszosa o pokoleniu pięćdziesięciolatków. Lektura zachęciła mnie do chwilowej refleksji na temat mojego pokolenia. Jacy jesteśmy, my – pokolenie urodzone w latach osiemdziesiątych. Co nas ukształtowało? Czy byliśmy świadkami doniosłych wydarzeń? Możemy być z siebie dumni, czy powinniśmy się wstydzić?

Pokolenie pierwszych i ostatnich

Pamiętam stalowo-niebieskie mundury milicjantów i motorówkę na Wiśle z napisem MO, jedne z ostatnich. Pamiętam charakterystyczną literkę P, która dla odrobinę starszych była synonimem luksusu, dla mnie pozostała jedynie pustym symbolem. Pamiętam maluchy, polonezy i duże fiaty, w różnych kolorach, przemieszczające się po mieście – jedne z ostatnich. Byłem ostatnim rocznikiem, który uczęszczał do ósmej klasy. Tym samym jestem pokoleniem zmierzchu czytelnictwa. Pamiętam pierwsze kreskówki rodem z Ameryki. Co tu dużo mówić, kablówka, zagraniczne seriale i filmy, era wypożyczalni kaset VHS i bezkrytycznego przyjmowania wszystkiego z tak zwanego Zachodu. Jeśli miałbym zauważyć dominujące zjawisko kulturowe, to z pewnością byłaby to amerykomania. Wszystko z napisem made in USA było ekstra, seriale, gry, długopisy, plecaki, czapeczki, byle by był napis made in USA.image

Powszechne było przekonanie, że żyjemy w lepszych czasach. To, że lata dziewięćdziesiąte wspominam jako sielankę, zawdzięczam rodzicom. Kiedy, z perspektywy roku dwa tysiące dwudziestego pierwszego, spojrzę na sytuację ekonomiczną polskiego społeczeństwa, na falę bezrobocia oraz skrajnej biedy jaka wtedy dotknęła ludzi, to chylę czoła przed moimi rodzicami, bo ja nie zaznałem jakiegokolwiek niedostatku. Generalnie z domu i ze szkoły moje pokolenie wyniosło uczucie optymizmu. Być może to tylko moje odczucie, ale niemal w powietrzu, unosiło się przekonanie, że jest dobrze, a w każdym razie lepiej niż było. Gdzieś kiedyś były lata wojny, później komuny, ale już jest dobrze i raczej tak pozostanie. Pamiętam wybory prezydenckie i debatę Kwaśniewski vs Wałęsa. Na YT wrzuciłem nawet spot Olka. Taka dygresja, jeśli ktoś nie wiem dlaczego wygrał, to polecam. Mimo jasnego podziału na wyborców Lecha i Olka, nie pamiętam takiej zaciętości ani wrogości z jaką spotykamy się teraz. Ludzie śledzili politykę z przymrużeniem oka.

image

W tym sielskim nurcie poszedłem do szkoły średniej. Ten etap można nazwać w odróżnieniu od ery VHS, erą DVD. Przez krótki moment ludzie byli zafiksowani apokalipsą z uwagi na rok dwutysięczny, ale nic się nie stało. Pierwsze lata dwutysięczne, to dwa wydarzenia, które odbiły się echem na całym świecie: atak na WTC i śmierć Jana Pawła II. Pierwsze pokazało, że są gdzieś źli ludzie zwani terrorystami, drugie miało dać początek wielkiej odnowie moralnej, zwanej roboczo pokoleniem JP II. Ostatecznie terroryzmu nie wypleniono, a odnowa moralna zgasła wraz ze zniczami, które ludzie palili na znak solidarności w bólu. Media należały do GW, Polityki, Wprost. Obok tego trzy stacje telewizyjne.

Na studiach znowu byłem ostatnim rocznikiem. Ostatnim rocznikiem, który mógł kształcić się w jednolitym, pięcioletnim toku studiów. Później nastał model trzy plus dwa. Z socjologicznego punku widzenia ciekawe zjawisko zaszło w akademikach. Nie można pominąć cyfrowej rewolucyjnej ewolucji, która miała miejsce w tle. Internet przestał być ciekawostką, stał się codziennością. Przez to jesteśmy ostatnim pokoleniem, pamietającym w akademiku biesiady na miarę małych wesel. Kolejne roczniki z własnej woli zamykały się w pokojach, bezmyślnie gapiąc się w monitory.

Powrót do dualizmu

2005 - 2007 to lata, tak zwanego, pierwszego PISu. I umownie można to nazwać wstępem do dorosłości. To wtedy po raz pierwszy wpadła mi w ręce Gazeta Polska i po jej lekturze dziwne uczucie dwóch alternatywnych rzeczywistości. Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie jestem stałym czytelnikiem, ani tym bardziej sympatykiem środowisk GP. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że sakiewiczowszczyzna weszła w miejsce michnikowszczyzny. Nie zmienia to jednak faktu, że treści w GP były tak różne od treści w mediach wtedy dominujących, że nie można było pozostać obojętnym. Po 2007 roku to zjawisko przybrało na sile. To właśnie namolna propaganda ówczesnych mediów nurtu głównego prowokowała do sięgnięcia po, tak zwane, media prawicowe. Rok 2010 przyniósł rozłam trwający do dziś.

Dwa zdania podsumowania.

Czy różnimy się od poprzednich pokoleń? Jesteśmy lepsi, gorsi, czy tacy sami? Po pierwsze mniej dostrzegamy z otaczającej nas rzeczywistości. Od najmłodszych lat bombardowani informacjami z telewizora, później w dobie internetu, to już nie było/jest bombardowanie, to coś więcej. Rodzaj informacyjnego nalotu dywanowego. Pokłosiem tego jest, jak na ironię, mniejsza wiedza o otaczającym nas świecie. Po drugie, co jest wynikiem pierwszego, jesteśmy głupsi. Nie porównujemy, nie analizujemy, nie sięgamy do różnych źródeł. Zadowalamy się bezrefleksyjnym przyjęciem gotowego komunikatu przez propagandystów naszego plemienia (a plemiona są dwa jakby ktoś nie wiedział).


Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo