Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
80 obserwujących
2126 notek
2831k odsłon
286 odsłon

Prawo azylu

Wykop Skomentuj10

Bogate to niewielka miejscowość w województwie mazowieckiem, między Makowem Mazowieckim a Przasnyszem, niedaleko Krasnego. To właśnie tam, w budynku kościoła, rodzina mojego ojca w czasie drugiej wojny znalazła schronienie przed Niemcami. W tamtych okolicach przechodził front; całe wsie (jak moi dziadkowie i ich sąsiedzi) porzucali swój dobytek i uciekali - Bóg jeden wie, dokąd. Przed siebie, byle nie dać się zagarnąć mniej i bardziej zwartym oddziałom żołnierzy; byle zdążyć przed ciosem karabinem, przed serią z automatu, przed bombą, przed ostrzeliwaniem z nieba. Mój ociec miał już wówczas kilka lat; siostra - najstarsza z rodzeństwa - prawie dziesięć, a była jeszcze dwójka chłopców: niemowlę i trzylatek. Wszyscy sąsiedzi starali się trzymać razem - na tyle, na ile to było w ogóle możliwe - i w ten sposób, wspierając się wzajemnie, większość uciekinierów trafiło właśnie do Bogatego. Można było, oczywiście, szukać schronienia w okolicznych domostwach, ale niespecjalnie miało to sens z powodu bomb, ostrzeliwania z ciężkiej artylerii itd., więc ktoś wpadł na pomysł: schronimy się w kościele ...

Nie wiem, jak to możliwe, ale w budynku (nie tak znowu wielkim przecież) znalazły schronienie praktycznie dwie wioski. Może i nieduże, ale ludu było jednak sporo. Od zawsze staram się nie myśleć, jak tam musiało śmierdzieć, bo walki trwały kilka dni, to trochę się oddalając, to znów przybliżając. Kościół miał bardzo grube mury, małe okna osadzone wysoko i drzwi drewniane co prawda, ale bardzo grube i solidne, w dodatku okute: Niemcy mogli je rozwalić ostrzałem z artylerii lub podpalić (wiedzieli, że tam są ludzie; wiele osób - to nie była tajemnica, choćby ze względu na zaryglowane wrota). Mimo wszystko - nie zrobili tego. Pogańscy Niemcy, wykształceni barbarzyńcy, przedstawiciele najbardziej kulturalnej ówczesnej nacji rzeźników ludzi, uszanowali odwieczny zwyczaj respektowania azylu kościelnego.

Spotykałam się niekiedy z opowieściami, jak to Niemcy w czasie II wojny podpalali kościoły z ludźmi w środku, ale w to nie wierzę. Może jakiś wyjątkowy psychopata gdzieś się trafił, ale też nie do końca jestem przekonana. Jako dziecko i młoda osoba wysłuchałam pewnie więcej wojennych opowieści, niż opowiedziała ich Szeherezada, i to zawsze od bezpośrednich uczestników i świadków wydarzeń - rodziców, ciotek i wujków, dziadków, znajomych rodziców, nauczycieli itd., i wszyscy zgodnie podkreślali, że Niemcy mieli wręcz zabobonny respekt przed naruszeniem azylu w kościele.

Gdy słyszę o muzułmańskich nachodźcach, którzy w kościołach podrzynają gardła księdzom, albo o białej hołocie, która profanuje kościoły, atakuje ludzi podczas mszy, oblega miejsca kultu, to nie mogę nie porównać, o ile współczesna barbaria jest GORSZA od niemieckich, nazistowskich hord. Co prawde JESZCZE nie zabijają, ale to tylko dlatego, że JESZCZE się trochę boją. Nie ukrywają jednak, że ręce ich świerzbią do tego, żeby księży potraktować tak, jak traktował ich Hitler.

Tak - to JEST wojna. I ja, wzorem moich przodków, nie będę czekać biernie, aż czerń rzuci się gwałcić i mordować wszystkich, którzy są związani z Kościołem. Ja nie będę nadstawiać drugiego policzka.

I czekam, żeby Polska Policja też wreszcie przestała to robić, bo do Rygi chce mi się jechać gdy widzę, jak brutalnie policja tłumi marsze Pro-Life, a jak ostrożnie i delikatnie obchodzi się z lewacką tłuszczą!


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo