Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
80 obserwujących
2151 notek
2860k odsłon
  566   1

Piąta ćwiartka, czyli piątkowy obiad

Piąta ćwiartka to ta najmniej opłacalna część zwierzęcia, którą rzeźnicy kiedyś zostawiali na potrzeby własnej rodziny, bo było to mięso tak tanie, że nie opłacało się go sprzedawać - wiem o tym doskonale jako wnuczka masarza. Płuca, żołądki, serca, móżdżki, wątroby, nerki - również obecnie są to najtańsze części świni czy krowy (no, nie piszę przecież o foie gras!). Podroby są najsmaczniejsze, ale mają pewną wadę dla niektórych: trzeba się nad nimi napracować - polędwicę wystarczy pokroić. Z tym, że ja od zawsze wolałam podroby niż te droższe części zwierzęcia, bo są zwyczajnie smaczniejsze. Od kilku lat powraca moda na potrawy z "piątej ćwiartki", choć ten powrót jest oczywiście karykaturalny, skoro animelkę można kupić po ponad 30 zł za kilogram ...

A jeśli chodzi o ryby, to jest wrażenie, że składa się ona z filetów. No, bardziej świadomi smakosze wolą piotrosza w całości, bo taki jest smaczniejszy i bardziej soczysty - a przecież ryby też mają swoje mniej znane części. W domu moich rodziców, a teraz i moim, niewyobrażalne było wyrzucanie kręgosłupów i głów - przecież trudno sobie wyobrazić rosół rybny czy galaretę bez tych części!  Nie będę poruszać kwestii policzków ryby, bo okaz, z którego opłacałoby się je wyciąć, jest poza moim zasięgiem (choć, oczywiście, skrupulatnie oskubuję gotowane głowy kapia ze wszelkich smakowitych kąsków), jednak pływające stwory mają dwie części szczególnie wartościowe: mlecz/ikrę i wątróbki. I naprawdę - nie tylko jesiotr i dorsz mają smakowite jajeczka; równie smaczne są te z ryb słodkowodnych. Jeśli komuś, szczęśliwym trafem, zdarzy się złowić rybę karpiowatą z ikrą (albo dostać w prezencie od kogoś), to niech mu ręka zadrży przed wyrzuceniem tego przysmaku, nawet kotom. Jest to niewyobrażalnie smaczny kąsek pod różnymi postaciami: w zupie, jako dodatek do pasztetu rybnego, uwędzony czy usmażony.

Najczęściej jednak mamy dostęp do ikry ze śledzia, która też jest fantastycznym przysmakiem. Często kupuję całe śledzie z ikrą tylko po to, aby dobrze odsolone jajeczka zjeść później, krótko zamarynowane w oleju z cebulą (śledzie kocha mąż, więc się nie marnują). W niektórych sklepach rybnych można kupić gotową ikrę na wagę (z wyjątkiem okresu letniego), choć bywa ona różnego gatunku. Pod koniec zimy, gdy sprzedawczyni oznajmia, że to ostatnia dostawa w tym sezonie, kupuję kilka kilogramów, odsalam, osączam, zalewam w słoikach olejem (bez cebuli, co mocno podkreślam, żeby ikra się nie popsuła) i trzymam w lodówce - czasem wystarcza mi do kolejnego sezonu. Rzadko, ale się zdarzyło ze dwa razy.

Z ikry śledziowej można zrobić taramasalatę - tak po prostu albo najpierw uwędzić ikrę (zapewniam, że jest o wiele lepsza, niż ta w Grecji, słowo daję!) albo podać ją w śmietanie/jogurcie z cebulą lub szczypiorkiem. Albo z olejem i cebulą. Albo krótko ugotować w rosole i dodać do sałatki zamiast ryby. Albo dodać do zmielonej masy rybnej i zrobić pasztet, mielone lub pulpety.

Można też ikrę podać do gotowanych ziemniaków i kiszonej kapusty, jako piątkowy obiad. Ale, ale, uwaga, można ikrę wykorzystać w sposób, w jaki robili to moi rodzice i - podobno - Anglicy kilkadziesiąt lat temu: dobrze wymoczone z soli płaty ikry obtoczyć w mące i usmażyć na mocno rozgrzanym oleju z obu stron, bardzo krótko - po 2 minuty z każdej strony. Takie "rybne schabowe" można podać do ziemniaków zamiast śledzia albo na kromce chleba lub bułki, na której wcześniej trzeba położyć kilka liści sałaty i plaster pomidora bez skórki albo plastry świeżego ogórka - a jako dodatek: do pomidora - cebula lub szczypior i natka pietruszki, a do ogórka - sporo natki koperku.

Mlecz lubię znacznie mniej niż ikrę, więc wykorzystuję go zazwyczaj jako składnik sosu śmietanowego do śledzi.

Proszę Państwa - śledzie są zmaczne i zdrowe, i nadal stosunkowo tanie (oczywiście piję tu do Tuwima, który kiedyś powiedział, że śledź byłby najcudniejszą zakąską, gdyby nie był tak tani. No więc dziś AŻ tak tani nie jest); ikra jest trochę droższa, ale jeszcze zdrowsza niż sam śledź, no i zero odpadów w postaci kręgosłupa, głowy i skóry. Prawie jak kawior, tylko kilkadziesiąt razy tańszy.

Niech żyje piąta ćwiartka!

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości