Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
81 obserwujących
2178 notek
2882k odsłony
  591   3

Pandemia okiem kamery

Masterchef: zawodowcy to cykliczny program - konkurs dla profesjonalnych kucharzy, realizowany przez BBC. Bez dwóch zdań: najbardziej profesjonalny format realizowany na ten temat na całym świecie. Jest troje prowadzących, którzy od czasu do czasu są zastępowani innymi, ale zawsze jest to niekwestionowany autorytet kulinarny. Reguły są jasne, przejrzyste i jednakowe dla wszystkich. Profesja, pełna profesja i nawyższa profesja.

Sezon roku 2020 różni się od poprzednich tym, że był kręcony w pełnym rozkwicie "pandemii". Z tego powodu z trzech prowadzących, podczas testu umiejętności, siedzi w oddzielnym pomieszczeniu ze słuchawkami na uszach. Obserwuje gotującego i może porozumiewać się przez mikrofon z pozostałymi ekspertami. Gdy czas wyznaczony zawodnikowi się kończy, osoba zesłana na odosobnienie wraca do wszystkich jak gdyby nic, oczywiście bez żadnej maski (nikt, nawet przez chwilę, nie nosi maski) i zaczyna się degustacja. Ramię w ramię, nos w nos i usta w usta. Na szczęście - nakładają sobie porcje na oddzielne talerze. Uff!

Nikt nie przestrzega nie tylko masek, ale i dystansu (poklepywanie się po plecach, rzucanie się na szyję itd. są na porządku dziennym).

Dobrze, to teraz program z naszego podwórka. Program kulinarny "Czy naprawdę potrafisz gotować" w warunkach pandemii zmienił się o tyle, że poprzednio prowadzący był w kuchni, gdy delikwent gotował, a teraz - ewidentnie dla pucu - siedzi w innym pomieszczeniu (z powodu pewnego obrazka domyślam się, że nie jest to mieszkanie delikwenta. Potem następuje degustacja przy wspólnym stole, potem gotowanie w kuchni prowadzącego, a na końcu - degustacja potraw przygotowanych wspólnie przez prowadzącego i jego gościa przez rodzinę w większym gronie.

Oczywiście - zero masek.

O "Kuchennych rewolucjach", gdzie maski wkłada się w pomieszczeniu raz na jakiś czas (najwidoczniej po to, by widzom przypomnieć o istnieniu pandemii) już pisałam.

Na ogół przyjmuje się, że media to czwarta władza, ale od dłuższego czasu wyrosła na pierwszą (co dobitnie pokazuje przykład Trumpa, uwalonego właśnie przez media w wyborach prezydenckich). Jeśli ktoś jest dobrze poinformowany, to na pewno szefostwo stacji telewizyjnej, a nie polityk. I jak widać - media w "pandemię" nie wierzą. Owszem, straszą nią, ale na własny użytek wiedzą, że jest to kolejne kłamstwo - tyle, że na niespotykaną do tej pory skalę.


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości