Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
82 obserwujących
2374 notki
3031k odsłon
  145   0

Jajecznica ze szpinakiem

Dziwną mieliśmy wiosnę tego roku: wyjątkowo zimną i suchą. Połowa z posianych nasion mi nie wzeszła; sadzonki pomidorów zrobiły się długie i wiotkie, bo wcześniej niż na początku czerwca nie dało się ich wysadzić do gruntu. Tak naprawdę do tej pory udało nam się nacieszyć sałatą, rzodkiewkami (kolorowymi!) i szpinakiem. Jeśli chodzi o to ostatnie warzywo, to mam wręcz klęskę urodzaju. Co prawda jest to klęska, którą uwielbiam, bo szpinak cenię bardzo, bardzo wysoko, i to od najmłodszych lat - widocznie prawdę mówi przysłowie, że stara miłość nie rdzewieje.

Szpinak zebrany koło domu, w odpowiedniej fazie wzrostu, nijak ma się do tego sklepowego, nawet z najlepszych upraw. Jest nie tylko wyjątkowo aromatyczny, ale również niewiarygodnie wręcz kruchy. Co prawda trzeba trochę się napracować, żeby oberwać wszystkie liście z łodyg, ale można sobie tę czynność uprzyjemnić puszczając ulubioną muzykę. Potem, rzecz jasna, konieczne jest opłukanie szpinaku w kilku wodach: to nie jest roślina z upraw hydroponicznych i zawartość piasku tudzież jakichś niepożądanych zwierząt jest gwarantowana. Umyte liście trzeba jeszcze osączyć, by zostało możliwie jak najmniej wody, i wtedy już można je pokroić ostrym nożem w niedbałe paski.

Na dużą patelnię wrzucamy masło (sporo - na dwa czubate talerze liści biorę łyżkę z górką), dokładamy szpinak i przykrywamy pokrywką - niech tak się dusi na wolnym ogniu przez jakiś czas (oczywiście trzeba mieszać od czasu do czasu). Jak długo? Trudno powiedzieć: tyle, ile ktoś chce i lubi. Ja poluję na ten moment, gdy liście stracą kształt, ale nie zamienią się w breję, natomiast syn maltretuje go bardzo długo,

Do szpinaku wbijamy odpowiednią liczbę jajek i dopiero wtedy doprawiamy solą i pieprzem. Smażymy jak jajecznicę, bełtając często, albo robimy sadzone po przykryciu pokrywką.

Kocham!

I od razu wyznaję: żadnego czosnku, żadnej gałki. To znaczy - jeśli ktoś się upiera, to przecież jestem tylko słabą kobietą i nie będę walczyć, ale proszę mi wierzyć: zabijanie naturalnego smaku szpinaku to prawdziwa zbrodnia!

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości