Tędy i owędy
Nie siedzę okrakiem na barykadzie!
82 obserwujących
2425 notek
3072k odsłony
  277   0

Sądokracja a trójpodział władzy

Zakładam Komitet Obrony Demokracji: oczywiście wirtualny. Kto szanuje ten ustrój, może się dołączyć (wirtualnie).

Zacznijmy od definicji demokracji: są to rządy większości. Wszelkie bzdury, że "z poszanowaniem mniejszości", to oczywiste bzdury właśnie. Oksymoron. Jeśliby miała decydować wola mniejszości, to nie byłaby to już demokracja.

Co jest podstawą demokracji? Rzecz jasna - monteskiuszowski trójpodział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Ustawodawca uchwala prawo i nie może się wtrącać do osądzania. Władza wykonawcza realizuje ustawy i rozporządzenia i musi się trzymać z daleka od ustawodawstwa i sądzenia. A władza sądownicza sądzi - na podstawie i w granicach prawa ustanowionego przez władzę ustawodawczą. Nie może stanowić prawa i nie ma kompetencji do wykonawstwa.

Proste? No nie, bo Związek Socjalistycznych Republik Europejskich i jego chciwe, skorumpowane waaadze, spadkobiercy mentalni i moralni Marksa i Stalina, wielbiciele komunisty Spinellego, poszedł śladem Sowietów i uznał, że skoro ludzie głosują nie po ich myśli, to wuj tam z demokracją i zaczęli rządzić za pomocą sądów. Sędziowie, zamiast uprawiać swoją jedną trzecią działkę władzy, bezczelne ryje wtykają w ustawodawstwo, wyręczając w tym ustawodawcę - czyli władzę, na którą ludzie głosowali. Jest to oczywiste pogwałcenie zasad demokracji; w dodatku gwałt jest wyjątkowo brutalny, a całe widowisko - plugawe i gorszące.

Ciekawe, kiedy do ludzi dotrze ta oczywista prawda i zażądają powrotu do demokracji? ...

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo