Koalicja Obywatelska (dawniej Platforma Obywatelska) ma pewne cechy, których nie chce albo nie potrafi się pozbyć. Jedną z nich jest maniakalne eksploatowanie kwestii trzecio- czy nawet dziesięciorzędnych. W czasach pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości (2005-2007) PO oraz jej medialni wyrobnicy jak pijany płotu chwycili się Opus Dei.
Pamiętają to Państwo? ...
Akurat na topie był szmatławy, ale cieszący się ogromnym powodzeniem film "Anioły i demony", w którym znaczące miejsce miał "kult" Opus Dei, zaś jakiś PO-wski cyngiel wyśledził, że do Opus Dei należy Jerzy Polaczek - ówczesny minister transportu i budownictwa, a potem - minister transportu.
Cóż to były za teksty! Polaczek miał nosić włosiennicę, a pod spodniami coś, co go kłuło w udo (przepraszam - wszystkich szczegółów tych bredni już nie pamiętam: minęło ponad 20 lat); w dodatku dzieci ministra miały chodzić do szkoły Stowarzyszenia Sternik, powiązanej ze złowrogą organizacją Opus Dei ...
Niestety szybko wyszło na jaw, że do szkoły Sternika chodzą też dzieci np. Radka Sikorskiego, Romana Giertycha, Henryki Bochniarz czy publicysta Bogdan Rymanowski. Zdaje się, że również wnuki Leszka Millera chodziły do Sternika, ale tu już opieram się wyłącznie na własnej pamięci, więc głowy nie dam.
Obecnie paranoja dawnyc platformersów na punkcie Opus Dei całkowicie się wyciszyła, za to na tapet wzięto Ordo Iuris. O włosiennicach jakoś w tym kontekście nie słychać, więc może chodzić już wyłącznie o związki, nawet najsłabsze, z Kościołem.
Cóż - w formacji, w której poczesną rolę gra Wołodia Czarzasty, zupełnie to nie dziwi ...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)