Animela Animela
200
BLOG

Letnie odchudzanie

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Nie da się ukryć, że lubię jeść. Nawet jeszcze bardziej, niż gotować. Przyszła więc najwyższa pora na opamiętanie - nie chcę skończyć tak, jak Ćwierciakiewiczowa!

Pełnia lata jest najlepszym okresem na rozpoczęcie zdrowego, pysznego odchudzania. Jest już bób i fasolka szparagowa, kalafiory nie dość, że młode, to jeszcze niedrogie.

Ale prawdziwą ozdobą lata są pomidory. Co prawda dostępne są w sklepach przez cały rok, ale ... i tak jesienią mówię im "Addio pomidory, addio ulubione! Przez długie, złe miesiące ja będę smak wasz czuł".

A bo i pewnie - naprawdę dobre pomidory dostępne są w Polsce od lipca do października. W pozostałych miesiącach lepiej zadowolić się suszonymi pomidorami w oleju (Rolnik ma bardzo dobry współczynnik jakość/cena), włoskimi pelati lub nawet dobrym przecierem pomidorowym.

Całe życie miałam dostęp do pomidorów. Moi rodzice mieli ogródek, w którym uprawiali wszystko - od warzyw krajowych, przez egzotyczne owoce, aż do ... wczesnych ziemniaków. Nie mam pojęcia, jak znajdowali na to czas i siłę - po całym dniu pracy! Ale i tak pierwsze nowalijki trzeba było kupić, bo rodzice nie mieli szklarni. Były bardzo drogie, ale też, po całej zimie, podczas której jadało się wyłącznie przetwory, zwiędłe jabłka, chleb z cebulą i czosnkiem w charakterze witamin - koniecznie trzeba było odżałować pieniądze na te cudne, kolorowe, pachnące rzodkiewki, sałaty i ogórki. Ach, ten aromat, nieporównany absolutnie z niczym, co można dziś mieć!

Pierwsze pęczki rzodkiewki, dokładnie umyte i osuszone, kroiło się w cienkie plastry. Na dwa pęczki brało się pęczek szczypiorku i siekało się go jak najdrobniej. Do tego - cztery-pięć jajek ugotowanych na twardo, obranych ze skorupek i drobno posiekanych. Z tym, że dwa żółtka się odkładało i dokładnie ucierało z solą, pieprzem, musztardą i śmietaną. Wszystko razem się mieszało. I ... rozkosz! Pierwsza nowalijka po wielu miesiącach całkowitej posuchy.

Podkreślam raz jeszcze - począwszy od jesieni aż do wiosny, w handlu nie było żadnych rzodkiewek. ŻADNYCH.

No, ale dietetyczne wykorzystanie pomidorów ...

Pomidory mają to do siebie, że doskonale zaspokajają apetyt. W dietach wykorzystuję je w rozmaity sposób, ale najchętniej tak:

Cztery duże lub 6 mniejszych pomidorów (około kilograma, tanie są o tej porze, można sobie pozwolić - ale muszą być BARDZO dojrzałe) wrzucić na kilkanaście sekund do wrzątku, następnie ściągnąć z nich skórkę i pokroić w plastry. Wrzucić na patelnie, przykryć i na sporym ogniu "rozprażyć" (czyli doprowadzić do wrxenia), następnie zdjąć przykrywkę i na średnim ogniu odparować aż do gęstej masy (nie może się przypalić, więc od czasu do czasu trzeba mieszać). Przyprawić do smaku solą i pieprzezm, wbijć jajka (tyle, ile trzeba - potrawa jest beztłuszczowa, więc co tam! jedno dodatkowe na pewno nam się należy!). Ściąż do pożądanej konsystencji i ...

Smacznego.

P.s. Skrajne leniwce mogą to samo zrobić, wrzucając na odrobinę tłuszczu przecier pomidorowy, ale to tylko zimą. Wariacje - w diecie ubogowęglowodanowej można ostatecznie wziąć mniej pomidorów, a całość wzbogacić skwarkami ze słoniny. Tę wersję diety też przerabiałam ;)

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości