Zaczęły się chłodne, jesienne wieczory. Noce bywają już wręcz nawet zimowe. Skończyły się ostatnie pomidory (te prawdziwe) na straganach, ale ciągle są dobre przeciery i pasty w słoikach, puszkach i kartonach.
Proponuję szybką, rozgrzewającą zupę pomidorową, ulubioną mego dziecka, z kukurydzą.
W garnku rozgrzewamy łyżkę oliwy (lub masła), szklimy na niej dużą cebulę posiekaną w drobną kostkę. Gdy cebula jest już miękka, dodajemy mały słoiczek przecieru pomidorowego lub karton pasty, lekko przesmażamy. Dodajemy 6 szklanek rosołu i puszkę kukurydzy wraz z zalewą (wybór rosołu zostawiam Państwu - może być warzywny, z kury, z indyka, wołowy, cielęcy ....). Ja preferuję wołowy Knorra.
Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by używać dobrego, domowego rosołu, ale w tej akurat zupie kostka naprawdę sprawdza się znakomicie. Bodaj, czy nie lepiej, niż rosół domowy.
Pogotować ze 20 minut, na małym ogniu, pod przykryciem. Doprawić odrobiną sosu Worcestershire. Zupę zaprawić setką śmietany - oczywiście, do naczynia ze śmietaną dodać gorący wywar, wymieszć, dopiero wtedy wlać śmietanę do garnka. Śmietanę można zastąpić jogurtem naturalnym, ale ten się często warzy.
Zupę można wzbogacić dodatkiem grzanek z bułki, przygotowanych następująco: kromki pieczywa (może być czerstwe) kroimy na drobną kostkę i smażymy na suchej patelni (bez tłuszczu, bo po co), często mieszając, aż nabiorą złotawego koloru.
Grzanki podajemy oddzielnie na półmisku, tak, by kazdy mógł sam nałożyć na talerz.
Oddzielnie też podajemy pokrojoną zieleninę - pietruszkę, szczypiorek, bazylię. Jeśli w domu mamy dziecko lub męża łasucha, grzanek przygotowujemy podwójną ilość.
Uczciwie przyznam, że autorem przepisu na zupę nie jestem ja. Znalazłam go ze 20 lat temu w książce kulinarnej "Burdy" , zresztą nie mojej. Zupa, podana przez młodą mężatkę na przyjęciu, zrobiła prawdziwą furrorę. Wielokrotnie potem rodzina czy znajomi składali u mnie zamówienia na tę właśnie zupę, a nawet - wynosili dla siebie porcję w słoiku ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)