Animela Animela
4066
BLOG

Śledź po japońsku

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 12

 

Ciekawe, czy Państwo też uważają, że bardzo dziś nieprzyjemny dzień? Jest zimno i ciemno, i co gorsza - wiadomo, że w najbliższym czasie nie zrobi się lepiej ... Przież dopiero "na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok!" W dodatku nudy - czytać nie mogę, bo mam zapalenie spojówek, więc wyć się chce ...

Mieszkanie wysprzątanie, kominek umyty - czeka na powrót pana z pracy na rozpalenie. Obiad praktycznie gotów, jeszcze tylko decyzja, co podać do gęsi - gotowane ziemniaki czy kasza jęczmienna? Deser też już jest, w postaci ciasta murzynka ... ooops, afroamerykanina, jak chce Panna Wodzianna ...

No, to czas pomyśleć o kolacji. A na kolację, oczywiście, najbardziej pasuje śledź. Tym razem pod postacią dziwną i egzotyczną, czyli "śledzia po japońsku".

Pamiętam takie cudo z czasów młodości, tej wczesnej, ale nie miałam pewności, jak go zrobić. Przeszukiwanie netu w porzukiwaniu przepisu dało mi efekt w postaci mocno wątpliwej - proszę spytać Pana Gugla, jak mi kto nie wierzy. Wreszcie, po dość długim szperaniu, specjalnie w tym celu kupiłam książkę Wiesława Kota "PRL od kuchni" (nakład od dawna wyczerpany, a w naszym "kapitalistycznym" kraju nikomu do głowy nie przyjdzie zaspokoić potytu, choćby nawet największego!).

To był strzał w dziesiątkę. Nie to, że przepis całkowicie autentyczny (chyba z żadnym przepisem autora nie jestem w stanie zgodzić się tak do końca, a szczytem jest galaretka z nóżek bez czosnku!), ale lektura książki podziałała jak proustowska magdalenka: przypomniałam sobie, i to dość dokłanie, jak lata temu sama wykonywałam tę potrawę - tymi rękami!

Bierzemy:

tackę filetów śledziowych, tyle połówek jaj na twardo (przekrojonych wzdłuż! uściślam, bo niektórzy kroją jajka w poprzek, słowo!), ile mamy filetów, jedną startą na drobnej tarce cebulę cukrową, kilka łyżek osączonego groszku z puszki, pół niedużego kwaśnego jabłka startego na tarce jarzynowej, kilka łyżek majonezu, kilka łyżek gęstej, kwaśnej śmietany, sół, pieprz, szczyptę cukru.

Połówki jaj układamy na talerzu stroną przekrojoną do dołu, wokół każdej połówki owijamy filaty śledziowe.

Śmietanę, majonez, groszek, cebulę, jabłko i przyprawy mieszamy dokłanie, polewamy jajka z filetami. Konsystencja powinna być gęsta. Dobrze, żeby gdzieniegdzie spod sosu błysnął kawełek śledzia.

Właśnie tego owijania śledzia wokół jajka brakowało mi we wszystkich przepisach, a to właśnie stanowiło o niezwykłej oryginalności i atrakcyjności tego PRL-owskiego przepisu.

Nie muszę chyba dodawać, że śledź ten był równie mocno "po japońsku", co placek ziemniaczny z mięsnym sosem "plackiem po węgiersku"?

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości