Po katastrofie TU-154M sytuacja z grubsza wygląda następująco: zakończyło się pseudośledztwo MAK, trwa "śledztwo" prokuratury rosyjskiej (znanej z nierzetelnych śledztw) , zakończyło się postępowanie Komisji Ministra Millera, totalnie skompromitowane, i trwa śledztwo polskiej prokuratury. W międzyczasie mieliśmy jeszcze raport NIK nt. przygotowań do feralnego lotu, z którego to śledztwa wynika, że z kilku instutucji państwowych głowy powinny być wynoszone koszami. Tak na początek - potem powinna nastąpić fala aresztowań.
Tak więc wiadomo, że polska prokuratura, która jeszcze w miarę najrzetelniej bada okoliczności tragedii, pracuje na kopiach materiałów źródłowych oraz na dokumentach cynicznie sfałszowanych przez Rosjan.
Czy taki stan rzeczy może kogoś dziwić? Owszem, może. Dziecko w wieku do lat dziesięciu oraz osoby o IQ poniżej 80. Wszyscy pozostali wiedzieli albo - przy zachowaniu minimum należytej staranności - mogli się dowiedzieć (z podręczników historii i z mediów) czym jest Rosja, również putinowska, jak tam są prowadzone śledztwa. Również fakt, że Rosja jest naszym odwiecznym wrogiem, nie jest dla nikogo tajemnicą.
W tej sytuacji część osób stara się, po pierwsze, dojść do prawdy na podstawie dostępnych materiałów, a po drugie - śledząc postępy śledztwa, patrzeć na ręce instytucjom państwa. Rzecz chwalebna, akceptowalna i całkowicie zrozumiała. Gdyby taka tragedia zdarzyła się w państwie normalnym, demokratycznym, tę funkcję spełniałyby media. Dziennikarze śledczy, w nadziei na sławę i majątek, dni i noce spędzaliby kursując między Smoleńskiem w Okęciem, krótkie lunche spożywając w prokuraturze, MON-nie, MSZ i KPRM. Rządzący politycy byliby przez dziennikarzy wnikliwie i podstępnie przypytywani - musieliby się tłumaczyć ze swoich błędów, zaniechań i celowych działań. U nas, oczywiście, tego nie ma. U nas prorządowe szczekaczki z niesłychaną brutalnością atakują polityków .... opozycji - za to, że ci ośmielają się posuwać do niesłychanej zbrodni: przypuszczeń, że może to był zamach.
DZICZ.
Nic dziwnego, że rolę dziennikarzy przejęli blogerzy. Jedno robią to lepiej, inni gorzej, ale starają się zrobić to, co w normalnym państwie byłoby obowiązkiem władzy: rzetelnie rozwikłać zagadkę samolotu, który się rozpadł na atomy, spadając z kilkunastu metrów wysokości. I który spadł, chociaż na prawidłowej wysokości pilot wcisnął przycisk "uchod". Prawda, że rzecz jest bardzo ciekawa?
A jednak istnieje pewna bardzo specyficzna grupa osób, dla których to nie jest ani trochę ciekawe. Te osoby aktywizują się przy każdym wpisie dotyczącym katastrofy (hej, marku-zegarku, Wywczasie, nudna-teorio, Kajzerze, rajderze, markum73 itd. - pozdrówka!), ze szczególnym uwzględnieniem momentów przełomowych.
Za każdym razem, gdy na jaw wychodzą kolejne kompromitujące szczegóły (kłamstwa w sprawie obecności generała Błasika w kokpicie, sfałszowanie kolejnych sekcji zwłok, prawdopodobnie - fałszowanie nagrań z rejestratorów), te indywidua wypełzają ze swoich legowisk, by dawać odpór i własną piersią bronić pułkownika Putina jak niepodległości. Aktywizację sekty powodują też posiedzenia Zespołu Macierewicza, groźba powołania międzynarodowej komisji, wysłuchania przed PE czy choćby straszliwa obawa przed powołaniem na biegłego znanego patologa z USA.
Argumentacje są podobne: nie ma co badać, bo wszystko jest oczywiste (tu inteligentniejsi poprzestają na rzuceniu od niechcenia CFIT i odmaszerowaniu na z góry upatrzone pozycje, a ci słabsi umysłowo upierają się, że winien jest pilot, który we mgle zszedł poniżej wysokości decyzji - nie mają biedaki zielonego pojęcia, że powtarzając bezmyślnie za generał Anodiną, kompromitują się straszliwie, popełniając wyjątkowo prymitywny błąd logiczny), Baden to celebryta, obliczenia Nowaczyka i Bieniendy są niewiarygodne, bo nie mieli oni dostępu do oryginałów, a anonimowi blogerzy nie mają dostępu do źródeł ... po czym, z charakterystycznym brakiem konsekwencji, anonimowi wyznawcy sekty smoleńskiej obalają obliczenia Bieniendy itd.
I tak to się toczy.
Ciekawa jestem, czy członkowie smoleńskiej sekty kiedykolwiek zrozumieją, że ich gorliwość w zwalczaniu osób, które chcą dotrzeć do prawdy, jest tyleż wzruszająca, ile po prostu dziecinna ....


Komentarze
Pokaż komentarze (3)