Rosja - wiadomo. Wielki kraj, mocarstwo. Pojednany sąsiad, niegdyś wrogi. No, to Rosjanin też nie może być tuzinkowy. Musi być posiadaczem duszy na miarę swojej Matiuszki-Rosji!
Dwa lata temu, gdy na smoleńskiej (lub NAD, jak twierdzi Pan Premier) ziemi roztrzaskał się tupolew, Rosjanie byli jeszcze dość powściągliwi. Owszem, wyrazy poparcia, kwiaty, krzyże na niebie ... Ależ też pełne obaw pytania zwykłych Rosjan, czy za ten zamach Polacy przypadkiem nie zechcą obarczyć winą Rosji.
Jednak Rosjanin - wiadomo. Nie jest tak małostkowy, jak, na ten przykład, Polak. Przyjaciołom gotów jest nawet nieba przychylić! Nic dziwnego, że zaraz po katastrofie stało się tak, jakby rozpruł się worek świętego Mikołaja z rosyjskimi prezentami.
Zaczęło się od wymiany żarówek na lotnisku. Wiadomo, taka wizyta, dwóch prezydentów, wstyd mieć popsute oświetlenie! Toteż niezwłocznie po katastrofie naprawiono wszystkie, co do jednej.
Zmieniono też zeznania pracowników "wieży kontrolnej". W trosce o dobre samopoczucie Polaków. Co tam będą się stresować jakimiś głupimi badaniami, czy innymi nieprawidłowościami ...
Niszczenie wraku też, oczywiście, nie jest tym, na co mogłoby wyglądać. To jest po prostu ułatwienie Polakom transportu tego monstrum do Polski!
Wykoszenie drzewostanu to już mięta z bubrem. Najpiew Pan Prezydent, który z tak widoczną wdzięcznością kłaniał się brzózce i głaskał ją, jak najdroższe dziecię ... Potem Jaś Flane .... tfu, Osiecki, rzecz jasna, polazł na nią jak kretyn .... Tego już było stanowczo za dużo ... Chcą się Poliaczki narażać na śmieszność lub złamanie karku, to niech to robią u siebie!
Super-ekstra-nadzwyczajnym bonusem było kilkakrotne zgrywanie taśm z czarnych skrzynek, tak, że za każdym razem była nie dość, że inna długość, to jeszcze zupełnie inna treść. Ileż do tej pory w Polsce jest radości za każdym razem, gdy jakaś gazeta napisze o debeściakach, inna o naciskach, w jeszcze inna (jak twierdzą przecieki), że kontrolerzy zachęcali pilotów do zejścia na 50 metrów, i to koniecznie ...
Jednym z bardziej wyrafinowanych prezentów było dodanie czegoś sekcjonowanym zwłokom. Jak ktoś był za niski, to mu dodano wzrostu, jak miał za mało organów, to - voila! hojny rosyjski patolog dorzucił, co tam trzeba. A jak już naprawdę zabrakło weny i gadżetów, to chociaż ziemi i wacików dołożono do brzucha.
Cudowne rozmnożenie dowodu osobistego to już po prostu grratis, naddatek, przemiły gift.
A wsadzenie pijanego generała Błasika do kokpitu? Trudno o lepszy dowód troski Rosjan o morale Polaków! Przecież to po prostu kampania antyalkoholowa!
Ostatnim pomysłem naszych pojednanych braci-Moskali było wyczyszczenie części samolotu na błyk.
Włącznie ze wstawieniem nowych okien. Przecież to jest takie ewidentne i rozczulające: w Polsce bieda, kryzys, trzeba podwyższać ceny leków, skracać okres pobierania emerytury, to my wam za darmo doprowadzimy wrak do stanu używalności! O co zakład, że najpóźniej na 70-tą rocznicę tragedii wrak wróci do Polski o własnych siłach?
Tak się zastanawiam, jak my się braciom-Rosjanom wywdzięczymy za ich trud i serdeczne starania. Pewne typy mam, ale na razie zatrzymam je dla siebie.
Nie chcę mieć u siebie speców od Antykomora o szóstej rano.
Po tym, jak już skopią d..py najbliższym sąsiadom. Przez pomyłkę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)