Aktor Jacek Poniedziałek napisał tekst, w którym skrytykował Ministra Zdrojewskiego i Prezydent Warszawy oraz, ogólnie, Platformę Obywatelską. Tekst dość emocjonalny i dość gęsto utkany faktami.
Zakończył Pan Poniedziałek tekst sformułowaniem, że Panią Prezydent Warszawy ktoś kiedyś wywiezie tam, gdzie jej miejsce - do bufetu.
Naprawdę trudno w to uwierzyć, ale Pani Redaktor Dominika Wielowieyska i Pan Redaktor Grzegorz Chlasta uznali, że jest to sformułowanie ... zbyt ostre. Pojechała po bandzie, potraktował Panią Prezydent zbyt ostro!
Słuchałam i własnym oczom nie wierzyłam. Od szczypania się mam sine uszy, a od okładania się kułakami - połamane żebra. Państwu redatkrorstwu przeszkadza ... wywiezienie do bufetu ...
Natomiast minister Zdrojewski absolutnie i pryncypialnie potępił tę nieuzasadnioną krytykę, w dodatku w tonie boleściwym - jak tak można! no jak! NAS krytykować ....
Parę razy w ciągu ostatnich kilku lat miałam wrażenie, że politycy PO oraz dziennikarze głównego nurtu żyją w świecie równoległym. W świecie "za żółtymi firankami". W innym, niezależnym od naszego wszchświecie, gdzie rządzą inne prawa ekonomii i fizyki, a nawet - zdarzają się inne Wydarzenia.
Dziś nabrałam absolutnej PEWNOŚCI, że myślałam słusznie. Co do intelektu Pana Chlasty od lat nie mam złudzeń, ale Panią Dominikę mam za osobę inteligentną. Bez przesady, ale jednak. Ale nawet szczątkowym rozumkiem dziennikarz głównego nurtu, jeśli żyje w Polsce A.D. 2012, nie powinien słów aktora Poniedziałka uważać za ostre. To chyba oczywiste, czy muszę jednak tłumaczyć?
Ktoś dziś napisał - zdaje się, że Ander - o doniesieniu przez p. Macierewicza o sms-ie, którego istnienie zdradził śp. generał Petelicki. Wiecie, o tym, że samolot się rozwalił na pierdyliony części, bo piloci zeszli za nisko, w dodatku nakłaniani przez kogoś.
Natychmiast czujnie i służbiście obsasami stuknęli Stops i Wojtek24, rozczulająco pytając "Ale o cio chodzi? Ciemu ten sms taki niedobli jeśt"?
Ponieważ pasjami kocham edukować bliźnich, przypomnę im słynną konferencję Ziobry w sprawie doktora Mirosława G. i stwierdzenie, że nikt nigdy przez tego pana nie będzie pozbawiony życia (G. ma zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci).
Ziobro potępion był, albowiem naruszył "zasadę domniemania niewinności", przez co mógł wpłynąć na podwładnych.
Tu też, milusińscy Stopśie i maleńki Wojteczku, została naruszona "zasada domniemania niewinności", przez co ...
Załapaliście, czy mam tłumaczyć dalej?



Komentarze
Pokaż komentarze (22)