Obaj nasi eks-prezydenci, i to przez wiele lat, dawali świadectwo, że prezydentami nie powinni być nigdy - choć na ogół przyczyny tego były różne. Obecnie, choć obaj "na emeryturze", nie dają nam niestety zapomnieć o tym, jak bardzo, bardzo, BARDZO, wstydzę się za obu.
Gdy powstawała ustawa, która dawała możliwość karania za posiadnie narkotyków, byłam zdecydowanie przeciwna - uważałam, że jest to broń nieskuteczna i wręcz zachęcająca np. do prowokacji w postaci podrzucenia narkotyków osobie nielubianej przez władze. Niestety, ustawa została uchwalona, a ówczesny prezydent Kwaśniewski ją podpisał.
Obecnie Kwaśniewski żąda, żeby się od...ć od Kory, bo ustawa przez niego podpisana była zła.
Tym samym Kwaśniewski po raz kolejny udowodnił, i to na własne żądanie, bez dodatkowej prośby z mojej strony, że nisko oceniając jego kompetencje prezydenckie, miałam całkowitą rację.
Drugi z prezydentów, za którego musiałam się wielokrotnie wstydzić, to Wałęsa. Wszyscy chyba pamiętają, jak niedawno były "nie chcem, ale muszem" oraz "plusy dodatnie, plusy ujemne" żądał "spałowania" Solidarności pod przywództwem Dudy.
Obecnie "sam z Danuśką i dziećmi tymy ręcamy komunę obaliłem" śle list do Putina, aby ten ułaskawił Puszystki - bo nie można ludzi "udręczać fizycznie".
Trzeba przyznać, że w tych dwóch ludziach doskonałe odzwierciedlenie znajduje cała nędza zarówno moralna, jak i intelektualna, trzeciej RP.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)