„To, że premier Rosji, z taką a nie inną przeszłością, przypomnijmy, z resortu, który przecież robił Katyń, pojawi się z polskim premierem na grobach katyńskich i powie to co powiedział, powinno być rzeczą tak niesłychanie ważną i tak cenną, że powinniśmy na ołtarzu tej sprawy złożyć każdą ofiarę."
Powyższe słowa wypowiedział prof. Tomasz Nałęcz na początku października 2010 r. Nie będę komentować tych haniebnych słów: wystarczająco wymowny jest kontekst, w jakim zostały one umiejscowione, czyli katastrofa smoleńska i przygotowania do wizyty w Katyniu.
Widocznie u Pana Profesora język jest szybszy od rozumu, bo ostatnio znów udało mu się powiedzieć coś, co spowodowało, że po prostu tchu mi zabrakło na taką szczerość: "Doradca (czyli profesor Nałęcz - przyp. ja) dodał, że nie ma dowodów, iż wybory sfałszowała Platforma Obywatelska lub rząd, gdyż to nie one organizują głosowanie.". Jednym słowem - profesor Nałęcz nie zaprzecza, że wybory zostały sfałszowane - uważa jedynie, że brak dowodów na fałszowanie przez rząd lub PO, bo "nie one organizują wybory".
Jeszcze innymi słowy: profesor Nałęcz powiedział wyraźnie i szczerze, żeby ze sprawą fałszowania wyborów nie łączyć rządu ani PO, bo przecież za to to odpowiadają PKW i samorządy ...
Jeśli dodać do powyższych informacji fakt, że Jerzy Urban otwarcie i bez przyłbicy stanął po stronie PLatformy Obywatelskiej, to nie potrzeba okularów, by zobaczyć, że ONI rzeczywiście stoją tam, gdzie stało ZOMO.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,9972,title,Tomasz-Nalecz-slowa-Kaczynskiego-byly-niepotrzebne,wid,17061689,wiadomosc.html?ticaid=113e2b



Komentarze
Pokaż komentarze (7)