Kilka dni temu, przez zupełny przypadek, obejrzałam kawałeczek "Kropki nad i". Z własnej woli NIGDY nie oglądam tego programu, ponieważ dziennikarstwo zaangażowane (w ochronę rządu) robi na mnie bardzo złe wrażenie, a ja szanuję swoje zdrowie. No, i dzięki zobaczyłam, jak redaktor Olejnik, ze zwykłą wobec opozycji nieugiętością, dopytuje się od przesłuchiwanego: "To co - Putin dokonał tego zamachu? Tak? To Putin zestrzelił samolot"? ...
I w tym momencie uświadomiłam sobie, jak kompletnie zmieniła się narracja w sprawie katastrofy smoleńskiej. Od początkowego milczenia - również ze strony opozycji - na temat możliwego zamachu, poprzez oburzone "To co - wierzy Pan w zamach? No - wierzy Pan?!!!", na co odpowiedź brzmiała niezmiennie "No no, ale proszę przyznać, że to jest dziwne ...", aż do tego zrezygnowanego "Czyli że to Putin sam tego zamachu dokonał, tak? ....".
Zmiana narracji, i to w prorządowych mediach, następowała bardzo powoli, z dużymi oporami, i stąd wielu osobom mogło to umknąć - jednak nie ulega wątpliwości, że obecnie Polacy oswoili się z możliwością, że dokonano zamachu i że mogło to być dziełem Rosjan.
Pamiętam bardzo dobrze, jak Antoni Macierewicz, w Poranku Tok FM, goszcząc u Jana Wróbla, na podchwytliwe pytanie prowadzącego, czy to mógł być wywiad, odpowiedział ze swoim zwykłym opanowaniem, że tak. No przecież tak. I pamiętam, jak na to zareagował Wróbel, który milczał przez dłuższą chwilę, a potem podjął rozmowę takim cichym, zgaszonym głosem. Myślę, że wtedy do niego - i pewnie też do innych - dotarło, że tego nie da się zatrzymać.
Bardzo proszę mnie dobrze zrozumieć: wcale nie twierdzę, że to musiał być zamach. A nawet, jeśli zamach, to niekoniecznie dokonany rękami Rosjan. W dodatku - wybuch w powietrzu też automatycznie nie oznacza zamachu. Możliwy jest też zamach przeprowadzony tak perfidnie, że o podkładaniu bomby mowy nie ma (na przyklad - poprzez pospieszną przebudowę salonki).
Wiadomo tylko, że do tej pory "wypadek" nie został ani zbadany, ani, tym bardziej, wyjaśniony, zaś ilość błędów i zwykłych fałszerstw jeży włosy na głowie.
Nie uciekniemy od tego tematu - czy to się komuś podoba, czy nie. Ten "wypadek" będzie wyjaśniony - wcześniej czy później. Nawet ewentualna utrata niepodległości przez Polskę, wbrew nadziejom niektórych, nie zatrzyma tego procesu.
I dziś widzę, że rozumieją to również Stokrotki tego świata.
Inne tematy w dziale Polityka