Animela Animela
584
BLOG

Prezydent Duda jako lokomotywa wyborcza Prawa i Sprawiedliwości

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 30

Czytam dziś wynurzenia socjologów i politologów (z litości przemilczę nazwiska), którzy analizują strategię wyborczą Platformy Obywatelskiej - oczywiście w duchu kibolowskim, czyli ślepo popierającym. Oczywistą oczywistością jest dla nich, że PO gra na osłabienie prezydenta Dudy, bo to on buduje wysokie poparcie PiS.

Nie jestem socjologiem ani politologiem, ale potrafię za to poprosić o pomoc wujka Gugle, porównać kilka liczb, a następnie wyciągnąć z nich wnioski - a te są dla autoryterów naukowych wręcz demolujące.

Poprzednie wybory prezydenckie wygrał Bronisław Komorowski, który otrzymał 52,397% głosów. Jego konkurent, Jarosław Kaczyński, nazbierał tych głosów 46,445%. Na wyniki obu kandydatów należy jednak spojrzeć z perspektywy poparcia sondażowego partii, z których kandydowali, a były to okres, kiedy PO utrzymywała stałą i w zasadzie niezakłóconą pozycję lidera nad PiS (w różnych proporcjach, ale na ogół PO miała nad PiS co najmniej 10% przewagi - a bywała ona czasem i dwukrotna.

Warto w tym miejscu przypomnieć, jak specyficzna była kampania wyborcza w 2010 r., kiedy to sztab PiS posłuchał zaleceń PO, by nie wykorzystywać katastrofy smoleńskiej, bo to zostało zarezerwowane (i w pełni wykorzystane) przez Komorowskiego - kandydata PO. Koniecznie również należy uzupełnić, że skutecznie udało się ludziom wmówić, że wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta będzie oznaczać wojnę w Rosją.

W tych warunkach Kaczyński (po długim nocnym liczeniu  głosów - oczywiście nie twierdzę, że to było fałszowanie, oczywiście, że nie twierdzę. Tylko pytam) przegrał z Komorowskim naprawdę niezbyt dotkliwie: a już na pewno w stosunku, który był znacznie korzystniejszy, niż stosunek głosów PO do PiS.

Zupełnie inaczej rzecz się miała w ostatnich wyborach prezydenckich, gdzie Andrzej Duda otrzymał 51,55% głosów, a Komorowski - 48,45%. Różnica między Dudą a Komorowskim wyniosła więc niecałe 4 %.

I teraz dochodzimy do sedna sprawy, czyli poparcia dla ugrupowań partyjnych, z których wywodzą się kontrkandydaci. W tym wypadku wolę nie podawać konkretnych liczb, ponieważ są one nieprzytomnie wręcz rozbieżne. Raczej można mówić o pewnym trendzie, tendencji: począwszy od eurowyborów poprzez "zafałszowane" samorządowe aż do prezydenckich wyraźnie było widać (realnie, nie tylko w sondażach), że pozycja PiS systematycznie wzrastała, zaś PO - spadała. Niektóre sondaże w kwietniu tego roku dawały PiS dziesięcioprocentową (a czasem nawet większą) przewagę nad PO.

Wbrew więc temu, co od wielu tygodni tłuką media oraz blogerzy, o ile w 2010 r. Jarosław Kaczyński uzyskał znacznie lepszy wynik, niż jego partia, o tyle w 2015 r. Duda nie zdobył takiej przewagi, na jaką wskazywały sondaże poparcia dla PiS.

I proszę mi tu nie strzelać fochów, bo to są twarde fakty. O faktach zaś można dyskutować, ale nie należy ich przemilczać.

Moim zdaniem to, że obecnie notowania PiS są coraz lepsze, są skumulowanym efektem wcześniejszego wzrostu poparcia i wygranej Dudy - to też jest fakt. Ludzie lubią zwycięzców - to jasne i bezdyskusyjne. Ja jednak uważam - i mam solidne podstawy, by tak twiedzić - że inny kandydat PiS, który startowałby z wysokiego pułapu rozpoznawalności, osiągnąłby ZNACZNIE wyższy poziom poparcia, niż Duda. Jak widać z analizy porównawczej, Duda bardzo niewiele poprawił wynik wyborczy Jarosława Kaczyńskiego sprzed pięciu lat.

Oczywiście bardzo się cieszę, że Duda wygrał wybory. To też jest bezdyskusyjne. Mam też nadzieję na znaczącą wygraną PiS w październiku. Aby jednak tak się stało, PiS powinno wiedzieć, jak rozłożyć akcenty w kampanii wyborczej: bo to nieprawda, że Duda jest lokomotywą wyborczą PiS. Jest dokładnie odwrotnie: to PiS wyholowało Dudę na prezydenta.

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka