Na samym dole notki podałam link do rozporządzenia, w któym Minister Zdrowia określił, jakie jedzenie można podawać dzieciom i młodzieży, a jakie naszym latoroślom szkodzi. Oczywiście, w teorii chodzi o to, żeby - jak to niezwykle empatycznie ujęła pani premier - w przyszłości dzieciaczki nie zostały grubaskami .... ja jednak się zastanawiam, o co chodzi NAPRAWDĘ.
Pomijam oczywiście kwestię, że rozporządzenie napisane jest w sposób wyjątkowo niechlujny: na przykład konia z rzędem podaruję temu, kto rozstrzygnie jednoznacznie, jakie produkty mogą zawierać sól. Bełkot, panie. Bełkot! No, ale mniejsza.
Nikt mi jednak nie powie, że zakaz sprzedaży soków owocowych, warzywnych i owocowo-warzywnych (zdrowych, podkreślam!) w opakowaniach powyżej 330 służy czemuś innemu, niż zdrowemu ... napędzaniu pieniędzy producentom. Tak się jakoś bowiem składa, że na ogół małe opakowania wychodzą drożej, niż duże, prawda? ...
Dokładnie to samo z suszonymi owocami, warzywami i nasionami, które można sprzedawać w opakowaniach do 10 dag ... Najwidoczniej w świecie MZ jest przerażony, że gdy osiemnastolatek zje jednorazowo 150 gramów suszonych pomidorów, to natychmiast od tego przytyje ...
Interesujący jest również fakt, że majonezu do kanapek dodawać nie wolno, natomiast można dodać ,,, ketchup. Pod warunkiem, że jego 100 g wykonano co najmniej ze 120 gramów pomidorów ... To, że w składzie może znaleźć się ocet, benzoesan sodu lub inne E-coś tam, to już mniejsza. To dzieciom nie szkodzi!
No, i jak tu nie zadać odwiecznego pytania: komu tak naprawdę to służy? ...
http://dziennikustaw.gov.pl/du/2015/1256



Komentarze
Pokaż komentarze (32)