Jak ten czas leci! Jakoś tak przed wakacjami Platforma Obywatelska zorganizowała kongres programowy, na którym zaprezentowano osoby, które ten program mają opracować, i obiecano, że kolejna porcja obietnic we wrześniu.
I prosżę - PO, pierwszy chyba raz w życiu, dotrzymała słowa! Oto mamy połowę września i kolejne obietnice Partii rządzącej ... Co prawda nie bardzo wiadomo, jakie prezenty zostały nam obiecane, ale mina pani premier mówiła wszystko: cały świat rzuci nam pod nogi! ...
... już za kilka lat ... Nie w tym roku, nie w przyszłym i prawie na pewno nie w 2017. Ale od 2018 r. to hohoho, PO się spręży i nam obieca tyle, że po prostu oko nam zbieleje!!! ...
Tak więc ci, którzy się przerazili skali populizmu partii rządzącej, mogą spać spokojnie: nic nam z jej strony na razie nie grozi. A i przez długie lata też, to pewne. A jeśli ktoś mi nie dowierza, to proszę sobie przypomnieć fakt z historii absolutnie najnowszej, czyli raptem z połowy lipca tegoż roku. Dnia tego pamiętnego pani premier Kopacz zapowiedziała, że częścią programu PO będzie dopłata do najniższej pensji. "Rolą państwa jest, by temu, kto mało zarabia, dopłacić tyle, by mógł godnie żyć" - mówiła ani premier raptem niecałe dwa miesiące temu.
I co? I pstro, a myślałby kto, że coś :)
Tak więc - spoko wodza. Nie rozpaczać, nie rozdzierać szat, nie analizować na poważnie, ile też my, Polacy, na tych obietnicach stracimy.
Byle do jesieni!



Komentarze
Pokaż komentarze (38)