Jacek Żakowski, publicysta. Pracownik mediów od tak wielu lat, że choćby przypadkiem powinno mu wpaść w ucho powiedzenie o słowie, które zabija celniej, niż kule. Mimo wszystko – zachowuje się, jakby był tego nieświadom. I jakby był kompletnie nieświadom tego, że część jego odbiorców potrafi samodzielnie myśleć, ma dostęp do Internetu, jest obdarzona znakomitą pamięcią … czyli ma te zalety, których brakuje panu Jackowi (poza dostępem do netu – niestety ..). Ja na przykład świetnie pamiętam, jak p. Żakowski wzywał prezydenta Komorowskiego do podpisania ustawy antyprzemocowej. Ustawy, która niepłacenie alimentów na własne dzieci określa jako przemoc ekonomiczną. Obecnie Żakowski usprawiedliwia człowieka, który nie płaci na trójkę własnych dzieci. Usprawiedliwia, bo człowiek ten robi coś, co podoba się Żakowskiemu. Doprawdy – trudno o bardziej jaskrawy przykład najbardziej ohydnej hipokryzji i pogardy dla prawa. Żakowski po prostu pluje prawu prosto między kaprawe ślepia. Nie czas szanować prawo, gdy jest ono (chwilowo) nie po myśli publicysty! Inna sprawa, że Żakowski bez najmniejszej żenady powoła się na tęż samą ustawę antyprzemocową, gdy będzie mu to na rękę.
O H Y D A !
Profesor Jan Zimmermann z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Promotor prezydenta Andrzeja Dudy. Kilka tygodni temu udzielił wywiadu, w którym skrytykował prezydenta za łamanie Konstytucji (ściśle biorąc – uznał, że prezydent złamał ją trzykrotnie). Dziś, gdy natchnieni m.in. przez niego internauci chcą, by prezydentowi odebrać tytuł naukowy (logicznie uważają, że skoro doktor prawa łamie Konstytucję, to tytuł mu się nie należy), profesor odżegnuje się od tego pomysłu.
Od razu zaznaczam, że nie stawiam profesora na jednym szczeblu z p. Żakowskim. Dla ohydy postępowania tego drugiego brak mi słów; ten pierwszy, moim zdaniem, zawinił pochopnością wypowiedzi i brakiem wyobraźni, jeśli chodzi o skutki, jakie mogą przynieść jego słowa … wydaje mi się jednak, że po upływie tych kilku tygodni i widząc skutek, profesor pożałował ówczesnego wywiadu.
Oczywiście, profesor jest byłym sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego i pewne nawyki tkwią w nim zapewne głęboko – jednak któż, jeśli nie były sędzia NSA, wie najlepiej, że jedynym organem uprawnionym do orzekania o zgodności ustawy z Konstytucją jest TK, zaś do orzekania o ewentualnym złamania Konstytucji przez jakiś organ jest … Trybunał Stanu? …
Autorytatywne orzekanie nawet przez największe autorytety prawnicze, co jest złamaniem Konstytucji, a co – nie jest, to nie tylko przywłaszczenie sobie uprawnień, których się nie posiada. Jest to również znakomity sposób na obniżanie autorytetu Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu. No, bo skoro każdy może przesądzić o niezgodności z Konstytucją …
A tak już na koniec: kiedy pani Zosia z Biedronki mówi, że „Prezydent złamał” Konstytucję”, to po prostu uśmiecham się pod nosem wyrozumiale. Jeśli to samo robi prawnik, profesor, były sędzia NSA, to samo mi się nasuwa: „a który konkretnie przepis? …”.
Jak już wcześniej napisałam, nie porównuje zachowania obu panów. P. Żakowski cynicznym hipokrytą jest od dawna, a bodajże i od zawsze, natomiast winą profesora jest po prostu zbytnie folgowanie sobie w wypowiedzi. Musiałam jednak napisać o obu przypadkach, ponieważ w Polsce nie ma odpowiedzialności za słowa. Ani ze strony publicystów, ani – niestety – profesorów … choć ze strony tych ostatnich możnaby się spodziewać jakiejś pogłębionej refleksji dotyczącej tego, jakie wypowiedzi są dopuszczalne w debacie publicznej.
Bo jeśli chodzi o dziennikarzy, to mam nadzieję, że już niedługo ta wolna amerykanka zostanie im przynajmniej trochę ukrócona!



Komentarze
Pokaż komentarze (35)