Jest takie stare powiedzenie: biednemu zawsze wiatr w oczy, a bogatemu diabeł kołyskę kołysze. Jak każde rasowe przysłowie - sprawdza się zawsze i wszędzie: oto bowiem prezes firmy T-Mobile kupił sobie dzień z życia prezydenta Polski. Oczywiście, rzecz jest transparentna aż do bólu, bowiem prezydencki dzień był fantem na aukcji charytatywnej. Co ciekawe - prezydent okazał się najcenniejszą marką ever: jeszcze nigdy nikt nie wylicytował takiej kwoty za pojedynczy przedmio! Dla porównania: kolacja z Krystyną Jandą sprzedała się za cenę dziesięciokrotnie niższą, piłkę z autografami piłkarzy kupiono za głupie 9 tysiaków, zaś trening z Otylią Jędrzejczak to po prostu tanizna: 6 tysięcy. Nasz prezydent to gwiazda najpierwszej wielkości!
Co nabywca zrobi z trofeum? Przez jeden dzień będzie sobie z prezydentem Dudą jeździć na nartach. Prawde, że miło?.... I to za jedyne 100 tauzenów! ...
A ja pytam: DLACZEGO? Dlaczego ktroś woli zapłacić za szusowanie po stoku z prezydentem, niż za kolację z piękną i znaną kobietą, prawdziwą gwiazdą ekranu na miarę Tenkraju? ... Dlaczego nie coś trwałego, co można przekazać dzieciom - wieczne pióro Konrada Piaseckiego lub kuszulkę Marcina Gortata? ... Dlaczego aż sto tysięcy za dzień z prezydentem? ...
Oczwyście, T-Mobile to nie jest pierwsza lepsza firma producencka. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, jak BARDZO STRATEGICZNA jest firma mająca dostęp do informacji ... i to tak wrażliwych. Zresztą o Erze - poprzedniczce T-M - swego czasu było bardzo głośno w kontekście katastrofy smoleńskiej ... a jeszcze wcześniej dużo było wrzawy na temat pewnych aspektów ... ale o tym - sza. Ja nic nie wiem.
Dobrze - zostawmy na boku stare dzieje i wróćmy do dnia z prezydentem. Czy komuś przyszło do głowy, że bezpośrednią bliskość prezydenta można wykorzystać w jakimś konkretnym celu? To oczywiście s-f, ale powiedzmy, że prezydent zostanie zarażony jakimś wirusem, na który zamachowiec np. jest zaszczepiony albo ma wrodzoną odporność? ... Albo, powiedzmy, zamachowiec ma przed soobą tylko kilka tygodni życia, bo jest chory na raka, a prezydent (swoim podpisem lub wetem - spodziewanym) - może zagrozić interesom jego dzieci ...
Dobrze. Mniejsza. Mam nadzieję, że już Panstwo łapią, o co mi chodzi? ...
I, oczywiście, nie chodzi mi o konkretny przypadek prezesa T-Mobile, lecz zwracam uwagę - najzupełniej ogólnie - na pewnien problem!



Komentarze
Pokaż komentarze (34)