Oczywiście zawsze sobie zdawałam sprawę, że brednie anty-pisu o niechęci PiS do UE to zwykły bełkot albo też kłamstwo, miałam jednak nadzieję, że moja partia nie będzie aż tak wiernopoddańcza w stosunku do eurokołchozu, jak to jest na każdym kroku demonstrowane. Po raz kolejny więc pozwalam sobie zauważyć pewną oczywistość, która czołowym działaczom PiS jakoś dziwnie schodzi na plan dalszy ... albo i całkiem odległy.
Wcale nie jest tak, że lizusowsko prounijna postawa komukolwiek w czymkolwiek pomogła. Wręcz przeciwnie: przykład Wielkiej Brytanii wyraźnie wskazuje, że na postawie ostro antyunijnej można ugrać NAJWIĘCEJ. Fakt, że Angole rozgrywają to po mistrzowsku (role rozpisane między złych a dobrych policjantów rozpisane przez wirtuoza), ale taka postawa NAPRAWDĘ ma ogromny sens!
Po pierwsze - dopóki Polska będzie na każdym kroku podkreślać, jaka ta UE fajna i jacy my w ogóle prounijni, urzędnicy z Brukseli będą nas traktować jako zło oczywiste, które było, jest i będzie, w dodatku - zawsze gotowe do pokreślenia, jaka ta ciocia Europa jest wspaniała. Takich idiotów można traktować per noga i też powiedzą "dziękujemy!".
Odwrotnie: dyskretne i taktowne podkreślanie, że Polacy robią się coraz bardziej niezadowoleni z traktowania nas przez różnych Szulców czy Tusków (uwypuklone jakimś jednym czy drugim sondażem z tendencyjnymi pytaniami, który zostanie przekazany największym unijnym mediom, sprawi, że Polska zacznie być zupełnie inaczej postrzegana przez unijne ośrodki decyzyjne.
Zwłaszcza w obecnej sytuacji, gdy polskie partie zagraniczne grają w jednej orkiestrze z pewnymi urzędnikami z samego środka UE, pewna doza eurosceptycyzmu wlałaby w polsko-unijne stosunki zdrową dozę koniecznego realizmu.
Również w samej Polsce puszczenie szczura, że rząd PiS, molestowany przez swych ksenofobicznych wyborców, zaczyna się utwierdzać w swoich antyunijnych postawach, mogłoby zdziałać cuda ze strony opozycji, która zyskałaby REALNY powód do niepokoju. Bo to, z jednej strony, straszny wstyd przed Europą za taką zaściankowość, a z drugiej znów - strach potwoerny przed wyjściem z UE - bo wtedy się nie awansuje na wysokiego unijnego urzędnika.
Same zalety!



Komentarze
Pokaż komentarze (69)