Animela Animela
1983
BLOG

Bolek, Zelnik, lustracja, lot nad kukułczym gniazdem

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 67

Już jakiś czas temu napisałam na blogu recenzję książki "Zawód: dziennikarz śledczy" (wywiad Piotra Goćka z Cezarym Gmyzem. Jedną z rzeczy, którą skrytykowałam, było CAŁKOWITE niezrozumienie istotny lustracji przez Gmyza, który uznał, że ujawnienie przeszłości kapusia to akt elementarnej sprawiedliwości.

I to napisał człowiek, który zawodowo grzebie się w teczkach i niejedną z nich ujawnił! ...

Obecnie, przy okazji dyskusji o teczce Lecha Wałęsy i Jerzego Zelnika, kwestia kompletnego niezrozumienia, na czym polega istota lustracji, powróciła po raz tysięczny - a ponieważ mam już po kukardę tych idiotycznych argumentów, że skoro się potępiało Wałęsę, to trzeba też potępić Zelnika", po raz drugi wytłumaczę, na czym polega różnica. A jest ona ogromna.

Ustawa lustracyjna przewiduje obowiązek ujawnienia faktu współpracy z odpowiednimi organami PRL przez pewną kategorię osób: posów, polityków, prezesów niektórych instytycji, rektorów uczelni wyższej itd.  Sam fakt współpracy z SB NIE JEST NICZYM ZAGROŻONY - natomiast zatajenie współpracy skutkuje zakazem zajmowania stanowisk państwowych. Cel jest oczywisty:  dopóki czyjaś teczka jest w archiwum lub w szafie Kiszczaka, taka osoba jest podatna na szantaż. Klasycznym przykładem jest tu Michał Boni, który przez lata najpierw szedł w zaparte, a potem, gdy dostał propozycję ministrowania u Tuska, przyznał się do współpracy - i ustawa od tej pory mogła mu nagwizdać.

Lech Wałęsa był nie tylko przewodniczącym "Solidarności", ale również prezydentem RP. Działo się to, pomimo iż jego teczkę posiadał Czesław Kiszczak, a z czego Wałęsa świetnie sobie zdawał sprawę. Istnieje więc podejrzenie graniczące z pewnością, że prezydent Polski Lech Wałęsa był sterowany/szantażowany przynajmniej przez jednego dysponenta teczki, co budzi uzasadnione obawy, że podczas sprawowania urzędu kierował się nie dobrem Polski, lecz dobrem Kiszczaka.

Jerzy Zelnik natomiast, jako aktor (bardzo znany i bardzo dobry) ustawie lustracyjnej NIE PODLEGA. A nie podlega, ponieważ ustawodawca uznał, że fakt ewentualnej współpracy jakiegoś aktorzyny z SB nie ma absolutnie żadnego wpływu na decyzje kluczowe dla funkcjonowania państwa.

Naprawdę - prościej już nie nie sposób wyłożyć różnicy między teczką Bolka a teczką Zelnika. Podkreślam: dywagacje, który był młodszy w momencie podpisania kwitów, są dywagacjami właśnie (proszę sprawdzić w słowniku), bo to nie ma najmniejszego znaczenia!

Oczywiście, nie jest fajnie, że Zelnik donosił ... natomiast proszę przestać porównywać te dwie kwestie, bo to tylko robi ludziom wodę z mózgu i zaciera ogląd sytuacji.

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (67)

Inne tematy w dziale Polityka