Od pewnego czasu nieśmiałe pomrukiwania, że minister spraw zagranicznych, Witold Waszczykowski, źle zrobił kierując nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, przybrały na sile, a nawet - skonkretyzowały się w kierunku "podaj się pan do dymisji albo niech premier zdymisjonuje!". Początkowo takie sugestie padały z ust dziennikarzy głównonurtowych, ale obecnie, gdy opinia została przedstawiona Polsce, również i ze strony mediów sprzyjających PiS padają takie żądania. A ja patrzę na to z prawdziwym osłupieniem. Coraz bardziej zaczyna mi się wydawać, że chyba jestem jedyną - słownie: JEDYNĄ - przytomną osobą w "tymkraju".
Prawda bowiem jest taka, że to wcale nie Bogu ducha winien pan Waszczykowski rozpętał weneckie piekło. Ale ponieważ vox populi jest tak jednoznaczny, to aż poszperałam w archiwacch, porównałam daty i ... oczywiście miałam rację.
Jak wiadomo, MSZ skierował prośbę o ocenę noweli naprawczej o TK do Komisji Weneckiej tuż przed Bożym Narodzeniem (komunikat na stronie MSZ datowany jest dokładnie na Wigilię), a przecież już na POCZĄTKU grudnia "koalicja dziewięciu organizacji pozarządowych skierowała pismo do Komisji Weneckiej funkcjonującej przy Radzie Europy. W piśmie zwrócono uwagę na ostatnie wydarzenia mające miejsce w Polsce dotyczące statusu i składu Trybunału Konstytucyjnego.".
W tej sytuacji, jak również w obliczu zapowiedzianej przez UE "debacie o praworządności w Polsce", do czego opinia Komisji Weneckiej jest czymś po prostu oczywistym, skierowanie ustawy do oceny przez to germium było oczywistą oczywistością. Co ja piszę - koniecznością! Bo przecież inaczej zribiłaby to tajemnicza "koalicja dziewięciu organizacji pozarządowych" ... naświetlając sprawę po swojemu. Waszczykowski był na tyle przytomny, że UPRZEDZIŁ nieunikniony ruch Komisji Weneckiej lub tej tam ... koalicji.
Muszę przyznać, że jednak w tej sprawie nurtuje mnie pytanie: dlaczego MSZ? Przecież powinien to zrobić MS, Kancelaria Prezydenta, Kancelaria Premiera lub Kancelaria Sejmu ... Co się stało, że akurat MSZ szczęśliwie ogarnął sprawę i zapobiegł sytuacji, gdy - na przykład - Komisja Wenecka prowadziłaby dialog WYŁĄCZNIE z tajemniczą koalicją (...)? ...
Powtarzam i podkreślam: z ogólnie dostępnych informacji wynika, że Komisja Wenecka polskim problemem konstytucyjnym zostałą zainteresowana na jakieś trzy tygodnie przed prośbą Waszczykowskiego. Ta informacja NIE JEST TAJNA - skąd więc te wredne brednie o odwołaniu ministra Waszczykowskiego? ...
Troszkę się domyślam: pewnie chodzi o jakieś spory ambicjonalne czy zwykłę krecie rycie pod kimś. Muszę jednak uprzedzić: mam idiotyczne i bardzo szkodliwe życiowo poczucie sprawiedliwości (to jest obciążenie genetyczne, niestety - cecha, która uniemożliwia karierę w Polsce) i zdymisjonowanie ministra Waszczykowskiego za to, że zrobił, co powinien zrobić ktoś inny, będzie dla mnie jednoznaczne z soczystym pokiczkiem.
Lojalnie uprzedzam.
http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/312039890-Komisja-Wenecka-ws-zmian-w-TK.html



Komentarze
Pokaż komentarze (32)