Rząd Prawa i Sprawiedliwości został zaprzysiężony dwunastego listopada 2015 r., a już miesiąc później premier Szydło miała bardzo mocne wystąpienie w Sejmie, gdzie opitoliła opozycję niczym niegrzeczne dzieci. Zrobiła to w zasadzie nie podnosząc głosu, ale punktując warchołów w sposób niezwykle celny. Platforma Obywatelska i Nowoczesna, oczywiście, nie zrozumiały wówczas, że premier w istocie mówi do wyborców, nie zaś do posłów ich sitwy … a słupki PiS wzrosły.
Potem (znów miesiąc później – taka karma!) była debata w Parlamencie Europejskim, gdzie premier Szydło miała zostać zjedzona przez starych brukselskich wyjadaczy, a gdzie została niekwestionowaną królową – i znów, na szczęście, opozycja była zbyt głupia, by wyciągnąć właściwe wnioski i słupki PiS, oczywiście, wzrosły ponownie.
Ostatnio PO z Nowoczesną znów się postarały dać premier Szydło okazję do mocnego wystąpienia w Sejmie do wyborców – a premier z tej okazji nie omieszkała skorzystać. Wyborcy (pamiętajmy, że de facto to do nich przemawiała premier) ponownie się przekonali, że premier Szydło jest osobą spokojną, ale zdecydowaną, i – w przeciwieństwie do opozycji – chce pracować na rzecz narodu. Apel o spokój, o pozwolenie rządowi na zajmowanie się pracą (a lud to docenia – 500 zł piechotą nie chodzi!), wytyk do PO i Nowoczesnej, że nie mają żadnych pomysłów na poprawę życia Polaków … plus przypomnienie o ośmiorniczkach, podsłuchach i aferach to kolejny cios w jedwabnych rękawiczkach, po którym PiS – według mnie – zanotuje kolejny wzrost sondażowy.
Przyznaję, że PiS naprawdę daje radę. Mam, oczywiście, zastrzeżenia, ale generalnie – jest spoko. Jeśli zaś opozycja będzie się zachowywać tak, jak dotychczas, to perspektywy są dla Polski jak najlepsze. Jeśli zaś logika wydarzeń nie zawiedzie, to już za dwa miesiące będziemy mieć kolejną prośbę opozycji do premier Szydło, aby ta im pokazała, gdzie jej miejsce - i wierzę, że pani premier dokona tego ochoczo, choć spokojnie. I wtedy, zdaje się, po Pożaraczach Ośmiorniczek i Nowoczesnych Pożeraczach Ośmiorniczek zostanie tylko brzydki ślad na powierzchni bagna. Zwłaszcza, jeśli PiS nadal będzie apelować do opozycji, aby ta zechciałą przystać na kompromis, a opozycja będzie pokazywać faka, i to z pozycji Targowicy.
Jeśli chodzi o rezolucję PE, to – oczywiście – zdrajcy będą próbować ją przeforsować, ale widać gołym okiem, że w samym Parlamencie jest coraz mniej do tego chętnych. Prawo i Sprawiedliwość jest popierane już nie tylko przez Węgry, ale również Słowację i Czechy. Może się więc okazać, że zdrada stanu zostanie dokonana, ale nie przyniesie efektu.
Na koniec mam pewną propozycję dotyczącą zapowiadanej niedługo manifestacji poparcia dla rządu. Uważam, że głównym hasłem powinno być coś w rodzaju: „Dość psucia demokracji – prezes Rzepliński musi odejść!” (miło by było, aby ktoś to zrymował) ...
A jeśli prawdą jest to, o czym ostatnio wspominał „Pan Andrzej”, że policja go dyskretnie pilnuje, to mój zachwyt nad przytomnością tej ekipy (i ministra Błaszczaka zwłaszcza) po prostu nie ma granic! Sama miałam to zaproponować, bo rzecz jest oczywista: dla opozycji nie byłoby lepszego prezentu, niż – uchowaj Panie – wizyta seryjnego u prezesa Rzeplińskiego ….
Konkludując: ostatnia rzecz, o której marzę, to zostać wrogiem premier Szydło ....



Komentarze
Pokaż komentarze (88)