Od dłuższego czasu głośno jest o smogu unoszącym się nad Krakowem w niektóre dni i o pomysłach miejscowych władz na likwidację tego zjawiska - oczywiście, likwidacja pieców węglowych i dopłaty dla tych, którzy taką decyzję podejmą.
Nie mieszkam w Krakowie - ponieważ jednak potrafię sobie wyobraziź, jak się mieszka w okolicy zaatakowanej przez smoka ... nie. przepraszam, smog. Zastanawiam się jednak, na ile likwidacja pieców pomoże zlikwidować problem. Nie mogę znaleźć nigdzie informacji, jakiego rodzaju smog unosi się nad grodem Kraka. Innymi słowy: czy rzeczywiście zastąpienie starych pieców nowymi przyniesie wyczuwalną poprawę? ....
Na tyle, na i le zdołałam to sprawdzić, rozróżnia się dwa rodzaje smogu: typu londyńskiego i typu Los Angeles. Z doniesień medialnych nie wynika jasno, który to smog zasnuwa byłą stolicę Polski. Na ile zdołałam się zorientować, na smog krakowski składa się kilka czyników: położenie w niecce, spaliny samochodowe, pyły naturalne i dymy z kominów. Zjawisko się nasila przy bezwietrznej pogodzie - a są to cechy, które charakteryzują również smog fotochemiczny, czyli typu Los Angeles. Oczywiście nie wykluczam, że jest to smog londyński - ale czy ktokolwiek kiedykolwiek badał, jaki udział w krakowskim smogu ma dym z pieców, a jaki - wyziewy samochodów i inne czynniki? ..
Nie jestem jakąś złośliwą wiedźmą, która ludziom nie chce pozwolić na życie w lepszych warunkach. Jest dokładnie odwrotnie: zastanawiam się, czy problem krakowskiego smogu był RZETELNIE analizowany pod kątem pytań zadanych przeze mnie? Bo jeśli mamy do czynienia ze smogiem fotochemicznym, to absolutnie nikt mi nie wmówi, że w Los Angeles, Nowym Jorku, Rzyie czy Madrycie ludzie masowo używają pieców opalanych węglem!



Komentarze
Pokaż komentarze (45)