Auschwitz-Birkenau, Kulmhof, Treblinka, Sobibor, Stutthof, Bełżec, Majdanek, Warschau, Groß-Rosen – to są, oczywiście, nazwy niemieckich obozów koncentracyjnych założonych w czasach II wojny światowej w granicach Polski. We wszystkich tych miejscach istnieją oryginalne kompleksy albo przynajmniej zachowane w dużej mierze: a już co najmniej pomniki upamiętniające miejsca zbiorowej zagłady. Absurd? Zgodnie z logiką wyburzeniowców – oczywiście. Niemieckie obozy koncentracyjne bez wątpienia są śladem dominacji niemieckiego okupanta i jako takie powinny być zrównane z ziemią, a prochy rozsypane nad Bałtykiem. Ba – nie dość, że były to miejsca dominacji okupanta, to jeszcze obiekty, w których dokonywano eksterminacji ludzkości na masową skalę! A jednak – jednak – nie tylko Polacy, ale cały świat przyjeżdża np. do Auschwitz-Birkenau, aby obejrzeć miejsce grozy, wspomnieć zamordowanych, a czasem po prostu – popatrzeć na kawał historii. Z tego właśnie względu obóz ten został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Wyburzyć Pałac Kultury i Nauki 30 lat po „odzyskaniu przez Polskę” niepodległości? … Przepraszam, ale to trzeba być barbarzyńcą, żeby plunąć na 30 lat własnej historii. To można było zrobić w 1989 r., ale nie dziś. Minęło więcej, niż jedno pokolenie urodzone w cieniu PKiN już zupełnie polskiego. Mój syn wie, co to jest PKiN i co symbolizuje, ale pomysł wyburzenia go uważa za – excuse la motte – debilny. Dla pokolenia 25-latków nie jest to już żaden symbol upodlenia, tylko element miasta, który widzieli od narodzin.
Uważam, że dziś dyskusja o wyburzeniu PKiN jest równie sensowna, co dyskusja o wyburzeniu Auschwitz-Birkenau. Przespaliśmy 30 lat i teraz ponosimy tego konsekwencje. Zresztą – kto miałby ponieść koszty tego wyburzenia? Ma ktoś pieniądze nie tylko na samo wyburzenie, ale też zapewnienie instytucjom mieszczącym się we wnętrzach PKiN odpowiednie warunki? I w imię czego? Mszczenia się na przeszłości? …
Czy słyszał ktoś o tym, żeby Hindusi wyburzali u siebie budynki zbudowane przez Anglików-kolonizatorów? Oczywiście, że nie. Takie rzeczy zdarzają się wówczas, gdy zniewolony naród zrzuca okupanta w wyniku powstania, a przy okazji burzy jakieś obiekty – ale żeby celowo, z premedytacją, pozbywać się czegoś użytecznego, co zostało w spadku po dawnych czasach, to trzeba być – excuse la motte – wyjątkowo ekscentrycznym.
Przy czym podkreślam: nie jestem wielbicielką tamtych czasów, a nawet – wręcz odwrotnie. W przeciwieństwie jednak do wyburzaczy odczuwam miłą satysfakcję za każdym razem, gdy patrzę na Pałac Kultury i Nauki: miał to być symbol zniewolenia Polski przez ZSRR, a jest symbol wyzwolenia się spod sowieckiej okupacji.
W tej chwili to Rosjanom powinno zależeć na wyburzeniu PKiN, nie Polakom.
A tak w ogóle, to - znając uwarunkowania warszawskie - podejrzewam, że to jakiś deweloper postanowił w miejscu Pałacu Kultury i Nauki postawić najdroższy apartamentowiec w Europie - zresztą, może nawet nie będzie burzyć budynku, tylko odpowiednio go zaadaptuje, żeby osiągnąć większe ceny za mieszkania w zabytku!




Komentarze
Pokaż komentarze (264)