70 obserwujących
1865 notek
2478k odsłon
3038 odsłon

Trzy tysiące na twym koncie to jak strzał z pioruna w prącie? ...

Wykop Skomentuj181

        Krzysztofjaw (https://www.salon24.pl/u/krzystofjaw/951395,dlaczego-strajkujacy-nauczyciele-sa-tak-infantylni) zadaje nam i sobie pytanie, dlaczego strajkujący nauczyciele są tacy infantylni. Odpowiedź brzmi: bo duża część społeczeństwa jest infantylna, a duża część młodych nauczycieli była uczona przez infantylnych nauczycieli i infantylnych wykładowców. Dzieci od kilku już pokoleń wychowywane są przez szkołę, telewizję i internet, bo oboje rodzice pracują. A ponieważ oboje pracują, to muszą to dzieciom zrekompensować - brak wymagań itd.

To akurat jest proste. Podstawą normalnych zachowań jest dobre wychowanie w rodzinie, takiej normalnej, nie patologicznej (a przez patologiczną nie rozumiem wyłącznie najbiedniejszych, bo rodzice-ćpuny, alkoholicy i molestanci zdarzają się w każdym środowisku). W tym znaczeniu 500+ na każde dziecko to świetny krok w kierunku normalnego wychowania dzieci, gdzie matka, jeżeli zechce, może im poświęcić cały swój czas i uwagę.

Mam nadzieję, że PiS poprawić system nauczania w Polsce NAPRAWDĘ, a nie tylko na pokaz. Jeśli tak, to dzisiejsze rozmowy mogą być początkiem prawdziwej rewolucji. Oczywiście ja też mam swoje przemyślenia, co trzeba zrobić, by polskie szkoły i uczelnie wypuszczały ludzi mądrych i dobrze wykształconych.

Przede wszystkim - Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego połączyć z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Z nauką jest jak z organizmem: wyłącznie całościowe spojrzenie może dać dobre efekty.

Po drugie - wreszcie przeformatować podejście do programów szkolnych - ale do tego jest niezbędna współpraca środowisk szkolnych, akademickich, rodziców i rządzących. Miarą odpowiedzialności opozycji jest, czy się włączy w tak ważną debatę, czy będzie, jak zawsze, totalnie na nie. Warunkiem niezbędnym jest rezygnacja z przeładowanych programów nauczania na rzecz nauki myślenia. Mówi się o tym od dziesiątków lat, ale, niestety, zamiast sytuację naprawić, dokłada się kolejne elementy kompletnie zbędne, a tylko obciążające pamięć i zabierające czas uczniom, nauczycielom i rodzicom. Do dziś pamiętam, jak syn w gimnazjum musiał opanować podstawy genetyki, a na historii, praktycznie na każdej lekcji, wykuć kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt dat, nazwisk i nazw miejscowości.

Czemu programy są przeładowane? Wbrew pozorom wcale nie chodzi o jakieś spiski: po prostu piszący podręczniki są zbyt słabi intelektualnie na takie zadanie. Pominąć nawet najmniej ważną datę ich po prostu przeraża, bo oni NIE POTRAFIĄ OCENIĆ, która data jest naprawdę ważna! Po prostu - dużo łatwiej jest opowiedzieć całą książkę zdarzenie po zdarzeniu, opis po opisie, niż streścić ją w kilku zdaniach. Dar syntezy, wyłapywania rzeczy najważniejszych, jest wyjątkowo rzadki.

Po trzecie: nauczyciele nie mogą się samoośmieszać. Już teraz nauczyciele mają status urzędników państwowych i są opłacani z pieniędzy publicznych, więc bezwzględnie powinno im zostać odebrane prawo strajku - tak, jak innym urzędnikom państwowym. Tak, jak to się dzieje w większości normalnych państw.

Po czwarte: bezwzględna likwidacja Karty nauczyciela. Płaca pedagogów powinna być powiązana z wynikami nauczania, a organy prowadzące szkoły powinny mieć możliwość wynagradzania nauczyciele według swoich możliwości. Niższa pensja na dalekiej prowincji rekompensowana jest niższymi kosztami utrzymania. Jednocześnie należy zabronić udzielania korepetycji przez czynnych nauczycieli, zadbać o stosowne wynagrodzenie (pamiętając, że w ogóle zarobki Polaków są haniebnie niskie) i wprowadzić oświadczenia majątkowe. Jak funkcjonariusz publiczny, to na całego - przywileje, ale i wymagania.

Co jeszcze? Jakie propozycje nasuwają się Państwu?

Wykop Skomentuj181
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo