70 obserwujących
1925 notek
2553k odsłony
279 odsłon

Seksedukacja? Czemu nie!

Wykop Skomentuj29

Gdyby Prawo i Sprawiedliwość miało ludzi z pomysłem, to cała ta, załgana aż po białka oczu, awantura związana z "karaniem za edukację seksualną" byłaby zupełnie niepotrzebna. Jak się dobrze zastanowić, to kwestię tzw. edukacji seksualnej można rozwiązać bardzo prosto, szybko i z korzyścią dla dzieci – wystarczy tylko ruszyć głową. Po prostu napisać odpowiednie przepisy (do rozważenia, czy miałaby to być nowelizacja ustawy oświatowej, czy zupełnie nowa ustawa), które wymagałyby od kandydatów na seksedukatorów spełnienia warunków analogicznych do innych nauczycieli.


Obecnie ktoś, kto chce się zatrudnić w szkolnictwie, musi:
    1) przedstawić oświadczenie:
-  o niekaralności,
-   że jest obywatelem polskim (nie dotyczy UE i tych tam, wiadomo),
-   że posiada pełną zdolność do czynności prawnych i korzysta z praw publicznych,
- że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne w sprawie o umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub postępowanie dyscyplinarne,
- zawierające imię (imiona) i nazwisko, imiona rodziców, datę urodzenia, miejsce zamieszkania (adres do korespondencji), wykształcenie, przebieg dotychczasowego zatrudnienia (art. 221 § 1 Kodeksu pracy), a także nr PESEL (celem weryfikacji w Centralnym Rejestrze Orzeczeń Dyscyplinarnych);
2)      wypełniony kwestionariusz osobowy;
3)         świadectwa pracy – to bym akurat odpuściła (albo i nie? do rozważenia i dyskusji);
4)         dokumenty poświadczające kwalifikacje zawodowe.

No i w tym kierunku bym poszła. Proste, eleganckie rozwiązanie: i chciałabym widzieć "miłośników dzieci" (wiedzą Państwo, że pedofil to w właśnie "miłośnik dzieci" po łacinie? ) wrzeszczących, że oni nie przedstawią zaświadczenia o niekaralności albo potwierdzenia fachowej wiedzy z zakresu edukacji seksualnej. To znaczy - będą wrzeszczeć, ale jednak to będzie zupełnie inny kaliber, niż to zakłamane przez pedofilów więzienie za seksedukację.

Oczywiście pkt 4 będzie konieczny do ustalenia w drodze uzgodnień merytorycznych środowisk nauczycielskich, rodzicielskich, konsultacji społecznych itd. Zgodnie z rozsądkiem wydaje się, że wykształcenie w zakresie seksuologii jest niejako dedykowane w przypadku seksedukatorów, ale pewnie każdy lekarz sprawdzi się w tym przypadku. Niezawodowcom, szczególnie tym mającym gorejące dłonie i co innego oraz nawet największe doświadczenie w uświadamianiu dzieci, mówimy stanowcze: NIE! Amatorzy niech się tam zajmują uświadamianiem na małą skalę – dzieci własnych czy sąsiadów, jeśli rodzice są nierozsądni. Mamy XXI wiek, wąskie specjalizacje, i nie będą nam jacyś dyletanci grzebać przy majtkach naszych dzieci. O – Lew Starowicz, profesor, to idealny kandydat! Jemu powierzyłabym własnego syna (zwłaszcza, że jest już mocno dorosły i, hm, kawał chłopa, więc bolałoby bardzo)!


Oczywiście, żadnego wynagrodzenia dla seksedukatorów! Skoro tak ich świerzbią dłonie (i wszystko inne) do seksualnej edukacji dzieci, to na pewno poświęcą tę godzinę czy kilka dla ulżenia sobie, prawda? …


Dodatkowy warunek: zaakceptowani przez dyrekcję szkoły, rodziców i kuratorium sekedukatorzy powinni przedstawić scenariusz lekcji i wszelkie planowane pomoce dydaktyczne – do zatwierdzenia. Nie chcemy przecież, żeby jakiś seksedukator przyniósł na lekcje w przedszkolu wibratory w dorosłym rozmiarze, prawda? … Zwłaszcza, że obecnie nie ma w przedszkolach pielęgniarek!

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo