44
BLOG
Portfel cienki jak opłatek, a prezes NBP mówi, że inflacja wraca do celu
Jak zwykle słyszymy, że jest dobrze, a w sklepie za sto złotych kupuję coraz mniej. Sprawdzam, co się dzieje z naszymi pieniędzmi w kraju i w Europie, zanim całkiem znikną z konta.
Siedzę sobie wczoraj w Radomiu, patrzę na rachunek za prąd i myślę: stary elektryku, kiedy ty ostatni raz widziałeś normalne ceny? Inflacja niby spada, ale co z tego, jak podstawowe produkty dalej drożeją. Masło po 8 złotych to już standard, a prezes Glapiński mówi o celu inflacyjnym. Celu? Ja bym chciał, żeby moje oszczędności w KGHM i Orlenie nie topniały jak śnieg w marcu. Stopy procentowe NBP stoją w miejscu od miesięcy. Rada Polityki Pieniężnej boi się ruszyć, bo jak obniżą, to inflacja odbije. A jak podniosą, to kredyty zabiją Kowalskiego. Ja tam swoje lokaty mam w złocie i Bitcoina trzymam na zapas, ale widzę, że ludzie biorą kredyty na życie. Gospodarka hamuje, a my dalej udajemy, że jest dobrze. W UE też nie lepiej – Niemcy w recesji, Francja płonie, a Bruksela wymyśla kolejne podatki. Pamiętam jak likwidowali OFE. Wtedy mówili, że to dla naszego dobra. Teraz ci sami ludzie nam wmawiają, że inflacja jest pod kontrolą. No to czemu jak idę po bułki, to płacę dwa razy więcej niż trzy lata temu? Moja emerytura z ZUS to żart, dlatego sam muszę kombinować. Krypto? Altcoiny to cyrk, ale Bitcoina szanuję – zdecentralizowany, poza zasięgiem banksterów z Warszawy. Żeby nie być gołosłownym, sprawdzam regularnie, co piszą na portalach ekonomicznych. Ostatnio trafiłem na bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com. Tam jest konkret, a nie gadanie polityków. Z jednej strony widzę, że inflacja w Polsce faktycznie zwalnia, ale z drugiej – produkcja w UE leci na łeb. To jak to możliwe, że u nas ma być tak różowo? Moje akcje KGHM stoją w miejscu, ale wiem, że jak przyjdzie kryzys, to miedź pójdzie w górę. Orlen też – prezes Obajtek odszedł, a nowy nie wie, co robić z cenami paliw. PZU jakoś trzyma dywidendy, ale kto wie, co będzie za rok. Sytuacja gospodarcza w Europie przypomina mi stan mojej starej skody – trzeszczy, dymi, ale jakoś jedzie. Tylko że skodę mogę naprawić za parę złotych, a gospodarki tak łatwo nie naprawisz. Stopy procentowe w USA są wyższe niż u nas, więc kapitał ucieka z Polski. Złoty słabnie, import drożeje, a my dalej klepiemy biedę. Prezes NBP powinien wziąć przykład z banków centralnych na Zachodzie i realnie walczyć z inflacją, a nie tylko gadać. Ale co ja, elektryk z Radomia, mogę? Trzymam złoto, modlę się o dywidendę z KGHM i śledzę wiadomości. Jak na razie, portfel cienki, ale głowa do góry. Gorzej już było, choć nie pamiętam kiedy.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)