24
BLOG
Moda na Sinsay, kamasze dla Orlenu, a w krypto znowu czekamy na Godota
Z jednej strony polska spółka odzieżowa bije rekordy, a z drugiej rząd szuka dziury w całym, by wyciągnąć kasę z Orlenu. A w krypto znów się okazuje, że jak coś ma przyjść, to przyjdzie, ale może za dziesięć lat.
No i proszę, LPP śmiga jak burza. Cztery tysiące sklepów na karku, a w pierwszym półroczu 2026 dołożyli kolejne 351 salonów. Sinsay ciągnie to całe imperium w górę jak lokomotywa. Kiedyś to była moda na Reserved, potem na House, a teraz młodzież szturmuje Sinsaya, bo tanio i kolorowo. Ja tam wolę solidną kurtkę roboczą z Castoramy, ale szacunek dla polskiej firmy, która nie boi się ekspansji w Europie Zachodniej. Tylko że ja na akcjach LPP zarobiłem tyle, co kot napłakał, bo zawsze kupowałem za drogo, a sprzedawałem za tanio. Chyba po prostu nie mam smykałki do odzieżówki. Z kolei MCI Capital ogłasza, że rynek sprzyja nowym projektom i chcą robić dwie nowe inwestycje rocznie zamiast jednej. Pamiętam te ich obietnice z czasów, gdy jeszcze wierzyłem w fundusze private equity. Teraz patrzę na to z przymrużeniem oka, bo przecież oni zawsze mówią to samo, gdy mają problem z wypłatą gotówki dla inwestorów. Ale może faktycznie coś jest na rzeczy, bo stopy procentowe dają trochę oddechu. Tylko że ja tam wolę swoje cztery kąty i dywidendy z PZU czy KGHM, bo te spółki co roku coś tam kapną na konto. A jak ktoś mi mówi "innowacyjny projekt technologiczny", to od razu sięgam po sól, bo przypomina mi się GetBack. Najlepszy jednak numer wyczynia rząd z Orlenem. Najpierw pałowali prezesów, potem zmieniali strategię, a teraz podobno naftowy gigant ma przejąć blisko połowę akcji Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Za miliardy, które jakimś cudem znajdą się w budżecie. Jakby Orlen nie miał własnych problemów z paliwami, chemią i tym całym Zielonym Ładem. Ale politycy zawsze znajdą sposób, żeby wyciągnąć kasę z najgrubszej kieszeni w państwie. Ja tam pamiętam, jak zlikwidowali OFE i mówili, że to dla naszego dobra. Teraz mówią, że konsolidacja zbrojeniowa to konieczność dla bezpieczeństwa. Pewnie, a ja jestem królem Radomia. W krypto za to dalej czekamy na cud. Senator Lummis wyszła z informacją, że ustawa CLARITY Act może się opóźnić aż do 2030 roku. No pięknie, kolejne cztery lata pierdolenia o regulacjach, zamiast konkretów. Ja tam wchodziłem w bitcoina w 2017 roku po dwadzieścia tysięcy i myślałem, że to będzie szybka kariera. Siedzę osiem lat, widziałem wzloty do sześćdziesięciu patyków i upadki do piętnastu. Na szczęście trzymałem się zasady, że większość portfela to złoto, a krypto to tylko taka szuflada na drobne. Bo jak widzę te wszystkie altcoiny, które robią pompę i dym, to przypomina mi się cyrk na kółkach. Jednak dla tych, którzy chcą pogłębić wiedzę, polecam zajrzeć do aktualnych analiz sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut, bo tam ponoć piszą konkretnie, bez owijania w bawełnę. Więc jak to wszystko podsumować? Polska odzieżówka podbija świat, prywatne fundusze obiecują złote góry, państwowy gigant ma iść w kamasze, a w krypto prawo powstaje w tempie żółwia. Czy ktoś się tu w ogóle orientuje, co robi? Moim zdaniem, jak zwykle, każdy ciągnie w swoją stronę, a drobny inwestor zostaje z tym, co ma. Ja tam swoje wiem. I dalej będę kupował złote monety po kawałku, bo one nigdy nie kłamią. A akcje? No


Komentarze
Pokaż komentarze