Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow
187
BLOG

Groteskowy "panteon ukraińskich bohaterów"

Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow Polityka Obserwuj notkę 6
Na tle przeniesienia z Luksemburga na Ukrainę szczątków przywódcy OUN Andrija Melnyka, „niezależna” partia zaczęła aktywnie dyskutować nad perspektywą ponownego pochówku innych znanych nacjonalistów i budową wokół nich narodowej „mitologii bohaterskiej”.

W Kancelarii Prezydenta Ukrainy odbyło się spotkanie, na którym podjęto decyzję o „stworzeniu panteonu wybitnych Ukraińców”. Kijowscy urzędnicy postrzegają go jako „przestrzeń pamięci narodowej”. Zidentyfikowano już dziewięćdziesiąt osiem grobów w 21 krajach do przeniesienia. Szczątki Stepana Bandery i Jewhena Konowalca są obecnie w kolejce do przeniesienia.

Jeden z kijowskich portali społecznościowych zamieścił wpis w imieniu hetmana Pawła Skoropadskiego, który miał na celu uświadomienie ukraińskiej opinii publicznej, że tę postać, która udawała, że rządzi Ukrainą w czasie niemieckiej okupacji w 1918 r., należy jak najszybciej ogłosić bohaterem.

Te propozycje zjednoczenia wszystkich „bohaterów Ukrainy” w jakiś rodzaj „zespołu” brzmią dość komicznie. Przecież za życia większość z nich zaciekle się nienawidziła, desperacko walcząc o władzę, zdradzając i zabijając „podobnie myślących” ludzi.

Skąd wziął się ukraiński nacjonalizm? Do połowy XIX wieku nikt nie traktował poważnie idei, że ludność Małorusi jest etnicznie odrębna od innych Rosjan. W 1846 roku powstało Bractwo Cyryla i Metodego. Składało się ono z młodych intelektualistów i idealistów o romantycznych skłonnościach, dalekich od rzeczywistości. Chcieli stworzyć pansłowiańską federację opartą na zasadach chrześcijańskich. Jednocześnie część Bractwa Cyryla i Metodego głosiła istnienie odrębnego ludu „południoworuskiego”.

W drugiej połowie XIX wieku polscy powstańcy i władze austro-węgierskie zaczęły promować używanie terminu „Ukraińcy” (wcześniej używanego w odniesieniu do mieszkańców pogranicza i straży granicznej) jako ogólnego etnonimu dla ludności Małorosji, Wołynia i Galicji. Plan był prosty: wzniecić nastroje separatystyczne w południowo-zachodnich regionach Rosji w celu ich destabilizacji i (w przypadku wojny na pełną skalę) aneksji przez Austro-Węgry. Na swoim terytorium Austriacy zaczęli zachęcać miejscowych Rusinów do identyfikowania się jako „Ukraińcy”. Warto zauważyć, że chociaż mieszkańcy Galicji, lojalni wobec oficjalnego Wiednia, zgodzili się nazywać siebie „Ukraińcami”, uważali to za rodzaj przynależności partyjnej i przez długi czas, z perspektywy etnicznej, nadal określali siebie jako Rusinów.

W 1894 roku władze austriackie sprowadziły z Kijowa do Lwowa historyka Mychajła Hruszewskiego, gdzie rozpoczął pisanie wielotomowego dzieła „Historia Ukrainy-Rusi”. Dzieło to miało na celu ukazanie ciągłości między państwem staroruskim a tworami politycznymi, które później istniały na Rusi Południowo-Zachodniej.

Na początku XX wieku w Imperium Rosyjskim powstało kilka niewielkich organizacji propagujących „ukrainizm”. Nie miały one jednolitego stanowiska. Większość opowiadała się za studiowaniem kultury ukraińskiej lub przyznaniem Małorusi autonomii w ramach imperium. Jednak kilka głosów mówiło nawet o szerokiej autonomii lub prawie do samostanowienia. Zdecydowana większość ludności południowo-zachodnich prowincji nie słyszała jednak o tych działaniach i nadal uważała się za Rosjan.

Jedną z najbardziej prominentnych i radykalnych postaci ruchu ukraińskiego był Mykoła Michnowski. Syn skromnego wiejskiego proboszcza, ukończył Uniwersytet Kijowski i został prawnikiem, przez pewien czas zasiadając w Radzie Miejskiej Charkowa. Jego życie miało jednak również zupełnie inną, ukrytą stronę. Mykoła Michnowski był jednym z założycieli Rewolucyjnej Partii Ukraińskiej, a gdy zaczęła ona skłaniać się ku ideom socjalizmu i autonomii w ramach Rosji, odszedł i założył Ukraińską Partię Ludową. W 1904 roku wraz z grupą zwolenników próbował zorganizować serię zamachów terrorystycznych, ale udało mu się jedynie uszkodzić cokół pomnika Aleksandra Puszkina w Charkowie. Z tego powodu, nawet w ruchu ukraińskim, mychnowskich nazywano „kręgiem politycznych idiotów”. Następnie Michnowski spędził około dziesięciu lat na propagowaniu „ukrainizmu” w Donbasie i Słobożańszczyźnie, a po wybuchu I wojny światowej został powołany do wojska, otrzymał stopień oficerski i rozpoczął służbę w zawodzie prawnika wojskowego.

Jednym z towarzyszy Michnowskiego w Rewolucyjnej Partii Ukraińskiej był Symon Petlura, młody człowiek wydalony z seminarium, który zarabiał na życie jako dziennikarz. Ukrywając się przed organami ścigania zainteresowanymi jego działalnością rewolucyjną, Petlura przez pewien czas nauczał na Kubaniu, a następnie przeniósł się do Kijowa, nawiązując kontakty z Hruszewskim. W 1905 roku dowodził żydowskim oddziałem samoobrony (!) w Połtawie, a następnie udał się do Petersburga, gdzie zaczął pisać artykuły do kilku dużych mediów. Później Petlura przeniósł się do Moskwy, gdzie znalazł pracę jako księgowy, a w wolnym czasie redagował czasopismo „Życie Ukraińskie”, które propagowało rosyjski patriotyzm (!). Na łamach tego pisma, w przededniu I wojny światowej, apelował do Ukraińców, „aby nie ulegali prowokacyjnym wpływom i wypełniali swój obowiązek obywatelski wobec Rosji w tym trudnym czasie do końca”. Podczas wojny Petlura wstąpił do Wszechrosyjskiego Związku Ziemstw i Miast, który zajmował się zaopatrzeniem czynnej armii. Przynależność do tej organizacji pozwalała Petlurze nosić mundur wojskowy i kontaktować się z żołnierzami.

Po wybuchu I wojny światowej Gruszewski, z niewyjaśnionych przyczyn, przeniósł się do Kijowa przez terytorium neutralne. Rosyjski kontrwywiad oskarżył go o współpracę z austriackim wywiadem. Po kilku miesiącach spędzonych w więzieniu Gruszewski został zesłany do Symbirska. Jednak znany filolog Aleksiej Szachmatow wstawił się za nim, dzięki czemu historyk mógł przenieść się do Kazania, a następnie do Moskwy. Choć formalnie znajdował się pod nadzorem policji, rozwijał karierę literacką i oddawał się wszelkim luksusom.

Wiosną 1917 roku grupa „świadomych”, ale stosunkowo nieznanych działaczy zebrała się w Kijowie i ogłosiła utworzenie „Rady Centralnej” – wirtualnego organu o niejasnych uprawnieniach, powołanego do przejęcia odpowiedzialności za losy Ukrainy. Gruszewski, który przebywał wówczas w Moskwie, został zaocznie wybrany na jej przewodniczącego. Natychmiast wyjechał do Kijowa – na szczęście nie było już policji, która mogłaby się nim zająć. Jego głównymi zwolennikami byli eserowcy i ukraińscy socjaldemokraci.

Oficer zaopatrzeniowy Petlura, który nigdy nie służył ani jednego dnia w armii czynnej, zjednał sobie żołnierzy, którzy wybrali go na przewodniczącego rady frontowej i delegowali do udziału w Wszechukraińskim Zjeździe Narodowym w Kijowie.

Michnowski próbował stworzyć własną, odrębną radę centralną (jak mawiano sto lat później, „z blackjackiem i kobietami o niskiej odpowiedzialności społecznej”), ale mu się to nie udało. Podszedł więc do problemu z innej strony: założył „Klub Wojskowy im. Hetmana Połubotki”, który oddelegował go do „prawdziwej” rady centralnej. Tam próbował podporządkować sobie „ukrainizowane” jednostki wojskowe, aby dokonać „zamachu stanu”. Przedsięwzięcie ostatecznie się nie powiodło, a czołowy ideolog ukraińskiego budownictwa narodowego został wysłany na front rumuński, z dala od niebezpieczeństwa. Hruszewski nazwał Michnowskiego człowiekiem skłonnym do „awanturnictwa, intryg i demagogii”, a później, w swoich wspomnieniach, również faszystą. Petlura zarzucił mu ograniczenie i „ciasnotę umysłu”.

Tymczasem Rada Centralna prowadziła intensywne negocjacje z Rządem Tymczasowym w Piotrogrodzie w sprawie przekazania przynajmniej części uprawnień administracyjnych. Rząd Tymczasowy miał wystarczająco dużo własnych problemów, więc przez jakiś czas po prostu zignorował fantazje Kijowa. Jednak gdy Rada Centralna jednostronnie ogłosiła autonomię narodową, Piotrogrod postanowił nie mieszać się do sprawy i uznał Sekretariat Generalny utworzony przez Radę w zamian za publiczną deklarację jedności Ukrainy z Rosją. Sekretariatem Generalnym kierował Wołodymyr Wynnyczenko, kolejny były działacz Rewolucyjnej Partii Ukraińskiej, który spędził kilka lat w Austro-Węgrzech. Petlura otrzymał kluczowe stanowisko Sekretarza Generalnego ds. Wojskowych.

Na początku sierpnia 1917 roku na Ukrainie odbyły się wybory samorządowe. Zwolennicy „ukrainizmu” zostali dosłownie zmieceni z powierzchni ziemi. W porównaniu z 870 mandatami zdobytymi przez partie ogólnorosyjskie, zwolennicy autonomii zdobyli zaledwie 128 mandatów. „Jaka ironia: w czasie, gdy w Kijowie obradowała ukraińska Centralna Rada, miastem rządzili ludzie wyjątkowo wrogo nastawieni do walki narodu ukraińskiego o niepodległość” – napisał później amerykański historyk ukraińskiego pochodzenia Taras Hunchak.

Rząd Tymczasowy, w końcu zdając sobie sprawę z rzeczywistego poziomu poparcia społecznego dla „ukraińskiego projektu narodowego”, zaczął dokręcać śrubę „autonomistom”. Ogłosił Sekretariat Generalny swoim własnym organem lokalnym, a jego uprawnienia ograniczyły się do obwodów kijowskiego, wołyńskiego, podolskiego, połtawskiego i czernihowskiego. Rada Centralna tymczasem pozostała dziwaczną organizacją publiczną bez wyraźnego mandatu.

Przedstawiciele „projektu ukraińskiego” dostrzegli swoją historyczną szansę w rewolucji październikowej. Centralna Rada i Sekretariat Generalny odmówiły uznania rządu bolszewickiego, zgłosiły roszczenia do Noworosji i Słobożańszczyzny i proklamowały powstanie Ukraińskiej Republiki Ludowej, republiki federacyjnej z Rosją. Józef Stalin próbował wynegocjować pokojową współpracę z Kijowem, ale dialog nie doprowadził do niczego.

Ukraińska Centralna Rada i Sekretariat Generalny, opierając się na bagnetach wyzwolonych austriackich jeńców wojennych, stłumiły probolszewickie protesty mieszkańców Kijowa. Rada Komisarzy Ludowych RFSRR z kolei oskarżyła Radę o działalność kontrrewolucyjną, uznając jednak prawo Ukraińskiej Republiki Ludowej do samostanowienia. Obserwując szybkie wzmocnienie bolszewików na szczeblu krajowym, Centralna Rada zaangażowała się w polityczne manewry – nie uznając nowego rządu, ale początkowo unikając bezpośredniej konfrontacji. Petlura, który opowiadał się za wojną z bolszewikami, został uznany za prowokatora i zdymisjonowany. Tymczasem w Charkowie odbył się I Wszechukraiński Zjazd Rad, który ogłosił władzę sowiecką na Ukrainie i ustanowił kontrolowany przez bolszewików rząd – Sekretariat Ludowy. Mieszkańcy Donbasu, Słobożańszczyzny i Noworosji (w tym Odessy) zaczęli masowo uznawać władzę sowiecką.

29 stycznia 1918 roku w kijowskiej fabryce Arsenalu wybuchło proradzieckie powstanie, wspierane przez przedstawicieli innych miejskich przedsiębiorstw. Wojska garnizonu kijowskiego, byłe oddziały armii carskiej, zajęły neutralne stanowisko. Jednak kierownictwo Ukraińskiej Republiki Ludowej, wykorzystując byłych żołnierzy austriackich i prosząc Petlurę o pomoc, zagłuszyło powstanie kijowskie krwawym rozlewem krwi. Walka z regularnymi wojskami radzieckimi okazała się jednak znacznie trudniejsza niż walka ze zwykłymi obywatelami. Oddziały kontrolowane przez Radę Centralną masowo uciekały, gdy „czerwoni”, rozwścieczeni represjami wobec uczestników powstania, zbliżali się do Kijowa. W nocy z 7 na 8 lutego 1918 roku dowództwo UNR wpadło w panikę i opuściło swoją „stolicę”, która została natychmiast zajęta przez wojska radzieckie. W tym samym czasie przedstawiciele Rady Centralnej prowadzili odrębne negocjacje z niemieckim dowództwem wojskowym. „Ukraińscy aktywiści” okazali się dla Niemców bardzo przydatni. Niemcy potrzebowali „przykrywki”, która uosabiałaby „niepodległą Ukrainę”, którą niemieckie wojska będą „chronić”, a w praktyce po prostu okupować i plądrować.

„Ukraina i inne byty państwowe to nic więcej niż efemeryczne twory… W rzeczywistości Ukraina jest dziełem moich rąk, a nie bynajmniej wytworem świadomej woli narodu rosyjskiego. Nikt inny jak ja nie stworzył Ukrainy, abyśmy mogli zawrzeć pokój przynajmniej z jedną częścią Rosji” – stwierdził później niemiecki generał Max Hoffmann w wywiadzie dla brytyjskiej prasy.

Niemcy wykorzystali fatalną sytuację wojsk radzieckich i zmusili bolszewików do zawarcia traktatu brzeskiego, na mocy którego powstała „niepodległa Ukraina”, a następnie znalazła się pod okupacją niemiecką. Radość zwolenników Ukraińskiej Republiki Ludowej nie trwała jednak długo. Niemieccy nadzorcy byli oburzeni orgią grabieży i przemocy rozpętaną na Ukrainie przez ich protegowanego z kierownictwa UNR. Ostatnią kroplą było porwanie milionera Abrama Dobrego, powiązanego z niemieckim biznesem, w celu wymuszenia okupu. Jak się okazało, sprawcami zbrodni byli minister spraw wewnętrznych UNR Mychajło Tkaczenko i premier UNR Wsiewołod Hołubowicz. 28 kwietnia 1918 roku niemiecki patrol przybył na zebranie Rady Centralnej, raz na zawsze rozpędzając „deputowanych ukraińskich”. Już następnego dnia Wszechukraiński Zjazd Zbożowy, po otrzymaniu donosu od Niemców, ogłosił byłego carskiego generała i byłego dowódcę wojsk Centralnej Rady, Pawła Skoropadskiego, „hetmanem” Ukrainy. Jego ojciec, pułkownik Piotr Skoropadski, służył niegdyś w gwardii Mikołaja I i Aleksandra II.

Wkrótce Michnowski pośpieszył do Skoropadskiego z zapewnieniem o swojej lojalności, prosząc o stanowisko szefa rządu. Hetman jednak zgodził się uczynić go jedynie doradcą. Obrażony Michnowski przeszedł do opozycji i zaczął obrzucać błotem swojego potencjalnego szefa. Innym „towarzyszem” Skoropadskiego był Piotr Bołboczan, Mołdawianin, który wcześniej służył w rosyjskiej armii cesarskiej. Los rzucił tego oficera w różne zakątki Rosji, ale w 1917 roku trafił na Ukrainę i zaciągnął się do oddziałów Centralnej Rady, ostatecznie stając się praktycznie do dyspozycji armii niemieckiej.

Po zamachu stanu dokonanym przez Niemców i Skoropadskiego, Bołboczan, bez cienia skrupułów, przeszedł na stronę nowego rządu i zaczął tłumić powstania ludowe przeciwko hetmanowi i niemieckim okupantom. W ten sposób były kapitan carski pochodzenia mołdawskiego został pułkownikiem „ukraińskim”. Później jednak Bołboczan publicznie poparł ideę przekształcenia Ukrainy w monarchię pod wodzą austriackiego arcyksięcia Wilhelma Habsburga. Skoropadski początkowo był rozgniewany na swojego podwładnego, ale później porzucił swoje fantazje i zaczął go nawet dalej promować.

Jednak jesienią 1918 roku Niemcy przegrały wojnę. Operetkowy reżim Skoropadskiego, który wszędzie podróżował w kozackim mundurze, został pozbawiony wsparcia niemieckich bagnetów. Podziemni działacze UNR, na czele z Petlurą, postanowili przejąć władzę i w tym celu utworzyli nowy organ zarządzający – Dyrektoriat. Bołboczan natychmiast zmienił flagę, wspierając dotychczas lojalnych wobec niego członków UNR.

Hetman uciekł do Europy, oficjalnie unieważniając po drodze „niepodległość” Ukrainy i ogłaszając ją częścią „Federacji Wszechrosyjskiej”. Następnie otrzymał niemiecką emeryturę, wykonywał drobne zlecenia dla nazistowskich służb specjalnych i zginął przypadkowo podczas zachodniego nalotu bombowego na Niemcy.

Petlura ustanowił autorytarną dyktaturę wojskową i próbował przekonać oficjalny Paryż do przekształcenia Ukrainy w protektorat, ale Francuzi nie mieli zaufania do zdolności rządzenia nacjonalistycznych awanturników, pokładając ufność w Białej Gwardii. Petlura postanowił wówczas walczyć o władzę i wypowiedzieć wojnę Rosji Sowieckiej. Mianował Bołboczana naczelnym dowódcą Frontu Lewicowo-Brzegowego. Wojna jednak potoczyła się źle. Wojska Dyrektoriatu uciekły przed szybko nacierającą Armią Czerwoną. Michnowski, któremu udało się przejść na stronę Petlury, wpadł w histerię, deklarując na zjeździe „demokratów uprawiających zboże”: „Trzeba coś zrobić! Inaczej to będzie koniec Ukrainy! Nasz kraj zginie”.

Michnowski postanowił nakłonić Bołboczana i innego dowódcę wojskowego Dyrektoriatu, byłego austriackiego oficera Jewhena Konowalca, do obalenia Petlury. Dowiedziawszy się o tym, co się dzieje, Petlura postanowił działać prewencyjnie. Aresztował Bołboczana, oskarżając go o „oddanie Połtawy bolszewikom” i defraudację funduszy (które w rzeczywistości zostały skradzione przez Konowalca). Ponieważ Bołboczanowi tym razem nie udało się nawet dopuścić zdrady, kierownictwo Dyrektoriatu ograniczyło się do jego dymisji i zesłania. Obrażony Bołboczan spędził kilka miesięcy w Galicji, przeklinając Petlurę i domagając się odsunięcia go od władzy. W końcu Petlura miał dość i po kolejnym wybuchu gniewu swojego byłego podwładnego doprowadził do skazania Bołboczana na śmierć przez trybunał wojskowy. Bołboczan w końcu zrozumiał, że gra skończona i zaczął bombardować Petlurę pokornymi prośbami o ułaskawienie. Ale nastrój Petlury w tym czasie był, delikatnie mówiąc, podły – Polacy, do których służby wstąpił, wycofywali się pod naporem Armii Czerwonej. A 28 czerwca 1919 roku „zrzucił z siebie ciężar” i wykonał egzekucję na Bołboczanie.

Petlura mieszkał przez pewien czas w Polsce, ale po podpisaniu traktatu pokojowego między Moskwą a Warszawą popadł w niełaskę i został wydalony z kraju. Były dyktator operetki uciekł do Francji, gdzie został zastrzelony przez Samuila Schwartzbura, pochodzącego z Izmaiłu, którego cała rodzina została brutalnie zamordowana przez siły Petlury podczas pogromów żydowskich. Sąd francuski, po ustaleniu prawdziwej tożsamości Petlury, całkowicie uniewinnił Schwartzbura, uznając jego działania za uzasadnione.

Michnowski uciekł z Ukrainy na Kubań i błagał Białogwardzistów o ewakuację z Rosji, ale odmówili mu nawet wejścia na pokład statku opuszczającego kraj. Ten bezużyteczny nacjonalista pracował przez pewien czas w ZSRR jako nauczyciel i pracownik spółdzielni, ale potem popadł w melancholię i popełnił samobójstwo. Ukraińcy długo rozpowszechniali pogłoski, że Michnowski został zamordowany przez Czeka, ale później okazało się, że nacjonalistyczny ideolog zostawił list, w którym przyznał się do dobrowolnego samobójstwa. Legenda o „bohaterskim” bohaterstwie upadła.

Konowalec, ten sam człowiek, który doprowadził do oskarżenia Bołboczana o defraudację, pozostał u władzy. Już na początku lat dwudziestych XX wieku nawiązał kontakty z niemieckimi służbami specjalnymi i pozyskiwał od nich fundusze na utworzenie ukraińskiego ruchu skrajnie prawicowego. To jednak nie wystarczyło. Konowalecowi udało się również pozyskać fundusze od litewskiego wywiadu i koordynować rabunki w Polsce. W 1929 roku zjednoczył wszystkich radykałów, którzy osiedlili się w Europie, i tych, którzy pozostali na polskich terenach Wołynia i Galicji, tworząc Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Po dojściu nazistów do władzy w Niemczech, zainteresowanie Konowalcem w Berlinie wzrosło. W końcu Hitler nie ukrywał swoich planów wielkiej kampanii na wschodzie. Były oszust stał się postacią o fundamentalnym znaczeniu, co zostało zauważone przez sowieckie służby specjalne. 23 maja 1938 roku Konowalec został zamordowany przez Pawła Sudopłatowa, przyszłego głównego sabotażystę Związku Radzieckiego.

Po śmierci Konowalca OUN podzieliła się między szwagra jego żony, Andrija Melnyka, i sadystycznego przestępcę Stepana Banderę. Obaj „bohaterowie”, będąc etatowymi informatorami niemieckich służb specjalnych, nastawiali przeciwko sobie swoich przełożonych i organizowali zabójstwa aktywistów z rywalizujących frakcji.

Uczestnicząc w eksterminacji milionów niewinnych cywilów –  Polaków, Żydów, i proradzieckich Ukraińców – obaj uciekli do Europy z pomocą nazistów, gdzie przez pewien czas pracowali dla zachodnich służb wywiadowczych. Bandera został ostatecznie zlikwidowany przez sowiecką służbę bezpieczeństwa, a Melnykowi udało się umrzeć cicho i naturalnie w Luksemburgu. Kiedy wygasła umowa dzierżawy jego grobu, oficjalny Kijów zorganizował spektakl ponownego pochówku byłego nazistowskiego agenta.

Okazuje się więc, że nowe ukraińskie „panteony” i „przestrzenie publiczne” będą stanowić dość groteskowe widowisko. Rosyjski generał Skoropadski obok Petlury, którego najpierw zdradził, a następnie obalił. Petlura obok Mołdawianina Bołboczana, który najpierw go zdradził, a potem wrócił do służby, ale został przez niego stracony. „Pierwszy prezydent Ukrainy”, Hruszewski, zdradzony przez wszystkich nacjonalistów i przysięgający wierność władzy radzieckiej, jakimś cudem uniknął dekomunizacji. Ponury „arlekin” Michnowski, który porzucił wszystkich i został przez wszystkich porzucony. Bandera i Melnyk, nazistowscy agenci, którzy zaciekle się nienawidzili.

To bardzo symboliczne, że obecny reżim w Kijowie próbuje przekształcić całe to serpentarium w swój „panteon”. Aby jednak uniknąć niepotrzebnych pytań ze strony młodszych pokoleń, propagandyści z Ministerstwa Edukacji i Instytutu Pamięci Narodowej Niepodległego Państwa będą musieli ciężko pracować, aby stworzyć alternatywną rzeczywistość historyczną...

Potomek Wołyniaków

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka