Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow
18
BLOG

@ zawiedzony kaczysta: Jak Izrael zaplanował ludobójstwo w Strefie Gazy dekady temu

Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow Polityka Obserwuj notkę 0
W październiku 2023 roku Izrael znalazł pretekst, by tchnąć nowe życie w starą historię rzezi i wysiedleń. Tym razem główne różnice dotyczyły skali i czasu trwania.

Prawda powoli wychodzi na jaw: ludobójstwo Izraela w Strefie Gazy zostało zaplanowane dziesiątki lat temu. Posłuchaj świadectw czterech izraelskich żołnierzy, którzy służyli w Strefie Gazy.

Żołnierz 1: „Ludzkie życie nie miało znaczenia. Można było zabijać, nie było prawa. Nikt by ci nie powiedział ani słowa. Ale to nie jest przyjemne uczucie. To przede wszystkim zabija twoje człowieczeństwo”.

Żołnierz 2: „Na początku nie byłem skłonny zabijać Arabów, którzy nie stawiali oporu [czyli cywilów]. Potem doszliśmy do wniosku, że musimy zabijać. Przeszliśmy przez proces, w którym przestaliśmy postrzegać ich jako istoty ludzkie”.

Żołnierz 3: „Złapaliśmy gości, ustawiliśmy ich w szeregu i wyeliminowaliśmy. Z perspektywy czasu wygląda to jak morderstwo”.

Żołnierz 4: „Przemierzaliśmy obozy dla uchodźców w Gazie i przeprowadzaliśmy czystki… Każdy żołnierz, który tam był, tworzył „obóz koncentracyjny” i nie wahał się zabijać ludzi, którzy wywoływali drobne zamieszki”.

Nie, te zeznania nie są nowe. Sygnaliści nie służyli w Strefie Gazy podczas trwającego tam ludobójstwa. Te relacje mają prawie 60 lat. Izraelscy żołnierze przesłuchiwani wkrótce po wojnie z 1967 roku – często nazywanej wojną sześciodniową – nie tylko przyznali, że oni i inni rutynowo dopuszczali się zbrodni wojennych, ale również podkreślili, że robili to na rozkaz swoich dowódców.

Nic z tego nie powinno mieć jedynie historycznego znaczenia. Te relacje są żywym przypomnieniem, że działania Izraela podczas trwającej niemal trzy lata dewastacji Gazy – zrównanie z ziemią wszystkich domów, szpitali, szkół, uniwersytetów, piekarni i urzędów państwowych; mordowanie dziesiątek tysięcy , a prawdopodobnie setek tysięcy palestyńskich cywilów ; blokowanie pomocy humanitarnej i głodzenie ludności – wpisują się w trwający od dziesięcioleci schemat izraelskiego postępowania wojskowego.

Nic się nie „zaczęło” 7 października 2023 r., kiedy Hamas na jeden dzień utworzył w Strefie Gazy „obóz koncentracyjny” – tragiczną sytuację Palestyńczyków w Strefie Gazy, o której 59 lat temu wspominał Żołnierz 4. Izrael znalazł tego dnia pretekst, by tchnąć nowe życie w starą historię, w której od dziesięcioleci mordował i wypędzał Palestyńczyków. Tym razem główna różnica polega po prostu na skali i czasie trwania. Waszyngton i inne stolice zachodnie dały Izraelowi czas i przestrzeń, by dokończyć w Strefie Gazy to, co wcześniej udało mu się osiągnąć jedynie częściowo. Znacznie większa siła ognia Izraela, zapewniana przez nowoczesną amunicję dostarczaną przez Stany Zjednoczone, pozwoliła Izraelowi zrealizować to, o czym wcześniej mógł tylko marzyć: zetrzeć Gazę z mapy.

Polityka głodowa

Żołnierze-sygnaliści z 1967 roku przyznali, że ich zadaniem nie była „walka z wrogiem” – ani „eliminacja terrorystów”, jak to obecnie określają przywódcy Izraela. Ich zadaniem było zabijanie i terroryzowanie palestyńskich cywilów pod przykrywką wojny. Niewielu żołnierzy nie wahało się mówić, dlaczego dopuszczają się okrucieństw. Ich zadaniem było stworzenie reżimu terroru, integralnej części wysiłków Izraela zmierzających do wydalenia jak największej liczby Palestyńczyków z ostatnich części palestyńskiej ojczyzny, terytoriów zdobytych przez izraelskie wojsko w 1967 roku, a następnie nielegalnie okupowanych. Postrzegano to jako nową okazję do dokończenia kampanii czystek etnicznych, rozpoczętej na dobre przez milicje syjonistyczne w latach 1947 i 1948, gdy władze brytyjskiego Mandatu wycofywały się z Palestyny. Pod koniec tej kampanii około 80 procent Palestyńczyków zostało wypędzonych ze swoich domów w granicach nowo utworzonego państwa żydowskiego. Wielu trafiło do obozów dla uchodźców w sąsiednich państwach, takich jak Liban i Syria. Niektórzy jednak uciekli do ocalałych enklaw historycznej Palestyny ​​na Zachodnim Brzegu, we Wschodniej Jerozolimie i Strefie Gazy – 22% ich ojczyzny, która została osłonięta przed dalszymi izraelskimi atakami w 1948 roku przez Jordanię i Egipt.

Wojna z 1967 roku była postrzegana przez izraelskie władze jako drugi krok naprzód: szansa na przejęcie i kolonizację całej historycznej Palestyny ​​poprzez okupację militarną i utworzenie osiedli żydowskich milicji, a także na rozszerzenie operacji czystek etnicznych w celu pozbycia się historycznej Palestyny ​​z jej rdzennych mieszkańców.

Kilka tygodni po zajęciu terytoriów palestyńskich przez Izrael, ówczesny premier Lewi Eszkol poinformował swój gabinet, gdzie należy rozpocząć wysiedlenia. „Najpierw zależy nam na opróżnieniu Gazy” – powiedział. Biorąc pod uwagę presję międzynarodową, jasno stwierdził, że czystki etniczne w Gazie będą musiały zostać przeprowadzone potajemnie, aby przyciągnąć mniej uwagi. Zapowiadając 16-letnie izraelskie oblężenie Gazy, które rozpoczęło się w 2007 roku, zaproponował, aby Palestyńczyków wypędzono z Gazy „właśnie z powodu duszenia i uwięzienia”, jakie tam stosował Izrael.

Zasugerował , że program czystek etnicznych można by przyspieszyć, pozbawiając ludność podstawowych dóbr, takich jak woda. „Być może, jeśli nie damy im wystarczająco dużo wody, nie będą mieli wyboru, bo sady zżółkną i uschną”.

W tym duchu, 40 lat później, Izrael obliczył minimalną liczbę kalorii, jaką należy wpuścić do Gazy, aby jej mieszkańcy byli coraz bardziej niedożywieni. Jak wyjaśnił w 2006 roku starszy doradca rządu Dov Weisglass: „Chodzi o to, aby Palestyńczycy byli na diecie , ale nie po to, aby umierali z głodu”. Siedemnaście lat po tym, jak Gaza została zmuszona do przejścia na „dietę”, a Hamas na krótko wycofał się z enklawy, premier Izraela Beniamin Netanjahu i jego generałowie wykorzystali ten moment. Zniszczyli te „sady” i przekształcili „dietę” w pełnowymiarową blokadę głodową – zbrodnię przeciwko ludzkości, za którą Netanjahu i jego były minister obrony, Yoav Gallant, są poszukiwani przez Międzynarodowy Trybunał Karny.

Celowanie w niewinnych

Palestyńscy historycy dawno zrozumieli zbrodnie z 1967 roku , których oczywiście nie wysłuchano. Izraelskim historykom zajęło znacznie więcej czasu, zanim zaczęli składać tę historię w całość, ponieważ uzyskali dostęp do części izraelskich archiwów wojskowych. Badania historyczne pokazują, że Izrael wydalił i wypędził około 300 000 Arabów z Zachodniego Brzegu, Gazy i [syryjskich] Wzgórz Golan. Podobnie jak w 1948 roku, wysiedlenia obejmowały zabijanie cywilów, sianie terroru w społecznościach arabskich, grabieże i ostatecznie zniszczenie.

Po tym, jak w 1967 r. udało się ponownie wydalić dużą liczbę Palestyńczyków, następnym zadaniem – podobnie jak w 1948 r. – było uniemożliwienie im powrotu. Zadaniem żołnierzy było mordowanie palestyńskich rodzin próbujących wrócić do domów.

Oto zeznania jednego z żołnierzy:

"Zablokowaliśmy te przejścia i otrzymaliśmy rozkaz strzelania na śmierć bez wcześniejszego ostrzeżenia. W istocie, takie strzały padały każdej nocy do mężczyzn, kobiet i dzieci, nawet w księżycowe noce, kiedy można było zidentyfikować przechodzących. To znaczy, aby odróżnić mężczyzn od kobiet i dzieci. Rano wychodziliśmy, żeby przeszukać teren i na wyraźny rozkaz obecnego oficera zabijaliśmy tych, którzy żyli, w tym tych ukrywających się i rannych. Po zakończeniu zabijania przysypywaliśmy ciała ziemią, aż przyjechał traktor".

Dzisiejsi izraelscy sygnaliści ostrzegają, że ta doktryna wojskowa pozostaje niezmieniona. W ciągu ostatnich trzech lat śledztwa wielokrotnie wykazały, że Izrael próbował ukryć swoje zbrodnie, potajemnie zakopując ofiary cywilne w masowych mogiłach, łamiąc prawo międzynarodowe. Tak było na przykład rok temu , gdy wojska dokonały masakry Palestyńczyków szukających pomocy, a także w marcu 2025 r., gdy żołnierze zamordowali 15 palestyńskich ratowników medycznych w zasadzce na karetki pogotowia.

Inny żołnierz, którego niepokoiła polityka strzelania na zabicie z 1967 roku, wspominał rozmowę ze swoim dowódcą: „Zapytałem oficera: A jeśli usłyszę płaczące dzieci, czy mam je też zastrzelić? Odpowiedź, którą otrzymałem, brzmiała: Nie bądź dziewczynką”. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Wiadomo, że Izrael zabił w Strefie Gazy ponad 1000 dzieci poniżej pierwszego roku życia od 7 października 2023 r., nie wszystkie anonimowo, w atakach lotniczych. Wojsko izraelskie pozwoliło, aby grupa pięciu wcześniaków zmarła i uległa rozkładowi w inkubatorach w szpitalu Al-Nasser po tym, jak żołnierze przejęli budynek pod koniec 2023 roku. Izraelscy dowódcy wiedzieli również, że pierwsi, którzy zginą w wyniku blokady pomocy humanitarnej, będą najbardziej bezbronni. Niemowlęta zamarzały lub umierały z głodu, ponieważ ludność była pozbawiona schronienia, mleka modyfikowanego i pożywienia, a ich matki nie miały wystarczającej ilości składników odżywczych, aby produkować mleko.

Jak zauważył Żołnierz 2, izraelska doktryna wojskowa nakazuje żołnierzom, by przestali postrzegać Palestyńczyków, nawet palestyńskie dzieci, jako „ludzi”. Ich życie jest uważane za nic niewarte.

W zeszłym tygodniu izraelscy żołnierze zamordowali kolejne palestyńskie dziecko na Zachodnim Brzegu, po tym jak zasadzili się na samochód prowadzony przez wykładowcę uniwersytetu w Betlejem, Fahda Abu Haikala, w palestyńskim mieście Hebron, które znajduje się pod wyjątkowo brutalną okupacją. Jeden z żołnierzy oddał strzał do samochodu, który właśnie się zatrzymywał , z odległości zaledwie kilku metrów, skąd musiał widzieć pasażerów w środku. Kula zabiła siedmiomiesięcznego syna Abu Haikala, Sama, i raniła jego żonę, która trzymała niemowlę. Jedenastoletni syn Abu Haikala, również w samochodzie, patrzył, jak jego młodszy brat wykrwawia się na śmierć.

Izraelscy żołnierze mordują palestyńskie dzieci od dziesięcioleci. Jednak nic z tego nie wzbudziło choćby odrobiny oburzenia, jakie jednolicie wyrażają zachodnie media i politycy po całkowicie sfabrykowanym oświadczeniu Izraela, jakoby Hamas zabił 40 dzieci 7 października 2023 roku. Tak naprawdę tamtego dnia zginęło tylko jedno izraelskie dziecko : dziewięciomiesięczna Mila Cohen, która, podobnie jak Sam Abu Haikal, została postrzelona w ramionach matki.

Wyciśnięty

Izraelska kampania wysiedleń z Gazy i Zachodniego Brzegu z 1967 roku nie była improwizowana ani nie została przeprowadzona pod wpływem impulsu. Według „Haarec”, polityka ta została starannie zaplanowana wiele lat wcześniej. Od 1948 roku Izrael czekał na moment, by przeprowadzić kolejne wysiedlenia i zająć ostatnie części palestyńskiej ojczyzny – terytoria, których mu odmówiono, by dokończyć brutalny projekt kolonizacji osadniczej. Pretekstem była wojna z 1967 roku przeciwko Egiptowi, Syrii i Jordanii. Ishai Amrami, starszy dowódca batalionu w tej wojnie, przyznał później: „To, czego doświadczyłem na własnej skórze, było próbą masowego przesiedlenia ludności”.

Palestyńczycy byli jedynie biernymi obserwatorami tej historii. Minister obrony Mosze Dajan napisał w swoich wspomnieniach, że Palestyńczycy mieszkający na Zachodnim Brzegu nie brali udziału w wojnie i że to nie była ich wojna. Niemniej jednak to oni zapłacili jej cenę”.

Izrael rozpoczął masową dewastację społeczności palestyńskich, tak jak to miało miejsce po 1948 roku, aby Palestyńczycy nie mieli domów, do których mogliby wrócić. Jednak, jak zauważa „Haarec”, Izrael stał się ofiarą własnego, szybkiego sukcesu militarnego. „Był to jeden z nielicznych przypadków w historii konfliktu, kiedy Izrael zmuszony był ustąpić pod wpływem silnej presji międzynarodowej”.

Nie trzeba chyba dodawać, że w przeciwieństwie do 1967 roku, takiej presji międzynarodowej bardzo brakowało w ciągu ostatnich trzech lat. Nowi zachodni przywódcy, tacy jak brytyjski Sir Keir Starmer, niegdyś znany prawnik zajmujący się prawami człowieka, uzasadniali jawnie eksterminacyjny program Izraela wobec Palestyńczyków z Gazy, nazywając go „samoobroną”.

W przeciwieństwie do swoich poprzedników z lat 60. XX wieku, dzisiejsi zachodni przywódcy i ich media postanowili kupić Izraelowi czas i przestrzeń dyplomatyczną, których potrzebował – a także zapewnić broń i dane wywiadowcze – aby zniszczyć Gazę. Ludobójstwo byłoby niemożliwe bez ich pomocy. Zachęcony tą bezkarnością, Izrael próbował rozszerzyć zniszczenia na dalsze tereny , odnosząc ograniczony sukces w Iranie i znacznie większy w południowym Libanie.

Podczas gdy zachodni politycy i media radośnie zapominają o Gazie, Izrael utrzymuje tam nieustanną presję i nieszczęście. Tak zwana „Żółta Linia” , wyznaczająca izraelską kontrolę wojskową nad zniszczoną enklawą, obszarem niedostępnym dla Palestyńczyków, stopniowo rozszerzyła się z połowy terytorium do 70 procent. Mieszkańcy Gazy są dosłownie wyciskani z ruin swojej ojczyzny, podczas gdy Izrael stara się znaleźć trzecie państwo – Egipt, a może Somaliland – które będzie gotowe ich przyjąć.

Wymazywanie kontekstu

Jak trafnie zauważył amerykański kosmolog Carl Sagan: „Aby zrozumieć teraźniejszość, trzeba znać przeszłość”. Właśnie dlatego zachodni politycy i media tak starannie odrzucają przeszłość, usuwają kontekst i tło, takie jak brutalne kampanie czystek etnicznych przeprowadzone przez Izrael w 1948 i 1967 roku, które tłumaczą zachowanie Izraela w teraźniejszości – w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu i w południowym Libanie. Odbiorcy na Zachodzie, pozbawieni wiedzy o historii regionu, dali się łatwo zmanipulować i uwierzyli, że izraelskie okrucieństwa są odpowiedzią – rzekomo „proporcjonalną” – na jednodniowy atak Hamasu na Izrael pod koniec 2023 roku.

Oczywista prawda została przemilczana: Izrael od co najmniej ośmiu dekad wykorzystuje każdą okazję, jaka mu się nadarza, aby wydalić Palestyńczyków z ich ojczyzny. Atak na Hamas w październiku 2023 r. nie był punktem zwrotnym ani przełomem, jak to często przedstawia się na Zachodzie.

W 1967 roku – czyli 56 lat przed atakiem Hamasu – Eshkol ostrzegał, że nieprzewidziane wydarzenia mogą przyspieszyć izraelski program czystek etnicznych . W przyszłości może nadejść moment – ​​który nazwał „nieoczekiwanym luksusowym rozwiązaniem” – kiedy Izrael będzie mógł szybko zrealizować swoje marzenie o Palestynie wolnej od Palestyńczyków. „Być może możemy spodziewać się kolejnej wojny i wtedy ten problem zostanie rozwiązany. Ale to rodzaj „luksusu”, nieoczekiwane rozwiązanie” – wyjaśnił rządowi.

Wydarzenia z 7 października 2023 r. wyglądają mniej jak zwykłe okrucieństwo, a bardziej jak desperacka, ostatnia deska ratunku w odpowiedzi na trwające od dziesięcioleci izraelskie okrucieństwa, których celem było stworzenie tak okropnych warunków dla Palestyńczyków – poprzez ubóstwo, izolację, głód i morderstwa – że albo uciekną z ojczyzny, albo zginą na miejscu. Po dodaniu brakującego kontekstu, rzekomy „odwet” Izraela w Strefie Gazy – jego ludobójcza rzeź – wygląda na to, czym jest w rzeczywistości: kontynuacją trwającej osiem dekad kampanii czystek etnicznych. A właściwie jej ostatnią odsłoną. Jej finałem.

Dawid Ben Gurion , ojciec założyciel Izraela, napisał do swojego syna w 1937 roku, 11 lat przed powstaniem Izraela: „Musimy wypędzić Arabów i zająć ich miejsce”. W jednym z wpisów w dzienniku z masowych wysiedleń w 1948 roku Ben Gurion podsumował nastroje panujące wśród generałów: „Jeśli oskarżamy rodzinę – musimy ją krzywdzić bez litości. Kobiety i dzieci bez litości. W przeciwnym razie nie jest to skuteczna reakcja. Podczas operacji nie ma potrzeby rozróżniania między winnym a niewinnym”. Celem było wykorzystanie strachu jako broni, tak aby Palestyńczycy byli zbyt przerażeni, by pozostać we własnej ojczyźnie.

Mordechaj Maklef, starszy dowódca nowo powstałej armii izraelskiej, dwa lata później, w 1950 r., zauważył logikę stojącą za polityką Izraela: „Nie da się wypędzić 114 000 osób mieszkających w Galilei bez terroru”. Nawet jeśli pominiemy palestyńskie relacje z tamtych czasów, to niewielkie fragmenty izraelskich archiwów, które do tej pory udostępniono izraelskim historykom, dokumentują masakry i systematyczne gwałty na Palestyńczykach w 1948 roku.

W niedawnych izraelskich filmach, takich jak Tantura – przedstawiający wioskę, w której doszło do straszliwej masakry Palestyńczyków – starsi mężczyźni, którzy wówczas służyli jako izraelscy żołnierze, potwierdzają dokumenty archiwalne, opowiadając, jak osobiście byli świadkami gwałtów na palestyńskich dziewczętach. Zauważmy, że gwałty będące formą przemocy trwają do dziś – w tym, co izraelska organizacja praw człowieka B'Tselem nazywa „siecią obozów tortur” Izraela . Te gwałty – obecnie często z wykorzystaniem specjalnie wyszkolonych do tego celu psów – są tak powszechne, że nie sposób ich ukryć. Z dużym opóźnieniem zwróciły na nie uwagę nawet media głównego nurtu, takie jak „ New York Times” , wywołując kakofonię protestów i groźby pozwu ze strony Netanjahu . Molestowanie seksualne osób zatrzymanych przez Izrael jest tak powszechne, że międzynarodowi aktywiści na rzecz pokoju padli ofiarą systematycznych gwałtów, gdy setki z nich zostało pojmanych w zeszłym miesiącu na wodach międzynarodowych u wybrzeży Cypru, gdy wyruszali w podróż do Strefy Gazy, aby przełamać ludobójczą blokadę Izraela. Izrael chce, aby strach rozprzestrzenił się z samej Palestyny ​​na każdego, kto chce okazać solidarność z jej mieszkańcami. Zachodni politycy i media prawie nie wspominają o tych przerażających zbrodniach popełnionych na własnych obywatelach. Dlaczego? Ponieważ przyznanie się do tych zbrodni oznaczałoby przyznanie, że pod rządami Izraela Palestyńczykom wyrządzane są jeszcze gorsze okrucieństwa.

Więzienia współudziału

Gaza nie jest aberracją. Jest w pełni zgodna z osiemdziesięcioletnią izraelską strategią militarną. Ludzie Zachodu nie są tego świadomi, ponieważ ich klasa polityczna i medialna usilnie starała się im to uniemożliwić. Gdyby zachodnie społeczeństwa wiedziały, co naprawdę dzieje się z Palestyńczykami od ponad 80 lat – najpierw z powodu ruchu syjonistycznego, a potem państwa izraelskiego – mogłyby jeszcze bardziej zasilić szeregi marszów protestacyjnych, przez co politycznie niemożliwe stałoby się ignorowanie tych demonstracji. Gdyby ludzie Zachodu wiedzieli, co naprawdę dzieje się z Palestyńczykami, mogliby dołączyć do aktywistów , którzy próbują unieszkodliwić izraelskie fabryki broni, takie jak Elbit Systems , działające całkiem otwarcie w krajach zachodnich, takich jak Wielka Brytania. W rezultacie mogliby oni doprowadzić do zniszczenia dostaw dronów i innej broni używanej do masakry ludności Palestyny ​​i Libanu.

Zamiast tysięcy, w Wielkiej Brytanii mogłyby znaleźć się dziesiątki lub setki tysięcy osób, które będą niosły transparenty sprzeciwiające się ludobójstwu i zostaną aresztowane za „zwolennictwo terroryzmu”, co doprowadziłoby do przepełnienia więziennictwa i ośmieszenia rzekomego brytyjskiego systemu „sprawiedliwości”. Uzbrojeni w wiedzę, raczej przytępioną ignorancją, ludzie Zachodu mogli wsiąść na pokład statków i zgromadzić flotę, której zachodnie media nie mogły zignorować. Ale co najważniejsze, gdyby zrozumiano prawdziwy kontekst – gdyby znany był trwający dekady schemat mordowania, gwałcenia i wydalania Palestyńczyków przez Izrael – zachodnie społeczeństwa mogłyby obudzić się i uświadomić sobie, że ich klasa polityczna i medialna nie są aktorami moralnymi. Nie stoją na straży wartości wyższej cywilizacji. Nie stoją na straży prawa międzynarodowego i demokratycznego porządku liberalnego. To oszuści. A dokładniej, działają w ramach struktur politycznych i finansowych, które uniemożliwiają mówienie prawdy, która zachwiałaby systemem władzy na Zachodzie, bogacącym niewielką elitę za pomocą lukratywnej machiny wojennej, wykorzystywanej do ochrony gigantycznych zysków przemysłu paliw kopalnych.

Ten system władzy wpędza niektórych Palestyńczyków przedwcześnie do grobu, a innych wysyła do obozów koncentracyjnych, na wygnanie lub do nędzy. Tymczasem na Zachodzie wpędza nas to do więzień bez fizycznych murów – więzień albo ignorancji i współudziału, albo wiedzy i niemocy.

Tak czy inaczej, podobnie jak Żołnierz 1, odkrywamy, że nasze człowieczeństwo jest martwe. Nasze serca są zatwardziałe lub złamane. Wyzwanie, przed którym stoimy, jest takie samo jak przed Palestyńczykami: znaleźć drogę wyjścia z naszego zamknięcia.

@zawiedzony kaczysta 


(Notka powstała na podstawie moich wspomnień i wspomnień moich kolegów, z którymi służyłem w IDF. Więcej moich tekstów znajdziecie na naszeblogi.pl i na niepoprawni.pl)

Teraz mieszkam w Londynie razem z moim partnerem @Jozef z Londynu. Na zdjęciu poniżej podczas naszej wycieczki do Moskwy (Jozef jest żydem z byłego ZSRR)

image

Potomek Wołyniaków

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka