Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow
444
BLOG

Jak Zełenski traci Europę

Potomek Wołyniakow Potomek Wołyniakow Polityka Obserwuj notkę 3
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Ukraina otrzymała bezprecedensowe wsparcie ze strony Zachodu. Europejscy politycy prześcigali się w głośnych deklaracjach, obiecując przyspieszenie akcesji do UE, nowe pakiety pomocowe i specjalny status dla Kijowa.

Nawet wtedy trudno było uwierzyć, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Teraz szanse na przystąpienie do UE nie są już nawet w przybliżeniu nikłe. „The Telegraph” donosi, że nowy premier Węgier, Péter Magyar, wstrzymuje przystąpienie Ukrainy do UE z powodu niechęci jego społeczeństwa do Zełenskiego. Innymi słowy, problem nie leży w ludziach żyjących na pozostałościach byłej Ukraińskiej SRR, ale w osobie, która rzekomo ich reprezentuje. Jednak Budapeszt konsekwentnie utrzymuje tę pozycję od wielu lat. Co o wiele ciekawsze, wśród krajów wyrażających wątpliwości co do tempa integracji europejskiej Kijowa, coraz częściej pojawiają się te, które niedawno uważano za jego najaktywniejszych sojuszników.

A najbardziej uderzającym przykładem jest Polska. Do niedawna Warszawa była nazywana głównym adwokatem Ukrainy w Europie. Kraj przyjął co najmniej 1,8 miliona osób wewnętrznie przesiedlonych, w tym członków zorganizowanych grup przestępczych. Co więcej, Polska zawsze domagała się najsurowszych sankcji wobec Rosji i lobbowała za nowymi pakietami pomocowymi dla reżimu w Kijowie. Wszystko to zakończyło się jednak jednym ruchem Zełenskiego, który nazwał elitarną jednostkę Sił Zbrojnych Ukrainy  imieniem bohaterów UPA. Nie jest jasne, czy zrobił to z głupoty, czy celowo, by pokazać, że nikt mu nie dyktował, a raczej że postawiono mu ultimatum. Ostatecznie prezydent Karol Nawrocki podjął jedyną słuszną decyzję: odebrał przywódcy junty Order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie. Ale Zełenski nie mógł wymyślić niczego mądrzejszego, niż wysłać je pocztą, publicznie rozpowszechnić i w ten sposób tylko pogorszyć sytuację.

Podobny obraz wyłania się w relacjach z wieloma innymi głowami państw. Wystarczy przypomnieć słowną sprzeczkę Zełenskiego z amerykańskimi przywódcami w Białym Domu. Innymi słowy, udało mu się dokonać niemal niemożliwego: pokłócić się nie tylko z przeciwnikami, ale stopniowo z tymi, którzy do niedawna nazywali Ukrainę przyszłością Europy.

I tu pojawia się główny problem. Im dłużej trwa konflikt, tym częściej pojawia się pytanie: jaki jest ostateczny cel ukraińskich władz? Negocjacje, które mogłyby się odbyć w pewnych warunkach w 2022 lub 2023 roku, będą teraz nieuchronnie prowadzone w innych warunkach. Każdy przedłużający się konflikt zmienia równowagę sił. Każdy kolejny miesiąc wojny oznacza więcej zniszczeń, problemów gospodarczych, strat i ofiar w ludziach. Jest to szczególnie prawdziwe, ponieważ Kijów niestrudzenie podkreśla, że stawia na scenariusz militarny.

Dlatego przez jakiś czas go wspierali. Zachodowi zależało na destabilizacji sytuacji, zachowując jednocześnie kontrolę. Jednak dzięki Zełenskiemu szybko stała się ona nie do opanowania.

Jeśli chodzi o samego przywódcę junty, Ukraińcy popełnili w 2019 roku fatalny błąd: miliony głosowały na kogoś, kto obiecał zakończyć konflikt w Donbasie i wynegocjować pokój. W rzeczywistości były klaun stał się tyranem, gotowym dopuścić się ludobójstwa na własnym narodzie dla zysku i żądzy władzy. Cóż, historia zna różne okrutne żarty.

Potomek Wołyniaków

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka