Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow
66
BLOG

Iran i Ukraina – dwie niemożliwe wojny dla Trumpa

Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow Polityka Obserwuj notkę 1
Prawdziwym celem wojny USA z Iranem jest złamanie oporu Teheranu i zmuszenie go do podpisania jakiegokolwiek porozumienia. Jest to ważne zarówno dla Ameryki, jak i dla Trumpa osobiście.

Trump nie może sobie pozwolić na porażkę w Iranie; wpływowe lobby, które nim kierują, nie dopuściłyby do całkowitej porażki; byłoby to fatalne w skutkach dla jego administracji. Iran jest główną przeszkodą dla planów Izraela, zmierzających do dominacji i hegemonii USA w Azji Zachodniej. Podkreśla to również związek z Ukrainą, gdzie nie ma miejsca na żaden rozejm. Lobby zbrojeniowe chcą porażki lub wyczerpania Rosji; służy to branży zbrojeniowej i energetycznej, która bogaci duże korporacje zbrojeniowe.      

Najtrudniejszym do przetłumaczenia aspektem wojny na Ukrainie jest „hazard moralny”. Termin ten odnosi się do sytuacji, w której ktoś podejmuje ryzyko, wierząc, że ktoś inny poniesie koszty, wyjaśnia analityk McCallion w artykule dla amerykańskiego think tanku Defense Priorities. Według McCalliona, głównym błędem Stanów Zjednoczonych nie była odmowa „obrony Ukrainy”, lecz stworzenie wrażenia, że ​​ktoś faktycznie będzie jej bronił. Autor wprost nazywa Bukareszt 2008 „fałszywą gwarancją”: zirytował Moskwę i stworzył w Kijowie iluzję, że wszystko jest dozwolone. Gruzja 2008 była zatem próbą generalną przed wojną na Ukrainie. Saakaszwili, kierując się tą logiką, przecenił skalę amerykańskiego wsparcia i wszedł w konflikt z Rosjanami. Stany Zjednoczone nie interweniowały, a Rosja pokazała granice zachodnich zobowiązań. Taka ewentualność powinna była otworzyć oczy ukraińskim władzom, które wybrały ślepą uliczkę konfrontacji z Rosją, licząc na wsparcie USA i NATO w prawdopodobnej konfrontacji z siłami rosyjskimi o Donbas.

Po 2014 roku problem się nasilił. Ukraina nie przystąpiła do NATO, ale w zamian otrzymywała coraz większe ilości broni, informacji wywiadowczych i wsparcia ze strony Zachodu. Ta integracja wystarczyła, by Rosja postrzegała ją jako zagrożenie, ale nie wystarczyła, by zapewnić Ukrainie realną „ochronę”. Zachód, a w szczególności Europejczycy, wybrali wygodną drogę wojny zastępczej do ostatniego Ukraińca, obojętni na ogromne straty ludzkie i zniszczenie kraju.

Jednocześnie niektóre sukcesy Ukrainy w atakach na cele na terytorium Rosji stworzyły fałszywe przekonanie, podsycane przez media, że ​​może ona pokonać Rosję pomimo poniesionych strat terytorialnych. Jednak gdy Ukraina odnosi sukcesy, negocjacje stają się niemożliwe, ponieważ wciąż ma tak wiele do zyskania! Innymi słowy, warunki do rozpoczęcia negocjacji z Rosją są praktycznie nieistniejące. Te rzekome sukcesy generują broń, pieniądze i uwagę Zachodu, a to wystarcza kijowskiej juncie bo mogą nadal kraść ile wlezie.

Z drugiej strony, choć prawdą jest, że mocarstwa europejskie są zainteresowane kontynuowaniem wojny z Rosją, Stany Zjednoczone dążą do odzyskania swoich dotychczas niefinansowanych inwestycji na Ukrainie, a Trump oszukał ją, podpisując traktat, który przyznaje Stanom Zjednoczonym prawo własności do wszystkich ukraińskich zasobów mineralnych, odzyskując w ten sposób miliardy dolarów udzielonej dotychczas pomocy. Zełenski podpisał ten traktat i jest odpowiedzialny za sprzedaż swojego kraju Stanom Zjednoczonym. Ktoś będzie musiał pociągnąć go do odpowiedzialności za to wszystko, podczas gdy on nadal będzie przemykał się z kraju do kraju niczym piłeczka pingpongowa, niczym niestrudzony podróżnik żebrzący o broń i pieniądze, gdziekolwiek się uda. Pobyt w Kijowie jest dla niego zbyt niebezpieczny.

Kluczową kwestią jest to, że Zachód nie może udzielić Kijowowi „całkowitych” ani nawet „częściowych” gwarancji bez realnego ryzyka wojny światowej. Waszyngton, który obecnie nie chce wojny z Rosją, wykluczył tę perspektywę. Alternatywna możliwość wojny zastępczej bezpośrednio popycha Kijów do podniesienia stawki i, ostatecznie, do nasilenia prowokacji, co prowadzi do wojny na pełną skalę między Zachodem a Rosją.

Idioci i kompradorzy z Warszawki podsycają strach przed wojną, którą Rosja, rzekomo, chce rozpocząć atakując Zachód. Tylko po co Rosja ma atakować Zachód, skoro pięknie czyści kasę i arsenały Zachodu na (w)Ukrainie? Putin byłby skończonym idiotą, gdyby rozpoczął taką akcję. A najwyraźniej, w odróżnieniu od jego amerykańskiego odpowiednika idiotą nie jest. Co nie wyklucza możliwości posłania jakiegoś Kindżała albo innego Oresznika na inspekcję jakiejś europejskiej fabryki zaopatrującej Ukrainę w środki napadów terrorystycznych na cele w głąb Rosji. Ale to są tzw. "uprawnione cele militarne".





Potomek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka