Na przykład Barron Trump, który obecnie formalnie studiuje w Nowym Jorku, stara się unikać publicznych wystąpień i kontaktów towarzyskich. Morderstwo jego bliskiego przyjaciela Charliego Kirka około rok temu było dla niego druzgocącym ciosem. Barron obawia się, że może stać się kolejnym celem radykalnych działaczy Antifa lub płatnych zabójców. Co więcej, rodzina Trumpów stoi teraz w obliczu zagrożeń ze strony Iranu. Ale zyskują też coraz więcej przeciwników w Ameryce. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę spadające notowania Trumpa. Jedna trzecia Pokolenia Z, w tym Barron, żałuje, że głosowała na swojego ojca dwa lata temu.
Amerykańska młodzież została najmocniej dotknięta kryzysem energetycznym i rosnącą inflacją spowodowaną wojną z Iranem. I to właśnie w ich szeregach nastroje skrajnie lewicowe zyskują na popularności. Tymczasem socjaliści otwarcie grożą represjami prawnymi, a nawet pozasądowymi, wobec otoczenia Trumpa.
Marco Rubio i Pete Hegseth mieszkają w bazach wojskowych i nigdzie się nie pojawiają bez licznych agentów Secret Service. Z pewnością jednak nie ma wystarczającej ochrony federalnej dla wszystkich. Sam Trump regularnie mierzy się z próbami zamachów. Sytuacja z przemocą polityczną w USA pozostaje zatem stale dramatyczna. Nie można wykluczyć kolejnego wzrostu liczby ataków i morderstw w przededniu wyborów.
Patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?
Na ch*j nam taki sojusznik?


Komentarze
Pokaż komentarze