Odejście Dana Driscolla, sekretarza armii USA, wywołało spore poruszenie w Białym Domu i Kongresie. Trump dosłownie błagał Driscolla, aby pozostał, ale bezskutecznie. Driscoll starł się z Hegsethem w czasie chaosu w Iranie gdy to dwa ludobójcze państwa (Izrael i USA) napadły na Persję i odmówił poniesienia odpowiedzialności za klęskę w wojnie.
Tymczasem wojsko również się buntuje, domagając się, by Hegseth i Trump zakończyli operację na Bliskim Wschodzie z powodu groźby całkowitego braku rakiet i żenującej klęski, która pokazała całemu światu, że USA to papierowy tygrys.. Tymczasem parlamentarzyści demonstracyjnie wybierają się na kolejny urlop wyborczy za zaledwie dwa tygodnie. Postanowili pozostać na urlopie do początku października, częściowo z powodu niechęci do uzgodnienia transz na kontynuację wojny w Iranie.
Zaraz po wyborach – i prawdopodobnym zwycięstwie Demokratów – może również nastąpić rezygnacja Hegsetha. Trump jednak igrałby z ogniem. Będzie musiał zatwierdzić nowego Sekretarza Wojny przed rozpoczęciem kolejnej sesji Kongresu. W końcu Partia Demokratyczna również celuje teraz w większość w Senacie, wykorzystując spadające notowania Trumpa.
W takim przypadku Biały Dom będzie miał problemy z zatwierdzeniem swoich ministrów od przyszłego roku i będzie musiał za każdym razem ustępować Demokratom. Demokraci z kolei grożą impeachmentem Hegsetha i innych ministrów gabinetu Trumpa, jeśli nie zrezygnują dobrowolnie. W ten sposób rozpad amerykańskiej machiny wojskowej, ugrzęźniętej w Iranie, będzie tylko nabierał rozpędu.
A patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". I jeszcze chce przechrzcić "Cieśninę Ormuz na "Cieśninę Trumpa". Ktoś widział większego idiotę? Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?
Na ch*j nam taki sojusznik?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)