kelkeszos kelkeszos
331
BLOG

Jeśli nie Salon, to co? O sensie pisania

kelkeszos kelkeszos Rozmaitości Obserwuj notkę 54

Dla nikogo z uczestników tego forum, nie jest tajemnicą, że Salon 24 znalazł się w głębokim kryzysie. Nie wiem przy tym czy odwracalnym. Z punktu widzenia piszących tu blogerów, w pełni poddanych zasadzie "pańskiej łaski", która jednych tuczy, innych z niezrozumiałych powodów spycha do niszy, ostatnie decyzje zarządzających portalem, wydają się niewytłumaczalne. 

Nie mając żadnych powodów do narzekań na przychylność Administracji, w zakresie promocji moich notek, jako czytelnik cudzych, muszę z przykrością stwierdzić, że Salon wyjaławia się w sposób przerażający. Od dawna obserwujemy tu dużą dysproporcję między odpływem doświadczonych piszących i komentujących, a napływem nowych, o podobnym potencjale. Sam sięgając do archiwum ze smutkiem stwierdzam, że wielu, zbyt wielu cennych uczestników stąd po prostu zniknęło, a nie pojawili się inni, równoważący ten ubytek. I choć w sporej części to zjawisko naturalne, to pewnie w równie dużej - efekt tego co się z Salonem ostatnio wydarzyło.

Oczywiście pragnieniem każdej osoby poświęcającej swój czas i wiedzę, na napisanie tekstu zdolnego zainteresować czytelników jest to, aby było ich jak najwięcej. Także tych krytycznych, inicjujących, albo podtrzymujących dyskusję pod notką. Bez minimum zainteresowania, pisanie na publicznym forum nie ma sensu. I oto nagle zasadą Salonu stało się to, aby twórczość blogerska, ta autentyczna - została z forum wyeliminowana. Wiele osób - z niejasnych powodów nie mogących trafić na stronę główną -zadowalało się pobytem w "poczekalni", który też dawał jakieś szanse na zaistnienie i zauważenie. Teraz nie daje, bo pojawiło się tu całe mnóstwo bytów, których jedynym celem wydaje się być jak najszybsze eliminowanie notek blogerskich. Bezwartościowe produkcje sztucznej inteligencji, naturalnie nieutalentowanych poetów i różnych obsesjonatów, wytwarzane w ilościach hurtowych, szybko i sprawnie czyszczą "poczekalnię" z tekstów wartościowych. Nie dość na tym. Dział "blogi" i tak skurczony do mikroskopijnych rozmiarów, został przez Administrację zupełnie "zapoznany" i przypomina gazetkę ścienną ze schyłkowych lat PRL. Wiszą tam rzeczy przedawnione, często nie wzbudzające żadnego zainteresowania, a w tym czasie bardzo cenne wpisy są czyszczone przez masową twórczość niespełnionych poetów, domorosłych kaznodziejów, albo nawiedzonych wodzów różnych współczesnych "krucjat". W efekcie większość cennych autorów albo się z tym forum pożegnała, albo ich aktywność znacząco spadła, czemu trudno się dziwić.

Oczywiście Salon jest prywatnym przedsięwzięciem i teoretycznie jesteśmy tu tylko gośćmi,  nie mogącymi liczyć na żadne wpływy. Nie sądzę też abyśmy o nie zabiegali, tym niemniej ze strony osób zarządzających możemy chyba oczekiwać jakiejś elementarnej uczciwości. W obecnych warunkach jakie tu zapanowały, za takie minimum uznałbym jednoznaczną deklarację, czy blogerzy są temu przedsięwzięciu jeszcze potrzebni i czy ich twórczość daje Salonowi zdaniem Administracji jakieś korzyści. W moim osobistym przekonaniu, wszystkie istotne aktywa tego forum, mieściły się właśnie w koncepcji oddania głosu publiczności. Zdaje się, że to już przeszłość.

Mnie w każdym razie ta sytuacja zniechęca do pisania, a zatem zamierzam je mocno ograniczyć. Wielu zapewne odetchnie z ulgą, albo poczuje ogromną satysfakcję. Osobiście jest przykro, bo od kilku lat, pisanie notek i udział w dyskusjach pod nimi, dawały mi dużo zadowolenia. Teraz to wszystko w piorunującym tempie ulatuje. Jeszcze bardziej szkoda tych bardzo wielu ludzi, których potencjał zgromadzony na Salonie,  był większy, niż w mediach profesjonalnych, z tak zwanego głównego nurtu. Były czasy, gdy po przeczytaniu kilku notek tutaj, nie trzeba było już zaglądać gdzie indziej. Odeszły i obawiam się, że nieodwracalnie.

Szkoda, bo Salon 24 był jednym z niewielu miejsc, gdzie można było w jakiejś większej skali wymieniać opinie i to częstokroć z ludźmi o całkowicie odmiennych poglądach. Uczestnictwo w tym forum zawsze było jakimś istotnym doświadczeniem. To niestety odchodzi do czasu przeszłego. Co w zamian? Póki co - nie wiem.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Rozmaitości