Kolejna nagonka na Beniamina Netanjahu...
Zgodnie z obowiązującą procedurą prawną w Izraelu policja zarekomendowała prokuratorowi generalnemu Avichaiwowi Mendelblitowi postawienie zarzutów „korupcji” premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu i jego żonie Sarze...Już w przeszłości policja wydała rekomendację w związku z innymi sprawami. O co chodzi? Są mocne słowa: łapówkarstwo, oszustwo, nadużycie zaufania. Z drugiej strony osiągnięcia premiera Netanjahu są tak olbrzymie, ze można by nimi obdarować jego wszystkich poprzedników, którzy też odegrali wielką rolę dla państwa Izrael.
Istota tych dochodzeń wydaje się trywialna na tle kryzysów egzystencjalnych, z jakimi boryka się Izrael, zwłaszcza ze strony coraz bardziej niestabilnego Iranu, zdeterminowanego do zdobycia arsenału nuklearnego. Netanjahu konfrontuje się z tymi i nowszymi wyzwaniami - w tym z krajowymi politycznymi - z jego charakterystyczną twardością, przenikliwością i nadrzędną troską o bezpieczeństwo Izraela. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z polityką Netanjahu, trudno nie podziwiać jego wysiłków i wyników.

Pierwszy sprawa, znana jako dochodzenie 1000, obejmuje prezenty: cygar i szampana, otrzymane od bliskich przyjaciół. W kulturze Zachodu , znajomi dają wino i cygara przyjaciołom, nawet jeśli odbiorcą jest premier. Oskarżenie mówi, że Netanjahu wziął zbyt wiele takich darów. Ale ile jest za dużo? Prawo w Izraelu nie mówi. To kwestia ilości. Bez dokładnych kryteriów ta sprawa nie powinny być podstawą do wszczęcia postępowania karnego. Prawo powinno być jasne, aby każdy mógł wiedzieć, gdzie jest ta linia, której nie można przekroczyć. W wielu państwach prawo reguluje dokładnie kwestie prezentów od przyjaciół w Izraelu tego nie ma. Nie istnieją również jednoznaczne precedensy. To kwestia prokuratorskiej oceny. Podstawowa zasada prawa mówi, że nikt nie powinien być oskarżony o popełnienie przestępstwa, chyba że świadomie przekroczył jasną linię i wyraźnie naruszył obowiązujący stan prawny. Obalenie prawomocnie wybranego premiera na podstawie ekspansywnego i bezprecedensowego zastosowania szerokiej i rozszerzonej ustawy kryminalnej zagraża demokracji. W tym przypadku odpowiednie kryteria dotyczące ścigania karnego nie zostały spełnione.
Inne dochodzenia (nazwane 2000 i 4000) stanowią jeszcze większe zagrożenie dla demokratycznych rządów i swobód obywatelskich.
Druga sprawa, znana jako dochodzenie 2000 dotyczy rozmowy, nagranej przez pomocnika Netanjahu, między premierem a wydawcą izraelskiej gazety.
Trzecia sprawa, znana jako dochodzenie 4000 koncentruje się na powiązaniach Netanjahu, kiedy był ministrem komunikacji, z potentatem telekomunikacyjnym, który kontrolował główną izraelską stronę informacyjną.
W obu przypadkach premier jest przesłuchiwany pod zarzutem usiłowania pozyskania mediów – które atakowały go i jego rodzinę w rożnych sprawach. Wydawca Yedioth Ahronoth, Arnon (Noni) Mozes, jest badany pod kątem zatwierdzenia przepisów, które ograniczyłyby jego głównego konkurenta, Israel'a Hayoma, wolny dziennik wspierany przez Sheldona Adelsona. W USA i UE działania premiera Netanjahu byłyby nazwane antymonopolowymi. Zawsze lepsza jest konkurencja na rynku niż dominacja jednego podmiotu. Ostatecznie Netanjahu sprzeciwił się ustawodawstwu, decydując się na wcześniejsze wybory w 2014 r. A Mozes kontynułuje krytykę jego i jego rodziny.
W przypadku 4000, Netanjahu jest badany pod kątem uzyskania bardziej sprawiedliwego zasięgu z serwisu informacyjnego firmy Walla, w zamian za wspieranie decyzji regulacyjnych podejmowanych przez urzędników służby cywilnej.
W mojej ocenie motywy postępowania premiera były korzystne dla izraelskiej racji stanu.
Premier Beniamin Netanjahu nie ma sobie nic do zarzucenia i potępia działania jako „polowanie na czarownice” zorganizowane przez goszystowskie media...
O przyszłości premiera Netanjahu powinni rozstrzygnąć wyborcy, a nie Sądy.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)