Shaarei Ha'esh -"Wrota ognia"
W Izraelu trwa debata, czy armia jest gotowa na totalną wojnę? Są różne głosy w dyskusji, ale nie ma ślepej nienawiści, którą jątrzy w Polsce Totalna Opozycja. W debacie dominuje troska o dobro wspólne.
Co się stanie, jeśli IDF (Izraelskie Siły Obronne) będzie musiał walczyć nie tylko z Hezbollahem? Jeśli, na przykład, odbudowana armia syryjska uderzy na Wzgórzach Golan i dostanie wsparcie od szyickich sił z Iraku, Afganistanu, Pakistanu i Iranu? A jednocześnie Hamas zaczyna bombardować południowe tereny Izraela? Czy IDF ma dostatecznie dużą siłę, aby poradzić sobie ze wszystkimi przeciwnikami w tym samym czasie?
Etos (ustanowiony przez Mosze Dajana) Armii Izraelskiej zakłada, że ona samodzielnie jest w stanie obronić Izrael. Stan gotowości wojska dramatycznie się poprawił, według raportów wewnętrznych chociaż należy dmuchać na zimne. W celu uniknięcie dywersji potencjalnych „zielonych ludzików”, jest tworzony nowy batalion do walki z Hezbollahem w Libanie.

Nowy batalion, nazwany Shaarei Ha'esh ("Wrota ognia"), specjalizuje się w walce z popieraną przez Iran grupą terrorystyczną Shi'ite w Galilei, a także będzie chronił okolicznych mieszkańców i posterunki wojskowe w pobliżu Libanu.
Należy wziąć pod uwagę rosnące zagrożenie ze strony Hezbollahu, którego siła jest dziś odpowiednikiem około pięciu dywizji piechoty. Hezbollah jest jak OWP i syryjska armia w Libanie w 1982 roku łącznie. To prawda, że Hezbollah nie ma czołgów, ale posiada wiele rzeczy, których Syryjczycy i OWP nie mieli, choćby nowoczesne potężne pociski przeciwpancerne z napędem.
Hezbollah jest dzisiaj sześć razy silniejszy niż w 2006 roku. Według źródeł publicznych, w 2006 r. siły Hezbollahu w południowym Libanie były równe, prawdopodobnie dwóm brygadom piechoty, a organizacja była uzbrojona w znacznie mniej pocisków przeciwpancernych, moździerzy i innej potężnej broni.




Komentarze
Pokaż komentarze (8)