Od kiedy zaczęły się pojawiać informacje na temat strategie obecnej ekipy sprawującej władzę na przyszłe wybory parlamentarne, to zaczęto się zastanawiać czy jednym z pomysłów na ożywienie przekazu nie będzie np. doraźna wymiana premiera czy też przedstawienie nowego kandydata/kandydatki na ten urząd, który byłby główną twarzą kampanii. Oczywiście w przypadku realizowania takiego scenariusza Donald Tusk miałby skupić się na umocnieniu struktur Koalicji Obywatelskiej lub być gotowym do ponownego porzucenia polityki krajowej na rzecz intratnej posady na forum unijnym. I tutaj miałaby się pojawić przestrzeń dla Sobkowiak-Czarneckiej, która swój przekaz mogłaby opierać m.in. na potencjalnych sukcesach we wdrażaniu Instrumentu na Rzecz Zwiększania Bezpieczeństwa Europy (SAFE). PRowo i wizerunkowo obóz rządowy chciałby wówczas skopiować sukces Sanny Marin, fińskiej socjaldemokratki i premierki z lat 2019-2023.
Już samo uwzględnienie osoby Sobkowiak-Czarneckiej w takiej potencjalnej układance świadczy o tym, że Tusk umiejętnie eliminuje ze swojego otocznia osoby ambitne, zdolne i perspektywiczne. Dlatego w przypadku pomysłów na zdynamizowanie kariery wiceminister obrony narodowej można użyć popularnego przysłowia ,,na bezrybiu i rak ryba”. Nie wiadomo, czy będzie mogła ona liczyć na tzw. ,,dziesiątkę na wybory”, czyli grupę polityków wyznaczonych na Radzie Krajowej Koalicji Obywatelskiej w kwietniu 2026 r do przygotowania strategii partyjnej na jesień 2027. Z tej dziesiątki Sobkowiak-Czarnecka ściśle współpracowała z Andrzejem Domańskim, w tym w ramach kształtowania programu SAFE. Tym nie mniej wiceministra nie ma żadnego zaplecza partyjnego, więc trudno będzie oczekiwać aby cała KO pracowała na jej potencjalny sukces.
Pomimo braku ugruntowanej pozycji, pani minister ochoczo krytykuje prezydenta, czyli zwierzchnika sił zbrojnych, co może źle świadczyć o braku instytucjonalnej troski o polskie bezpieczeństwo, bez względu na barwy partyjne. Zestawiając tę dwójkę widać jednak ewidentną asymetrię wpływu na polską scenę polityczną oraz rozpoznawalności, uwzględniając przy tym sondaże dotyczące wysokiego zaufania Polaków dla Karola Nawrockiego. Obecnie Sobkowiak-Czarnecka została pełnomocniczką rządu do spraw wzmocnienia odporności państwa. O ile taka funkcja zdecydowanie ma rację bytu, uwzględniając wielowymiarowe wyzwania dotyczące polskiego bezpieczeństwa, lecz czy należy powoływać osobę, która ma dość krótkie doświadczenie w administracji państwowej? Przecież kluczem do realizacji postawionego tak zadania jest poznanie współzależności pomiędzy poszczególnymi płaszczyznami sektora publicznego.
Jak widać wszelkie plotki na temat przyszłego wykorzystania osoby byłej dziennikarki pokazują tak naprawdę słabość kadrową zaplecza Koalicji Obywatelskiej, przez co każda z wyróżniających się w jakikolwiek sposób person będzie wzbudzała potencjalne zainteresowanie medialne, a zwolennicy KO będą przypisywać im niesamowite zdolności oraz sprawczość, które mogą być jakiś argumentem w nadchodzącej kampanii wyborczej
Jednak jest to tylko iluzja, sama partia czy też cały rząd koalicyjny kompletnie nie ma pomysłu na narzucenie jakiejkolwiek narracji w dyskursie publicznym, musząc odpowiadać na błędy poszczególnych ministrów czy też działaczy partyjnych, w tym głównie z KO. I tego marazmu nie przykryje ani wiceministra Sobkowiak-Czarnecka, ani wskazani młodzi liderzy z ugrupowania Donalda Tuska, którzy i tak będą skupieni na uzyskaniu jak najlepszego indywidualnego wyniku we własnych okręgach wyborczych. Poza tym czy ktoś widział pierwszą z brzegu spójną inicjatywę ,,10 na wybory?”


Komentarze
Pokaż komentarze (1)