126 obserwujących
3780 notek
1739k odsłon
120 odsłon

Nadwiślańscy epigoni Bakunina i Kropotkina

Wykop Skomentuj1

Wszystko już było. Zmieniają się kostiumy historyczne i uwarunkowania - ale tylko to. Obserwując trwające od czterech lat - a szczególnie intensywne w ostatnich tygodniach- próby anarchizacji życia publicznego w Polsce sięgam po Wielką Encyklopedię Oxfordzką. Znajduję tam to właśnie hasło: „anarchizm”. Cóż, warto zatem przypomnieć genezę owego pojęcia – podaję za I tomem wielotomowego wydawnictwa - otóż źródłem jest grecki wyraz „anarkhos” oznaczający ni mniej, ni więcej tylko ... „bez zasad”. Czy nie pasuje to jak ulał do sytuacji w Polsce, gdzie opozycja działa tak, jak działa? Brytyjscy encyklopedyści wyjaśniają ,ze anarchizm to doktryna polityczna głosząca, że społeczeństwo nie potrzebuje rządu, praw, policji itd. Pokazywanie przez „totalsów”, i zaakceptuje tylko „swoje” prawo, a nie prawo jako takie - jest przykładem anarchizowania państwa. Inna definicja anarchizmu podana przez brytyjskich naukowców sprowadza się do stwierdzenia równie podejrzanie kojarzącego się z praktyką współczesnej opozycji nad Wisłą, Odrą, Wartą i Bugiem. Oto jest to „ruch społeczny sprzeciwiający się wszelkiej władzy publicznej” oraz „postulujący likwidacje państwa i zastąpieniem go ustrojem bezpaństwowym”....   

Gra toczy się o państwo - lub jego brak  

Opozycja w Polsce jest wewnętrznie głęboko podzielona. To fakt. Ależ czy europejski, a z czasem i światowy anarchizm nie był podzielony wiek temu czy sto parędziesiąt lat wstecz? Oczywiście, że był. Był przecież anarchizm indywidualistyczny - kojarzony najbardziej z Francuzem Pierre Josephem Proudhonem. Potem ideologia anarchistyczna weszła na wyższe obroty - i stał się anarchizm kolektywistyczny, którego wyrazicielem był Rosjanin Michaił Bakunin. Skądinąd liczba Rosjan działających jako anarchiści przewyższała procentowy udział innych nacji. Charakterystyczne, że Polacy choć też obecni w XIX-wiecznych ruchach anarchistycznych stanowili grupę niezbyt wielką: nam chodziło o niepodległe państwo, a nie o brak państwa! Nasi rodacy półtora wieku temu i później wybierali różne „izmy”, także na przykład socjalizm, uznając iż może być on taranem do skruszenia okowów zaborców - ale anarchizm, poza wyjątkami, z takim wolnościowym instrumentem się nie kojarzył. Choć przecież totalną wolność głosił ...  

Arystokrata Kropotkin czyli anarchizm komunistyczny 

Kolejnym, wyższym i najwyższym piętrem historycznego anarchizmu był ten głoszony przez Rosjanina Piotra Kropotkina - anarchizm komunizujący czy komunistyczny (tak twierdzi wspomniana Encyklopedia Oxfordzka). Sam Kropotkin jednak, arystokrata i absolwent prestiżowej rosyjskiej akademii wojennej, a potem pilnujący porządku na posterunku w Irkucku (służbowy pobyt na Syberii wykorzystywał głównie jednak do badań naukowych) w sercu pozostał jednak Wielkorusem: ku osłupieniu anarchistycznego świata w 1914 roku nie dość, że poparł I wojnę światową (sic!) to jeszcze wezwał do walki z Niemcami... Polskim wątkiem w jego ciekawym życiorysie jest to, że przełom w jego myśleniu i zwrot w kierunku działalności antycarskiej i anarchistycznej nastąpił w 1866 roku, gdy na własne oczy widział i poniekąd uczestniczył w 1866 roku w krwawym stłumieniu dziś niestety zapomnianego powstania polskich zesłańców po Powstaniu Styczniowym na terenie Syberii. Nasi rodacy chcieli przedostać się do Chin - w trakcie tego buntu i eskapady, mogących być kanwą sensacyjnego filmu, zostali wymordowani przez sołdatów carskiej Rosji. Z Kropotkinem pod koniec jego życia było jak z niektórymi komunistami w sowieckich republikach 60, 70 lat później: poskrobiesz komucha, a okaże się że w środku jest nacjonalista: wrócił do ogarniętej rewolucją Rosji, nie przyjął kilku propozycji pracy na uniwersytetach na Zachodzie, po zwycięstwie Lenina nie wyjechał z kraju. Gdy zmarł niespełna cztery lata po tzw. Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowe, partia komunistyczna ogłosiła amnestię dla przebywających w więzieniach anarchistów, a na pogrzebie tego arystokraty - anarchisty było sto tysięcy ludzi - miała to być ostatnia taka wielka demonstracja w historii Związku Sowieckiego aż do czasów jego upadku.                                 

Współczesne odsłony anarchizmu 

Patrząc na obecna opozycje w Polsce można by zapewne poprzydzielać poszczególne partie, środowiska i liderów do poszczególnych nurtów historycznego anarchizmu, wrzeszczącego „na pohybel państwu!”. Kto by pasował do anarchizmu indywidualistycznego? A kto do kolektywistycznego? Kto wreszcie świetnie by się odnalazł w anarchizmie komunistycznym? Z tym ostatnim tylko byłby taki kłopot co do kolorów: kolorem prawdziwych anarchistów jest czarny, komunistów czerwony. Zatem skończyłoby się, jak w powieści Stendhala „Czerwone i czarne”? Żarty na bok. Dla ułatwienia wyboru samych zainteresowanych i przyporządkowania polityków opozycyjnych do poszczególnych nurtów przez Państwa przypomnę jeszcze jeden fakt historyczny. Znamienny zresztą, moim zdaniem, choć pomijany jakoś czy minimalizowany w historii anarchizmu. Oto bowiem w latach 1980. anarchiści bardzo mocno angażowali się w dwie dotychczas w ogóle z nimi nie kojarzone sfery aktywności. Chodzi o działalność pacyfistyczną i ... obronę praw zwierząt ! Co do tej pierwszej była to wówczas modna rzecz: Związek Sowiecki, ojczyzna patrona anarchistów profesora Piotra Kropotkina organizował po cichu antyamerykańskie manifestacje w całej Europie Zachodniej w związku z rozmieszczaniem przez USA rakiet balistycznych SS-20 ( sprawdzić nr !!!). Dla zachodnioeuropejskiej lewicy była to popularna forma zaistnienia, zaś dla Kremla możliwość politycznego wykorzystania lewaków, pacyfistów, anarchistów i kryptokomuchów -„pożytecznych idiotów”, by użyć definicji Włodzimierza Ilicza Lenina - była spora gratka. Czy nie odnajdujemy zadziwiające podobieństwa w tamtych „spontanicznych” akcjach z tymi obecnie w Polsce, których inicjatorzy oburzają się na „nierównoprawność” stosunków polsko-amerykańskich oraz postulują, że trzeba bardziej współpracować z UE, Berlinem czy Paryżem a nie „tym okropnym” Trumpem? „Pożyteczni idioci” po prostu zmieniają kostiumy, retorykę, czasem szerokość geograficzną - ale dalej pozostają właśnie „pożytecznymi idiotami” czy dla „nowej-starej Moskwy” czy innych ośrodków zewnętrznych.                              

Ruchy radykalnych, ideologicznych obrońców zwierząt przygarniały anarchistów trzy dekady wstecz. Teraz mają swoich kontynuatorów. Proszę poczytać wypowiedzi pani europoseł Sylwii Spurek czy profesor Magdaleny Środy. Anarchistyczni epigoni? Sieroty po dekadzie lat 198. zeszłego wieku? Jak zwał tak zwal, ale podobieństwa „widać, słychać i czuć”.                    

Groteska „nowej anarchii”... 

Wreszcie ostatni nurt europejski anarchizmu sprzed lat trzydziestu z okładem. Wówczas anarchiści protestowali przeciwko wielkim firmom (dziś nazywanym korporacjami ). Dzisiejsza opozycja protestuje przeciw nim selektywnie. A ściślej: Boże broń, nie sprzeciwia się tym zagranicznym - ależ wręcz przeciwnie. Ale już Spółkom Skarbu Państwa, które mają być częścią „imperium PiS” - jak najbardziej. A tak konkretnie: europoseł Koalicji Europejskiej, były premier(!) i były szef SLD Leszek Miller publikuje na Twitterze swoje zdjęcie z kubkiem kawy na stacji BP i sugestia, że tam jest OK w przeciwieństwie do tego „państwowego” i „partyjnego” Orlenu, gdzie tankowanie jest obciachem... Nie mówiąc już o opozycyjnych mediach, które mszcząc się za ograniczenie im dopływu oceanu środków z państwowych firm atakują je i - jak „Gazeta Wyborcza” - publikują donatorów kampanii wyborczych PiS, zajmujących stanowiska w tychże spółkach lub też pracujących w nich i jednocześnie kandydujących do samorządów lokalnych.      

Anarchiści z XIX i XX wieku znaleźli dziś w Polsce naśladowców. Ich epigoni negują – odzyskane - państwo. I jeśli nawet wielu z nich nie słyszało o Bakuninie i nie czytało o Kropotkinie (bo „Wyborcza” nie napisała), to dziś ich działalność sprowadza się do podobnej, choćby nieco inaczej już motywowanej, walki z państwem i jego strukturami. Czasem przybiera to postać groteski, ale jednak ta „nowa anarchia” jest groźna. 

*pod takim właśnie tytułem tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (30.01.2019). Pierwotny tytuł brzmiał: "Anarchiści kiedyś - anarchiści dziś, w Polsce A. D. 2019/2020.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka