126 obserwujących
3789 notek
1743k odsłony
302 odsłony

Trybunał umył ręce jak Poncjusz Piłat

Wykop Skomentuj1

Zapraszam do lektury wywiadu, którego udzieliłam tygodnikowi "Wprost". Przeprowadziła go red. Eliza Olczyk.

Skończył się czas, kiedy opozycja w Polsce mogła łudzić się, że przyjedzie ktoś na białym koniu – pan Tusk, pan Timmermans czy inny pan T. jak trybunał – i rozstrzygnie za Polaków podstawowe kwestie, a nawet zmieni wynik wyborów – mówi Ryszard Czarnecki, europoseł PiS.  

 

A jednak wracają pomysły, żeby karać finansowo kraje członkowskie za nieprzestrzeganie praworządności.  

- Propozycja karania krajów za rzekomy brak praworządności obcinaniem części należnych funduszy unijnych to jest coś, co nie istnieje w prawie UE. Poza tym zostało to bardzo mocno oprotestowane przez europejski NIK, czyli Europejski Trybunał Obrachunkowy, też z siedzibą w Luksem-  

Rząd wygrał czy przegrał przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie reformy sądownictwa?  
- Ten werdykt, stwierdzający, że sami mamy ocenić, czy nasze sądownictwo jest prawidłowo ukształtowane, to wielki zawód dla opozycji, która marzyła, żeby zagranica pomogła jej pokonać PiS. Oczekiwano, że Trybunał wbije nóż w serce polskiego rządu czy resortu sprawiedliwości i wysadzi w powietrze reformę systemu, czyli zamianę wymiaru niesprawiedliwości na wymiar sprawiedliwości. Nic takiego się nie stało. Skończył się czas, kiedy opozycja w Polsce mogła się łudzić, że przyjedzie ktoś na białym koniu – pan Tusk czy pan Timmermans, czy inny pan T. jak Trybunał – i rozstrzygnie za Polaków podstawowe kwestie, a nawet zmieni wynik demokratycznych wyborów.  

Trybunał orzekł, że Sąd Najwyższy powinien ocenić, czy Krajowa Rada Sądownictwa czy też Izba Dyscyplinarna są upolitycznione. I nasz Sąd Najwyższy szykuje się do rozpatrzenia sprawy.  


- Dokładnie tak. Zostało powiedziane: Polacy, załatwiajcie to sami. TSUE zachował się jak Poncjusz Piłat, czyli umył ręce. Rządowi o to chodziło – żebyśmy to my rozstrzygali, jaki kształt ma sądownictwo. Orzeczenie trybunału w Luksemburgu nie zablokuje zmian, jakie przeprowadzamy w wymiarze sprawiedliwości, aby jego nazwa była adekwatna do rzeczywistości.  

Jakie były komentarze w Brukseli po orzeczeniu TSUE?  

- Sprawy polskie nie spędzają snu z powiek politykom innych państw. To, co zostało w Brukseli odnotowane, to dwa zwycięstwa PiS – najpierw w wyborach euburgu.Ta decyzja ETO to ilustracja ciekawego zjawiska, czyli narastających napięć między instytucjami Unii. Czego innego chce Komisja Europejska w sprawie praworządności, a czego innego Europejski Trybunał Obrachunkowy. Z kolei w sprawie imigrantów spoza Europy, głównie zresztą islamskich, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyjął stanowisko krytykujące rządy Polski, Węgier i Czech, które imigrantów nie przyjęły, a tymczasem Rada Europejska dwukrotnie potwierdziła, że w tej sprawie powinna panować dowolność: jeżeli jakieś państwo nie chce przyjąć imigrantów spoza Europy, to ma do tego prawo.  

O czym świadczą te rozbieżności?  

- O tym, że nie mamy do czynienia z konfliktem między Polską a Unią, tylko że Unia jako taka jest wewnętrznie niespójna. Instytucje UE polemizują między sobą. I to jest bardzo znaczące, bo nasuwa się pytanie: kto reprezentuje Unię w sprawach powiązania praworządności z budżetem czy w sprawie imigrantów? Z drugiej strony stwarza to możliwość prowadzenia pewnego rodzaju gry przez polskie władze.  

Byle tylko w wyniku tej gry nie obcięto nam funduszy unijnych.  

- Na razie takich mechanizmów w Unii nie ma. Poza tym widać, że nowa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen woli mieć w Polsce sojusznika niż stawiać nas pod ścianą. Wygrała wybory na szefa Komisji raptem ośmioma głosami i wie, że 26 deputowanych PiS ją poparło. To dzięki nam po raz pierwszy w historii mamy na tym stanowisku kobietę. Pragmatyczna, zdroworozsądkowa von der Leyen nie będzie chciała pójść z Polską na wojnę.  

Na pewno śledził pan exposé premiera Morawieckiego. Czy 38 razy powtórzone słowo „normalność” nie zaskoczyło pana?  

- To, co najbardziej chciałem usłyszeć – usłyszałem: pan premier powiedział o Igrzyskach Europejskich, które odbędą się w Polsce, w Krakowie i Małopolsce w 2023 r., a będzie to największa impreza sportowa w historii kraju, obok Euro 2012. Jako członek prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego bardzo się z tej deklaracji ucieszyłem, bo oznacza zaangażowanie państwa w tę imprezę. Natomiast co do warstwy politycznej, to zgoda – premier proponuje Polakom normalność, ale na bardzo wysokim poziomie materialnym i socjalnym, a także pojednanie. Jego wystąpienie przypomniało mi kampanię Franćois Mitteranda na prezydenta Francji sprzed 38 lat. Ówczesne hasło wyborcze Mitteranda brzmiało: „spokojna siła”. I właśnie ta spokojna siła jest dzisiaj atutem polskiego rządu. Tak, chcemy być spokojną siłą, przewidywalną, niczym niezaskakującą podatników, która daje ludziom pewne perspektywy i nie chce żadnej rewolucji.  

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka