164 obserwujących
1914 notek
4645k odsłon
2087 odsłon

Dlaczego 10go maja nie zagłosuję ani na Małgorzatę Kidawę-Błońską, ani na Andrzeja Dudę?

Wykop Skomentuj147

Motto: Moja śp. Mama często powtarzała, że nie ma nic gorszego dla Polski niż stan, gdy cieć poczuje się panem

Andrzej Duda na spotkaniu z wyborcami Lubartowa potwierdził właśnie, że wystartuje w majowych wyborach prezydenckich. Swój start w tych wyborach potwierdziła już wcześniej Małgorzata Kidawa Błońska.

A teraz do rzeczy.

Od dłuższego czasu zastanawiałem się, dlaczego przez tyle lat na polskiej scenie politycznej nie wykształtowała się żadna nowa jakość polityczna, która położyłaby kres hegemonii duopolu PO-PIS-u.

I chciałbym postawić tezę, iż jest to pokłosie przemiennego utwierdzania raz orędowników Prawa i Sprawiedliwości, raz sympatyków Platformy Obywatelskiej w przeświadczeniu, że przynależą do narodowej elity, która jest lepsza od gorszej reszty.

A teraz podam historyczne podłoże powyższej tezy.

Jak starsi pamiętają, a młodsi niestety już nie, gdyż nie mieli się skąd o tym dowiedzieć, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i niewykształconych ludzi. W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. To ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”. Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli bezideowy twór bez rodowodu.

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”.

O ile sztuczka z „awansem społecznym prim” (lata 40/50) polegała na utwierdzeniu prostych i niewykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym bis” (po upadku komuny) polegał na przemiennym utwierdzaniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do narodowych elit, które są lepsze od gorszej reszty. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „społecznościami intelektualnie nowobogackimi”.

Komuniści doskonale znali odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia ludzi w przekonaniu o przynależności do narodowej elity. Wiedzieli, że jak takiemu powiedzieć, że przynależy do śmietanki narodowej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu bezkrytycznie bronił do ostatniej kropli krwi. Więcej, w obawie przed utratą nowego statusu wyróżniającego go ponad resztę społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę.

I na takich narodowych „elitach” opierali swoje przemienne rządy zarówno Jarosław Kaczyński, jak Donald Tusk, a potem Schetyna.

Jak to było możliwe?

Otóż wystarczy popatrzeć, jaką ciemnotę od lat wciskają do głowy zagorzałym miłośnikom Platformy podszczuwacze z antypisowskiej telewizji TVN24, ale także, jakie bzdety i z jak dziecinną łatwością przekazuje „ludowi pisowskiemu” nie mniej zakłamana TVP Info. I trudno się oprzeć wrażeniu, iż mieszkamy w kraju, gdzie media należące raz do jednych raz do drugich zamieniły Polskę w jeden wielki dom wariatów, a nasza ojczyzna weszła już w ostatnie stadium paranoidalnej schizofrenii zrodzonej z maniakalnej nienawiści platformersów do pisowców, - i na odwrót.

Powiem więcej. PiS i Platforma po prostu muszą ze sobą przemiennie „wojować”, gdyż ostateczna wygrana jednej z tych partii byłaby jednoznaczna z jej śmiercią polityczną, - gdyż ci definitywni zwycięzcy nie mieliby, na kogo winy zwalać i mamić ludzi, jacy źli są ci drudzy, którzy w każdej chwili mogą powrócić do władzy, - a jeszcze do tego na polską scenę polityczną mogłaby się nie daj Boże wedrzeć jakaś nowa jakość polityczna.Ta walka PiS-u z PO to igrzyska dla ludu - taki polityczny wrestling.

Więc dla zmyły, żeby obywatele myśleli, iż jest praworządnie i sprawiedliwie, obie te „wojujące ze sobą” partiokracje od czasu do czasu spektakularnie wymieniają się władzą w systemie wahadłowym. Po każdej takiej zmianie warty, ciemny lud przez jakiś czas żyje w złudnym przeświadczeniu, że teraz już na zawsze będzie dobrze i uczciwie, a winni dostaną za swoje. A, gdy po jakimś czasie okazuje się, iż znowu jest jak było, zaś żadnemu cwaniakowi włos nie spadł z głowy, - następuje kolejna zmiana warty.

Wykop Skomentuj147
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka