196 obserwujących
2503 notki
5633k odsłony
  687   1

Kazus posła Suskiego w świetle teorii rozwoju gatunków Karola Darwina

Motto:
Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu
(Zbigniew Herbert, Potęga smaku)

A teraz do rzeczy.

Celem najtrafniejszego scharakteryzowania posła wnioskodawcy i bezwzględnego egzekutora ustawy „anty-TVN” Marka Suskiego, należy sięgnąć do archiwalnych materiałów Salonu24 z roku 2010, a mówiąc konkretnie do notki kultowego blogera Seamana pt. „Leming polski. Krótka charakterystyka gatunku ” – vide: https://www.salon24.pl/u/seaman/159934,leming-polski-krotka-charakterystyka-gatunku .

W tej wysmakowanej notce Seaman opisał gatunek „leminga polskiego”, charakteryzując go jako zapóźnioną w rozwoju formę osobniczą, której do życia wystarcza, cytuję za Seamanem: „że raz w miesiącu zjada sobie suszi, uczęszcza do SPA, pryska się masumi, a w domu ma plazmę ”.

Początek procesu mentalnej degradacji leminga polskiego Seaman datuje na pierwszą połowę lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy nad Wisłą rozpoczął się tak zwany „okres transformacji”.

Za wyznacznik czasowy rozpoczęcia się tego procesu Seaman uznał tak zwane „audiotele”, czyli: „telewizyjny konkurs o formule – pytanie i trzy możliwe odpowiedzi (przykładowo: Czy Bolesław Chrobry był królem: 1. Polski; 2. Mozambiku; 3. Korei Południowej).

Podług Seamana modelowy leming polski: „żywi się „nie informacją, lecz gotowym komentarzem autorytetu telewizyjnego potrafiącego wypowiedzieć trzy złożone zdania z rzędu bez zagubienia wątku...”, a jego cechą osobniczą jest: „kompletna dezynwoltura wobec jakiegokolwiek problemu bądź kwestii, gdyż opinia leminga jest formułowana przez zestawy gładkomówiące, które ma do dyspozycji w telewizorze...”.

Seaman zaakcentował także, iż leming polski: „żyje wyłącznie w stadzie, tylko ze stadem się liczy i jeśli się zmienia, to wraz ze stadem, a naczelną w jego życiu domeną jest zasada nie odstawiania ani trochę ponad szereg i przed szereg...”.

Reasumując, obserwacje Seamana prowadzą do zdawałoby się oczywistego wniosku, że leming polski w okresie transformacji osiągnął nieprzekraczalnie niski poziom intelektualnego upośledzenia.

I tu Seaman się pomylił.

Bowiem w czasie rządów Platformy Obywatelskiej, w okresie „zielonej wyspy”, leming polski poczuł się zaskakująco dobrze w środowisku raptownie rozkwitającego bezmózgowia, o czym zaświadcza dziecięca ufność miłośników Platformy w ówczesne zapewnienia Jacka Rostowskiego, że Polskę ominie kryzys, a także infantylnie ślepa wiara w cuda obiecywane przez ich idola nazywanego pieszczotliwie „Słońcem Peru”.

Ale, jeśli ktoś myśli, że na tym zakończył się proces zidiocenia leminga polskiego, to muszę go wyprowadzić z błędu, bowiem leming polski z powodzeniem przetrwał nie tylko okres transformacji i rządy Tuska, - ale po roku 2015, kiedy partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała wybory prezydenckie i parlamentarne z przewagą sejmową, proces skretynienia gatunku leminga polskiego postępował nadal, by w czasie pisowskich rządów „dobrej zmiany” osiągnąć wręcz zawrotne tempo o nie notowanym dotąd przez naukę przyśpieszeniu.

I tak, wbrew teorii rozwoju gatunków Karola Darwina zakładającej, że ewolucja zawsze postępuje w trendzie rozwojowym, - gatunek pisowskiego leminga polskiego znalazł sobie nad Wisłą wyjątkowo mu odpowiadającą ekologiczną niszę, gdzie mógł z powodzeniem ewoluować do tyłu, czyli od formy mózgu resztkowego do formy całkowicie odmóżdżonej, - czego niezaprzeczalnym potwierdzeniem jest dzisiejsza wypowiedź Marka Suskiego, który jak widziała cała Polska, na dzisiejszym posiedzeniu sejmowej komisji zajmującej się ustawą „anty TVN” pełen wiary w to, co mówi oświadczył, cytuję za posłem Suskim:

telewizja publiczna Jacka Kurskiego jest obecnie najbardziej prawdomówną i wiarygodną stacją telewizyjną w naszym kraju ”,

- co zostało nagrodzone rzęsistymi oklaskami posłów PiS biorących udział w obradach poselskiej Komisji (Sic!) Kultury i Środków przekazu.

Resztę winna Państwu powiedzieć fotka tytułowa.   

Kończąc notkę powiem jeszcze, iż zastanawiałem się, dlaczego Jarosław Kaczyński na posła wnioskodawcę tej fatalnej ustawy wybrał właśnie Marka Suskiego? I tak sobie myślę, że ten zakompleksiony despota chciał tym paskudnym gestem upokorzyć inteligencję, której nie po drodze z PiS-em.

I to by było na tyle.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka