Motto:
Proces metamorfozy od „pisowca” do wiarygodnego reprezentanta
partii „Prawo i Sprawiedliwość” czeka jeszcze długa droga,
zaś nic bardziej nie odpycha młodych ludzi od wartości religijno-patriotycznych
niż napastliwe moralizowanie nieczujących bluesa niedzisiejszych zgredów
Wczoraj, po tym, jak ( http://salonowcy.salon24.pl/707446,czemu-pis-winien-sie-strzec-ministrow-o-zacieciu-naukowym ) w odpowiedzi na komentarz blogera piszącego pod nickiem @LESNODORSKI wspomniałem o filmie Marka Koterskiego pt. „Dzień świra”, tenże prawicowy bloger napisał mi między innymi – cytuję:
„(…) Doktorze... Proszę mnie nie prowokować. Napisałem jakiś czas temu: KOD nie ma własnych twarzy. W Krakowie pod wieżą Ratuszową najgłośniej krzyczał w obronie demokracji i konstytucji Bogdan Klich, który ma dziś istotne powody – jako były szef resortu obrony – by lękać się o własną przyszłość. U jego boku pojawił się m.in. Marek Kondrat, dziś czołowa twarz banku ING, wcześniej zaś aktor dramatyczny, który w tych samych intencjach orędował w Krakowie z pobudek… patriotycznych (…) „Dzień świra” to dzieło półgłówka, który ma największe kłopoty sam ze sobą i traktuje sztukę, jako formę terapii. Leczy siebie, kosztem innych. Taki to jest mechanizm. A że na tym jeszcze można zarobić to zasługa takich mędrców jak Pan, którym się to podoba…”, koniec cytatu.
Odpisałem tedy temu blogerowi, cytuję:
„(…) najsmutniejsze jest to, że Pan mnie zaatakował jedynie, dlatego, iż się ośmieliłem załączyć link do sceny z filmu "Dzień świra", który Pan w przeciwieństwie do mnie uważa za dzieło Szatana (…) To, kim jest pan Marek Kondrat w życiu prywatnym, jakie są jego poglądy polityczne i jaki bank reklamuje to zupełnie inna sprawa, a jego aktywność polityczną na protestach KOD-u skrytykowałem srodze w notce pt. "Platformie i Nowoczesnej nie o KOD szło w tych protestach"- vide: ( http://salonowcy.salon24.pl/687046,platformie-i-nowoczesnej-nie-o-kod-sz... ) (…) To jednak nie ma nic wspólnego z faktem, że Kondrat jest znakomitym aktorem podobnie jak zaangażowani w działalność polityczną Janda, Gajos i im podobni. Ale ich działalność polityczna to nie powód, by ich Pan deklasował, jako aktorów, bo to samo nasi oponenci polityczni mogliby zrobić, jak chodzi przykładowo o Zelnika (…) „Dzień świra” to jeden z najlepszych scenariuszy ostatnich kilku dekad, bo nad wyraz celnie pokazuje wady naszego społeczeństwa, a reżyseria tego filmu ociera się momentami o geniusz…”, koniec cytatu.
W odpowiedzi na moją obronę wolności Sztuki (w tym przypadku filmowej) tenże prawicowy bloger napisał, cytuję:
„Bez dwóch zdań szatan, którego Pan tu tytułuje z dużej litery, podszepnął Panu scenę z Koterskiego (…) Zawiść, jako polska cecha narodowa? A niech się Pan puknie w czółko (…)…”, koniec cytatu.
Więc na ten już nie na żarty nieprzyjaźnie agresywny komentarz tak odpowiedziałem, cytuję:
„Szanowny Panie! Teraz już na poważnie. Jarosław Kaczyński usiłuje przeforsować "dobrą zmianę". I nie mam wątpliwości, że w swoim czasie, w przeciwieństwie do Panu podobnych „ortodoksyjnych pisowców”, pan Prezes, z filmu "Dzień świra" wyciągnął właściwe wnioski.
Powiem więcej, po paru miesiącach rządów nowej władzy pan Jarosław Kaczyński zapowiedział restrukturyzację rządowego programu "dobrej zmiany". Lecz obawiam się, żeby wychodzący przed szereg i ogarnięci manią podejrzliwości nadgorliwcy, których na prywatny użytek nazywam „ortodoksyjnymi pisowcami” traktujący film „Dzień świra” za wymysł szatana, swoim mędliwym jojczeniem nie pokrzyżowali planów strategicznych znienawidzonego przez Petru i Schetynę „kurdupla z wiecznie rozwiązaną sznurówką” - urodzonego do roli przywódczej narodu, który się dopiero dźwiga z ponad półwiecznego zniewolenia...”, koniec cytatu.
Ciekaw jestem zdania Internautów na poruszony w wyżej temat.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)
Post Scriptum
Dziś w południe byłem na dziękczynnej Mszy Świętej za opiekę Bożą nad Panem Prezydentem drem Andrzejem Dudą oraz o Mądrość i Siłę w sprawowaniu Urzędu przez wstawiennictwo Św. Charbela. Msza Święta została odprawiona w kościele pod wezwaniem Świętego Krzyża obok Teatru Juliusza Słowackiego, a intencję złożył Akademicki Klub Obywatelski (AKO) im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. W tej uroczystej Mszy uczestniczyli Rodzice pana Prezydenta i reprezentanci środowisk akademickich zgrupowanych wokół krakowskiego AKO.
W kazaniu ks. Proboszcz powiedział między innymi, cytuję:
„Modląc się za pana Prezydenta powierzamy Go w ręce opatrzności (…), ale módlmy się także o łaskę pokoju dla naszych nieprzyjaciół”, koniec cytatu.
Po Mszy ks. Proboszcz zaprosił nas na okolicznościowy poczęstunek, gdzie Ojciec pana Prezydenta Andrzeja Dudy dziękując ks. Proboszczowi powiedział między innymi, cytuję:
„Musimy się modlić za Andrzeja, lecz musimy się także modlić, za naszych nieprzyjaciół”, koniec cytatu.
W ożywionej dyskusji ja też zabrałem głos i opowiedziałem o reakcji moich komentatorów na pojednawczy apel do narodu wygłoszony przez pana Prezydenta podczas uroczystego odsłonięcia tablicy ku czci Lecha Kaczyńskiego, kiedy wezwał do wzajemnego przebaczenia i pojednania. Wyraziłem też swoje zaniepokojenie, że reprezentujący starsze pokolenie „ortodoksyjni pisowcy” nie byli z tego pojednawczego gestu pana Prezydenta zadowoleni i, że moim zdaniem władze PIS-u powinny wytłumaczyć tym ludziom, że są w błędzie.
Zaś rzeczony prawicowy bloger @LESNODORSKI prawie się na mnie obraził, gdy w notce pt. „Brawo Panie Prezydencie!” – vide: http://salonowcy.salon24.pl/706448,brawo-panie-prezydencie pochwaliłem Prezydenta za gest pojednawczy wzywający naród do pojednania, cytuję:
„Uważam, że w obecnej sytuacji Polaków może ze sobą pojednać tylko młody prezydent Duda, który pomagając PIS-owi w kampanii parlamentarnej spłacił już dług wdzięczności wobec Jarosława Kaczyńskiego za wystawienie jego kandydatury w wyborach prezydenckich.
I choć zabrzmi to dla niektórych szokująco uważam, że właśnie teraz, po wygranej PIS-u, pan prezydent Duda powinien się od partii Jarosława Kaczyńskiego formalnie zdystansować, podobnie jak przed kilkoma laty zdystansował się od Unii Wolności - i publicznie zadeklarować, że czyni to w imię tego, iż rzeczywiście, a nie tak, jak prezydent Komorowski, chce być prezydentem wszystkich Polaków…”, koniec cytatu. Gorzej, bloger ten za te słowa bezlitośnie mnie zbeształ imiennie na swoim blogu w notce pt. „Czy Rzeczpospolita zerwie stare okowy – vide: ( http://artlesnodorski.salon24.pl/706853,czy-rzeczpospolita-zerwie-stare-... )
Więc na koniec zwracam się do prawicowego blogera piszącego pod Nickiem @LESNODORSKI z pytaniem, czy na ks. Proboszcza celebrującego dziś Mszę Świętą za pana Prezydenta oraz na Ojca Andrzeja Dudy też się obrazi za prośbę rzeczonych o modły za naszych nieprzyjaciół? Bo moim zdaniem za tych ludzi należy się modlić, gdyż ich wynaturzona nienawiść do prezydenta Dudy i ministra Ziobro płynie z nieokiełznanej zawiści ogarniętych manią wielkości uważanych dotąd za święte krowy prawników, którzy nie mogą się pogodzić z faktem, że ich młodsi koledzy stanęli u steru zarządzania Państwem.
Post Post Scriptum
A gdy na spotkaniu u ks. Proboszcza mówiłem o reprezentujących stare pokolenie „pisowcach”, jeden z Gości powiedział, cytuję:
„Proces metamorfozy od „pisowca” do reprezentanta partii „Prawo i Sprawiedliwość” czeka jeszcze długa droga”



Komentarze
Pokaż komentarze (45)