Blog
Salonowcy
echo24
echo24 dr Krzysztof Pasierbiewicz
145 obserwujących 1567 notek 3260592 odsłony
echo24, 8 września 2016 r.

Czyżby Jarosław Kaczyński też miał swego Wachowskiego?

Pod koniec czerwca 2014 jeden z wolontariuszy pracujących na rzecz Prawa i Sprawiedliwości napisał do mnie następujący list:

Szanowny Panie Doktorze!

Jestem pod ogromnym wrażeniem trafności Pańskich analiz. Zapoznałem się ostatnio z dwoma Pańskimi wpisami na salonie24. Pierwszym „Co oni zrobili z tą Polską" -vide: ” http://salonowcy.salon24.pl/590994,moj-boze-co-oni-zrobili-z-tej-polski i drugim „Słowo do SZAMANKI w sprawie urodzin śp. Lecha Kaczyńskiego”  - vide: http://salonowcy.salon24.pl/591606,slowo-do-szamanki-w-sprawie-urodzin-sp-lecha-kaczynskiego  będącym Pana odpowiedzią na komentarz tej Pani do pierwszego tekstu.

To wszystko, co napisał Pan do Pani Stefani, ja doświadczyłem na własnej skórze właśnie 18 czerwca 2014 roku. Brałem udział w popołudniowych uroczystościach na Wawelu związanych z kolejną rocznicą urodzin śp. Lecha Kaczyńskiego. Uroczości te współorganizowałem. Dumnie więc spacerowałem po wawelskim dziedzińcu z plakietką ORGANIZATOR i udzielałem przybyłym niezbędnych informacji. Było mnóstwo gości spoza Krakowa, w tym z Tarnowa, Rzeszowa, Brzozowa, Gliwic, Tychów, Raciborza, Nowego Targu, Warszawy…

Po mszy świętej, gdy premier Kaczyński wszedł do krypty od strony katedry, przy wyjściu czekało już na niego grono fotoreporterów i prominentnych polityków oraz „działaczy” PIS z Krakowa. Każdy z nich miał tylko jeden cel. Zmieścić się w jednym kadrze z premierem. Jako młody człowiek do teraz dziwię się tym osobom, ponieważ w większości byli to ludzie o ugruntowanej pozycji społecznej i partyjnej. To był jednak tylko początek, takie przedbiegi. Po złożeniu kwiatów pod pomnikiem św. Jana Pawła II wraz z premierem Kaczyńskim ruszyliśmy w kierunku bramy przy bernardyńskiej. Szliśmy dość liczną, około 30-40 osobową grupą. Przed nami kilkunastu fotoreporterów, którzy „trzaskali” nieskończenie wiele zdjęć. Nas czterdziestu, a Kaczyński jeden. Może więc Pan doktor sobie wyobrazić, jaka była konkurencja o tę jedną wspólną fotkę. 

Nie ukrywam, że jako młody człowiek chciałem iść jak najbliżej premiera, bardzo to wszystko przeżywałem. Na początku myślałem, że te emocje udzielają się tylko mnie, ze względu na moje niedoświadczenie, rzadkość widywania i towarzyszenia premierowi. Wkrótce się jednak okazało, że nie. Że ci starzy (w sensie doświadczenia i wieku również) działacze, przeżywają to jeszcze bardziej. Powiem więcej, ledwie uszedłem z życiem. Jeden mnie podeptał, drugi (…) przywalił łokciem, nagle ktoś od tyłu o mały włos nie zdarł mi buta nadepnąwszy mi na piętę. Potem zostałem zepchnięty z krawężnika, a za moment nie wiele brakowało, a mój spacer z premierem zakończyłby się na masce zaparkowanego obok samochodu. Do tego wrogie spojrzenia niemal wszystkich kroczących wraz ze mną polityków i działaczy.   

Dopiero, gdy dotarliśmy pod Krzyż Katyński i zgromadzeni licznie, normalni ludzie, z uśmiechem na twarzach przywitali nas brawami, odetchnąłem z ulgą. Teraz już wiedziałem, że będę żył. I na koniec dodam. To nie żart.

Czy nie sądzi Pan doktor, iż fakt, że premierowi Kaczyńskiemu towarzyszą młode osoby jest wizerunkowo pożądany tak dla niego jak i dla całej partii? To, że nowe twarze towarzyszą Kaczyńskiemu jest chyba lepsze, wzbudza zainteresowanie i pokazuje, że młodzi, nowi ludzie lgną do Kaczyńskiego i jego partii. Jak wytłumaczyć to tym, którzy otoczyli ścisłym kordonem premiera i nie pozwalają mu się odwrócić, aby mógł tych z tyłu zauważyć? Jestem przekonany, że Jarosław Kaczyński z chęcią zamieniłby ze mną kilka słów, przyjął urodzinowe życzenia. Niestety, został zakładnikiem starców, którzy nie muszą na rzecz publicznego dobra pracować, bo nazwiska „pracują” za nich. Serdecznie pozdrawiam …”,koniec cytatu. Podpisu Autora listu nie ujawniam ze względów oczywistych.

Do żywego poruszony tym listem w pierwszym odruchu chciałem o tym napisać notkę, ale przemyślałem sprawę i zadzwoniłem do tego chłopaka, że lepiej o tym nie pisać, bo to będzie koniec jego kariery politycznej, o której jak łatwo wyczuć marzył. Wytłumaczyłem mu, że taka notka sprawi, że zostanie na niego wydany wyrok ostracyzmu i zmowy milczenia środowiska pisowskiego. A wiedziałem to z własnego doświadczenia, bo jak napisałem serię tekstów o tym, że Prawo i Sprawiedliwość musi się otworzyć na ludzi młodych, a szczególnie po moim spotkaniu z posłem Terleckim w sprawie proponowanego mi przez Jarosława Kaczyńskiego kandydowania do Sejmu z list PIS-u w roku 2011, rzeczony poseł postanowił wyeliminować ewentualnego konkurenta i na swoim blogu w notce pt. „„Polityczni wizjonerzy i jesienna gorączka” – vide: http://ryszardterlecki.salon24.pl/461368,polityczni-wizjonerzy-i-jesienna-goraczka zrobił mi koło pióra, cytuję:

Opublikowano: 08.09.2016 17:58.
Autor: echo24
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik,

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Edward Zawadzki   :-)   Pozdrawiam serdecznie.
  • @bobino   "A może to Deża wi!..."   ---------------------   No, właśnie!
  • @po miedzy    "Obaj - Partyzanci z Wycietego Lasu, który jednakowóż im szumi jak pusta...

Tematy w dziale